Z OSTATNIEJ CHWILI

Marcin Lewandowski wicemistrzem Europy na 1500m!

Marcin Lewandowski (CWZS Zawisza Bydgoszcz) wicemistrzem Europy w biegu na 1500 metrów! Po znakomitej ostatniej prostej Polak wyszarpał srebrny medal. Tuż za podium zmagania zakończyli dziś Karol Zalewski i Damian Czykier, piąta na 800 metrów była Anna Sabat.

Droga do srebrnego medalu mistrzostw Europy w przypadku Marcina Lewandowskiego była usłana różnymi problemami. W ostatnim czasie zawodnik bydgoskiego Zawiszy zmagał się z pierwszym w karierze poważnym urazem, czyli naderwaniem mięśnia łydki. Na szczęście udało mu się go pokonać, co – jak podkreślał – pokazało jego charakter. Charakter i wielką wolę walki pokazał Polak także w chłodny, w porównaniui do ostatnich dni, piątkowy berliński wieczór. Jeszcze na niewiele ponad 200 metrów przed metą tylko najwięksi optymiści mogli widzieć w Lewandowskim medalistę europejskiego czempionatu. Polak ruszył jednak w pogoń za zawodnikami oraz za własnymi ambicjami. W imponującym stylu mijał rywali i na mecie uległ jedynie Jakobowi Ingerbigstenowi, czyli najmłodszemu z trójki norweskich braci, którzy wystartowali w finale. Lewandowskiemu do pokonania tego fenomenalnego 17-latka zabrakło dosłownie centymetrów. Złoto dał czas 3:38.10, Polak finiszował z 3:38.14 i był tak oszołomiony, że jeszcze po zejściu do telewizyjnej strefy mieszanej nie do końca wiedział czy zajął pierwsze, czy drugie miejsce.

Szybkość, którą wypracowałem przez lata biegania 800 metrów daje mi przewagę nad rywalami. Wykorzystałem to w końcówce tego biegu. Biegu, którego przebieg świetnie przewidział mój trener. Przyjechałem tutaj z siódmym czasem, a teraz jestem medalistą. To jest niesamowite i jest to świetne doświadczenie przed igrzyskami w Tokio. – mówił podekscytowany nowy wicemistrz Europy w biegu na 1500 metrów.

Medal Lewandowskiego jest czwartym w historii startów polskich średniodystansowców w mistrzostwach Europy. Ostatni raz na podium w tej konkurencji stał w 1971 roku w Helsinkach Henryk Szordykowski (także ze srebrnym medalem na szyi).

Imponująco pobiegł w finale biegu na 110 metrów przez płotki Damian Czykier. Podobnie jak dwa lata temu otarł się o podium zajmując czwarte miejsce. Do brązowego medalu, który z pewnością byłby najpiękniejszym prezentem dla świętującego dziś 26. urodziny, zabrakło naprawdę niewiele. Trzeci na mecie Kubańczyk z hiszpańskim paszportem Orlando Ortega uzyskał 13.34, Polak był wolniejszy tylko o 0.04 sekundy. A mistrzem Europy został Pascal Martinot-Lagarde – Francuz i Siergiej Szubienkow uzyskali 13.17, ale tysięczne części sekundy zdecydowały o zwycięstwie zawodnika z nad Sekwany, który po biegu był przeszczęśliwy.

To jest niesamowite, to jest cudowne. – komentował swój triumf mistrz Europy.

Z czasem 13.66 szóste miejsce w biegu półfinałowym zajął Artur Noga, to nie dało brązowemu medaliście europejskiego czempionatu z 2012 roku awansu do ostatniej rundy. 

Już po półfinale rywalizacji na 400 metrów Karol Zalewski wskazywał, że najpoważniejszym kandydatem do ostatecznego triumfu w Berlinie będzie na tym dystansie Brytyjczyk Matthew Hudson-Smith. Zawodnik AZS-AWF Katowice nie pomylił się. To właśnie sprinter z wysp nadał tempo finałowi, który rozpoczął się z lekkim poślizgiem. 400-metrowcy na swój start musieli poczekać dłużej niż planowano – sędziowie długo wstrzymywali ich wejście w bloki. Na dystansie równych sobie nie miał, zgodnie z przewidywaniami Zalewskiego, Hudson-Smith. Na ostatnią prostą wysforował się ze zdecydowaną przewagą, za nim równą ławą biegła reszta zawodników. Polakowi nie udało się już nawiązać walki o medal i zajął czwarte miejsce z czasem 45.34. Swego rodzaju sensacją jest dopiero ósma lokata w tym biegu Norwega Karstena Warholma.

Długo na ostatniej pozycji biegła w finale rywalizacji na 800 metrów Anna Sabat. Polka zaatakowała dopiero na ostatnim wirażu i mimo wielkiego poświęcenie nie zdołała już wydrzeć sobie miejsca na podium. Metę przekroczyła jako piąta z czasem 2:01.26, ale jak przyznała po zejściu z bieżni start w mistrzostwach Europy uważa za bardzo udany. 

Gdyby kilka miesięcy temu ktoś mi powiedział, że zajmę piąte miejsce na mistrzostwach Europy to bym mu z pewnością nie uwierzyła. – śmiała się zawodniczka Resovii Rzeszów.

Trzech Polaków zobaczymy w jutrzejszym finale rywalizacji na dystansie 800 metrów. Dziś Adam Kszczot, Michał Rozmys i Mateusz Borkowski napisali wspaniałe historie. Najpierw ten ostatni wychodząc z wirażu na końcu stawki zaatakował rywali. Jeden z nich zabiegł mu drogę, a to skutkowało nadrobieniem dystansu poprzez bieg środkiem bieżni. Młody podopieczny Stanisława Jaszczaka mimo tego popisał się świetnym finiszem i metę minął na trzecim – dającym bezpośredni awans – miejscu.  Jego czas to 1:46.54.

Byłem pewny, że mam dobry finisz. Wiedziałem, że nawet po tym piątym torze mogę zaatakować. – powiedział po biegu Borkowski.

W drugim półfinale długo prowadził Pierre-Ambroise Bosse. Polacy zaatakowali późno. Kszczot rywali zaczął wyprzedzać przed ostatnim wirażem. Minął wtedy m.in. Michała Rozmysa, który na prostej ruszył za bardziej doświadczonym kolegą z kadry. Na ostatnich metrach najpierw Kszczot, a potem też – rzutem na taśmę – Rozmys wyprzedzili Francuza i awansowali z pierwszych dwóch lokat do finału. Uzyskali odpowiednio 1:46.11 oraz 1:46.17.

Martyna Kotwiła i Anna Kiełbasińska spisały się w półfinałach sprintu na 200 metrów na piątki. Obie zajęły bowiem piąte lokaty. Pierwsza z nich uzyskała czas 23.41, druga 23.29.   

Pobiegłam na tyle ile mogłam, ale jestem jeszcze juniorką i starsze zawodniczki są po prostu lepsze. Mam nadzieję, że za dwa lata pokaże się z lepszej strony. – obiecała Kotwiła, która przed miesiącem cieszyła się z brązowego medalu mistrzostw świata U20 w Tampere.

Przed polskimi sprinterkami jeszcze występ w sztafecie. Eliminacje i finał biegu rozstawnego 4×100 metrów w niedzielę.

źródło: pzla.pl