Z OSTATNIEJ CHWILI

Rozmowy przy truskawkach

– Już sam nie wiem, panie Eustachy, co teraz jest piękniejszego na naszym bazarze – czy truskawki u pana Marcina, czy ta galeria lśniąca nowością.

Ruch w interesie

– Bo to jest polityka, panie Eustachy: dziś tak, jutro siak, a na końcu ma być tak, jak miało być od początku.
– To ja już wolę tą bielizną damską handlować. Bo u mnie panie Kaziu niby też jest tak, jak zawsze ma być, ale jednak za każdym razem jest inaczej. Nie ma jednej takiej samej klientki.

Złoty mercedes

– I ja się tak samo wygłupiłem!…
Komitet Centralny, to było za naszej młodości, a dla dzisiejszych małolatów „KC”, znaczy „kocham cię”!.

Gdzie tu polityka?

– I ja się tak samo wygłupiłem!…
Komitet Centralny, to było za naszej młodości, a dla dzisiejszych małolatów „KC”, znaczy „kocham cię”!.

Matematyka i poobijane golenie

– I ja się tak samo wygłupiłem!…
Komitet Centralny, to było za naszej młodości, a dla dzisiejszych małolatów „KC”, znaczy „kocham cię”!.

Wszystko się zmienia

– I ja się tak samo wygłupiłem!…
Komitet Centralny, to było za naszej młodości, a dla dzisiejszych małolatów „KC”, znaczy „kocham cię”!.

Zajączek, wilk i niedźwiedź

– Ładna „baba”, że tak powiem wielkanocnie.
– Babeczka raczej. Powiem panu, że to jest jeden z tych niewielu powodów, które jeszcze trzymają człowieka w tej robocie. Zarobić nie jest łatwo.
– Ale przed świętami, to daj Boże zdrowie, jak to mówią.

I zupę, i drugie, i deser…

– Witam, panie Eustachy! Taki pan zapatrzony, że znajomych pan nie poznaje… Kazimierz Główka, śmiejąc się, podszedł do rzeczywiście zaaferowanego Eustachego Mordziaka, swego kolegi, kupca z bazaru na pl. Szembeka.

1 4 5 6