Z OSTATNIEJ CHWILI

Wszystko płynie!

Panta rei – powiedział niegdyś Heraklit z Efezu, znany grecki filozof, mając na myśli zmienność tego świata. Ale patrząc na bliźnich w ostatnich tygodniach, uwięzionych w upale, w murach Warszawy, myślę to samo: mokre koszule, mokre włosy, po prostu – naprawdę wszystko płynie. Komunikacja miejska stara się, jak może (albo raczej – jak umie). W jednych autobusach nawiew urywa głowę, dmuchając uporczywie dokładnie w to samo miejsce. Zupełnie, jakby ofiara nadmuchu mogła się przemieszczać, by jej nie zawiało. Ale jak to zrobić, skoro – tłok! Dlatego Hani przyplątało się zapalenie ucha, Markowi – nieznośny ból karku z lewej strony, a mnóstwo osób siąka nosem. Bo się przeziębiły. Pewna pani, dojeżdżająca z dość daleka w „naddziałającej” klimatyzacji transportu miejskiego, gdy tylko wsiądzie, natychmiast wyjmuje z siatki i zakłada ciepły sweter oraz obszerny szal. Ludzie – wiadomo – patrzą na nią jak na głupią, ale ona, wysiadając, chowa ekwipunek do siatki i ma sobie za nic zbyt mocny nawiew. Nic jej nie bierze.

W innych autobusach klimatyzacja nie działa, więc umęczony naród otwiera wszystkie okna, i tak po warszawskich ulicach mknie ta rozpalona słonecznym żarem puszka, w której nie mniej gorące powietrze w przeciągach urywa głowy! Ale przynajmniej osusza pot.

Pan Heraklit twierdził też, że (w pewnym uproszczeniu) istniejącym rzeczom można zawsze przypisać ich przeciwieństwa. Czyli afrykańskim skwarom i suszy – śnieżyce i -20°C na dzień dobry. Przeżyliśmy i to, a tym, którym się nie podoba, że „jak jest gorąco, to ludzie narzekają; jak jest zimno – też narzekają” przypomnę, że – sorry – taki mamy teraz klimat.

Pamiętajcie, kochani, o nawadnianiu się, niekoniecznie tylko wodą, ale też różnymi herbatkami w przyjemnej wersji cold, sokami, napojami. Pamiętajcie też, że wszelki alkohol pozbawia organizm wody, której bardzo wiele zużywa w procesie trawienia go, więc procenty w skwar – niekoniecznie.

Pocimy się okropnie, to naturalne, ale przecież pot, to nie sama woda! Wraz z nim z organizmu wypłukiwane są minerały itp. Bez trudu je uzupełnimy – na przykład potas – pijąc sok pomidorowy, jedząc pomidory czy na przykład ziemniaki, gotowane w mundurkach, by nie przeszły do wody mikroelementy, z potasem na czele. Bez dostatecznej ilości wody żadna roślina nie wyda wspaniałych owoców.

Pocisz się – pij. I nie narzekaj, choć nie da się zgromadzić zapasów tego ciepła na styczniowe i lutowe mrozy…