Kto ty jesteś?

 „Kto ty jesteś? Polak mały” – każdy z nas zna odpowiedź na to pytanie. „Katechizm polskiego dziecka” Władysława Bełzy po raz pierwszy wydano w roku 1900, w trudnym dla naszego kraju czasie. Polska germanizowana, rusyfikowana, wciąż marząca o upragnionej, wytęsknionej pod zaborami wolności nie przypuszczała nawet, że w niespełna dwadzieścia lat znów zaistnieje na mapach Europy. Wiersz Bełzy wywoływał ogromne wzruszenia i łzy, był w ukryciu przed zaborcami recytowany, szeptany, budził dumę i poczucie tożsamości narodowej.

Jak to wygląda obecnie? Co to znaczy – Polak? Czy to słowo jest równie pełne treści, czy nadal porusza serca? Chyba nie…

Oczywiście, że zmieniło się samo pojęcie patriotyzmu. Dziś już nie chodzi o to, by przelewać krew za Ojczyznę, by walczyć o polskość i Polskę z najeźdźcami, zaborcami czy jakimkolwiek okupantem. Współczesny patriotyzm ma zupełnie inne oblicze. Inne od ówczesnego, ale przecież niejednakowe dla każdego z nas – ot, taka listopadowa refleksja z perspektywy minionego Święta Niepodległości.

Polak, czyli kto? Kto siebie nazywa Polakiem lub kto ma do tego prawo? Czy to ktoś, kto urodził się na tej ziemi w rodzinie, która jest tu od pokoleń, a jego drzewo genealogiczne ma wiele gałęzi? Mimo, że nosi chińską koszulkę, tajwańskie dżinsy, ma telefon z Finlandii, włoski samochód, a na obiad zje sushi?

Czy może ktoś, kto jest (legalnie) w Polsce od kilku lat, tu chce spędzić resztę życia i właśnie otrzymał na mocy decyzji prezydenta RP polskie obywatelstwo, stając się w świetle prawa Polakiem?

Albo ten, kto wyjechał stąd „za chlebem” wiele lat temu, powrotu nie planuje, ale raz na kilka lat odwiedza kraj?

Niektórzy mówią o „Polakach” i o „prawdziwych Polakach”? Czy to oznacza, że są też jacyś „nieprawdziwi”? Nieprawdziwi Polacy, czyli kto?

Być może Polak to po prostu ktoś, kto nosi w sercu szacunek do naszych wartości i symboli narodowych, kto orientuje się w naszej historii, kto uważa Polskę za swój kraj, tu chce porządnie, uczciwie żyć i pracować. Mieć swój własny, choćby skromny wkład w to, co nazywamy polskością. Mniejsza o to, gdzie się urodził i skąd pochodzi. Może jeszcze – żeby w razie potrzeby był gotów bronić kraju. Nie tylko z karabinem.

Czy to cechy konieczne, czy ta lista jest kompletna? Nie wiem. Na to pytanie powinien odpowiedzieć sobie każdy z nas. Warto o tym rozmawiać.

Listopad, to dobry miesiąc na te rozważania. Bo to i nostalgicznie jest, i patriotycznie, i pora zacząć przygotowania (te wewnętrzne, duchowe) do czasu pojednania i wybaczania, który przychodzi do naszych domów razem z Wigilią.