Z OSTATNIEJ CHWILI

Kłody pod kładkę…

Kładka nad bardzo ruchliwą ul. Płowiecką miała służyć pieszym już od marca. Niestety, mamy koniec maja, a na otwarcie kładki w Wawrze wcale się nie zanosi…

Odbudowę przejścia nad ul. Płowiecką (przy Trakcie Lubelskim) rozpoczęto ponad rok temu. Prace, które miały kosztować blisko 4 mln złotych, wykonuje na zlecenie Miasta Warszawskie Przedsiębiorstwo Mostowe Mosty. Jednoprzęsłowa kładka, wyposażona w windy dla niepełnosprawnych, w zasadzie jest prawie gotowa. Ale „prawie” robi różnicę…

O opinię o kładce pytamy w popularnym wśród okolicznych mieszkańców sklepie Społem WSS Praga-Południe przy Płowieckiej 68.

– Zdania wśród klientów są podzielone, ale bardzo dużo osób nie jest zadowolonych z tej kładki – mówi nam kierowniczka sklepu Anna Ziędalska. – Tu mieszka bardzo wiele osób starszych i boją się, czy dadzą radę wchodzić po schodach, a większość z nich na zakupy udaje się z wózkami. No i przede wszystkim obawiają się, że windy przy kładce będą się często psuły.

Okazuje się, że już na tym etapie, obawy o sprawność wind mogą być uzasadnione. W Zarządzie Miejskich Inwestycji Drogowych dowiadujemy się, że urzędnicy „mają zastrzeżenia do urządzeń dźwigowych, które zamówił wykonawca”

– Może słowo „spór” jest zbyt mocne, ale usiłujemy wyjaśnić z wykonawcą kwestię tych urządzeń dźwigowych – mówi „Mieszkańcowi” Agata Choińska, rzecznik ZMID. – Oczywiście, postaramy się najszybciej jak to będzie możliwe uruchomić tę kładkę, ale terminu zakończenia inwestycji nie możemy podać właśnie ze względu na zastrzeżenia do działań wykonawcy.

Na opóźnienie w budowie mogła wpłynąć też „kolizja energetyczna” – kable przechodziły w innym miejscu niż było to ujęte w projekcie.

– Takiego bałaganiarstwa to ja jeszcze na budowie nie widziałem – ocenia radny Wawra Jerzy Debert. – Tygodniami na tej budowie nie widać nikogo, a czasami jest dwóch pracowników, którzy chyba szukają sami siebie…

Radny, który działa w dzielnicowej komisji społecznej, także podziela obawy o sprawność wind. Mówi, że bardzo często interweniuje w sprawie wind przy ul. Marsa, a skutek jest marny i często nie działają. Podnosi też kwestię sygnalizacji świetlnej, która ustawiona jest na poziomym przejściu dla pieszych na Płowieckiej. Prawdopodobnie, po otwarciu kładki, to przejście wraz z sygnalizacją zostanie zlikwidowane.

– Mieszkam w tzw. Trójkącie Bermudzkim, czyli pomiędzy Płowiecką, Marsa a torami kolejowymi i doskonale wiem, że jeśli nie będzie tych świateł, to wyjazd z bocznych uliczek w Płowiecką będzie koszmarem, bo na Płowieckiej nieprzerwanie będzie potok aut – zwraca uwagę Jerzy Debert.

Może lepiej by było zostawić to przejście dla pieszych, tylko jaki wtedy sens miałoby inwestowanie w odbudowę kładki?