Ludzie to kupią

Ponad pół wieku temu (!) po raz pierwszy usłyszeliśmy piosenkę Wojciecha Młynarskiego „Ludzie to kupią”. Dziś mało kto pamięta sam utwór, ale też mało kto nie zna cytatu „Ludzie to kupią”. Stara prawda, nadal aktualna. Oczywiście, dotyczy także mnie.

Kilka tygodni temu przeraziła mnie wieść, jakoby miał drastycznie zdrożeć prąd. Wszyscy dyskutowali, czy damy radę; przedstawiciele władz wygłaszali rozmaite oświadczenia, było gorąco! Każdy się zastanawiał, jak to będzie, o ile mniej zostanie nam w portfelach, a moja stara lodówka z wrażenia po prostu przestała działać. Kupiłam nową, energooszczędną. Na wszelki wypadek. Oszczędność się przyda, ale okazało się, że „kupiłam” burzę w szklance wody, bo dramatu z podwyżkami nie będzie. Szkoda tylko, że władzom tak wiele czasu zabrało znalezienie prostego przecież rozwiązania, by do dramatu podwyżkowego nie dopuścić. Chyba że tu chodziło po prostu o kilka tygodni zapełniania tym tematem mediów… Cóż, ludzie to kupili.

Innym tematem z tej samej serii były bonifikaty za wykup warszawskich gruntów. Pamiętamy, że w październiku rada miasta przyjęła uchwałę ustanawiającą 98-procentową bonifikatę jako standardową, a 99-procentową w przypadku użytkowania wieczystego trwającego powyżej 50 lat. Zaraz potem się to zmieniło, załamywaliśmy ręce nad nową uchwałą o ledwie 60% bonifikaty. Ludzie to kupili! Bicie piany w tym wypadku trwało krócej gdyż wkrótce okazało się, że jednak 98%. Co prawda nie mam zapędów obszarniczych i jeśli chodzi o ziemię, wystarczą mi doniczki na balkonie, ale też dałam się kilka razy wciągnąć w te bardzo emocjonujące dyskusje. Jak się okazało, zbędne.

Teraz wchodzi nowy temat na tapetę: straszą nas ogromnymi podwyżkami ciepła. Jak podał portal Money.pl podwyżki mogą sięgać nawet 36%.

Co ja na to? Nic. Spokojnie pijąc kawę zaczekam, aż ci sami, którzy wzburzają nas groźbami podwyżek, za kilka dni lub tygodni pojawią się jako te anioły z nieba niosąc nam ukojenie i informację, że jednak nie, bo udało się znaleźć znakomite rozwiązanie i zapanować nad sytuacją… Istny cud. Kolejny!

Dlatego życzę sobie i Państwu, by rok 2019 był spokojny, bezpieczny, wypełniony rzetelnymi informacjami publikowanymi odpowiedzialnie i rozważnie. By szanowano nas, nasz rozum i nasze stargane nerwy. By nie straszono czymś tylko po to, by za chwilę wszystko odwołać.

A co, gdybyś oświadczył rodzinie, że w właśnie zjedzonej zupie grzybowej były muchomory. Sromotniki! Całe tłumy! A kiedy spanikowana rodzina nabiegałaby się po domu, naspisywała testamenty, nałykała leków, spokojnie byś dodał: Cóż, grzyby tam faktycznie były, ale tylko borowiki…