Z OSTATNIEJ CHWILI

Adam Kszczot halowym mistrzem świata!

Profesor Adam Kszczot halowym mistrzem świata w biegu na 800 metrów! W Arenie Birmingham Polak nie dał rywalom nawet cienia szans na zwycięstwo, drugiego zawodnika Drwa Windle z USA wyprzedził o ponad pół sekundy. Dla Kszczota to pierwszy globalny tytuł w karierze. Czwarta w finale biegu na 400 metrów była Justyna Święty-Ersetic.

Polak tradycyjnie zaczął z tyłu stawki i zaatakował w połowie dystansu. Nie przeszkodziło mu to, że za koszulkę pociągnął go Windle (później został za to zdyskwalifikowany, ostatecznie sędziowie zdecydowali jednak o cofnięciu DQ). Profesor ruszył mocno ku mecie, pewny swoich sił i umiejętności. Na ostatnim okrążeniu kontrolował sytuację, nie dał zbliżyć się do siebie rywalom. Na prostej był już niezagrożony, delikatnie zwolnił i z uniesionymi rękami wbiegł na metę. Uzyskał czas 1:47.47 i zdobył pierwszy w karierze globalny tytuł. Po biegu Kszczot śmiał się, że w Birmingham nie było w stanie go nic zatrzymać.

Nie przeszkodziła mi klęska pogodowa w Anglii, ale bieg nie był łatwy. Nigdy nie jest łatwo! Na szczęście mam przy sobie dobrych ludzi. Pomógł profesor Blecharz, który pomaga poukładać sobie wszystko w głowie. Są bliski mi ludzie i mojemu małemu synowi Ignasiowi dedykuję ten medal. – powiedział świeżo upieczony halowy mistrz świata, który żartował jeszcze, że im jest starszy tym lepiej biega.

Kszczot ma na koncie już trzy medale globalnego czempionatu IAAF w hali. W 2010 był trzeci, cztery lata później w Sopocie zdobył srebro. Teraz przyszedł czas na triumf i złoty medal. Podopieczny Zbigniewa Króla zdobył czwarty w historii polskiej lekkoatletyki złoty krążek halowych mistrzostw świata. Dla Kszczota to 17 medal lekkoatletycznej imprezy (wliczając mistrzostwa Europy U20 i U23) i ósmy w karierze w mistrzostwach IAAF (wliczając IAAF World Relays). W Birmingham nasz eksportowy średniodystansowiec ponownie pokazał, że przydomek profesora biegu na 800 metrów należy mu się jak nikomu innemu.

Dekoracja Kszczota opóźniła się o ponad godzinę. Związane to było z pracami komisji odwoławczej. Ostatecznie Polak swoje złoto odebrał gdy hala opustoszła mniej więcej o połowę. Gdy biało-czerwona szła do góry z trybun słychać było wielu polskich kibiców śpiewających dla naszego czempiona Mazurka Dąbrowskiego.

Dzielnie na bieżni Areny Birmingham walczyła w finałowym biegu na 400 metrów Justyna Święty-Ersetic. Polka biegła tuż za rywalkami i mocno zaatakowała na ostatnim okrążeniu, ale niestety nie zdołała zdobyć medalu. Skończyło się, podobnie jak cztery lata temu w sopockiej Ergo Arenie, na czwartym miejscu. Podopieczna Aleksandra Matusińskiego uzyskała drugi wynik w historii polskiej lekkoatletyki – 51.85. Szybciej biegała jedynie dwa tygodnie temu na mityngu Copernicus Cup, gdy czasem 51.78 biła halowy rekord Polski. 

Pobiegłam bardzo dobrze i mocno się starałam. To jest czas w granicach rekordu życiowego, ale lekki niedosyt pozostaje. Mimo wszystko cieszę się bo zrobiła co mogłam. Brakuje trochę tej kropki nad i, ale jutro mam nadzieję, że razem z dziewczynami pokażemy siłę w sztafecie. – zapewniła czwarta zawodniczka mistrzostw w Birmingham, która w biegu rozstawnym, razem z Patrycją Wyciszkiewicz, zastąpi biegnące w dzisiejszych eliminacjach Natalię Kaczmarek i Asię Linkiewicz.

Karolina Kołeczek w półfinałowym biegu na 60 metrów przez płotki zajęła ósme miejsce z czasem 8.21 i nie wywalczyła awansu do finału. Mistrzynią świata została, zgodnie z prognozami, Kendra Harrison, która wynikiem 7.70 ustanowiła także rekord globalnego czempionatu IAAF.

Niestety debiutu na seniorskiej imprezie halowej do udanych nie zaliczy Dawid Żebrowski. Polak dobrze zaczął bieg, ale na dystansie wyraźnie pogubił się i przed metą wyhamował mijając ją ze zrezygnowanym wyrazem twarzy. Młody Raciborzanin zajął siódme miejsce z bardzo słabym wynikiem 8.32. Drugi z naszych płotkarzy, Damian Czykier, zajął w swojej serii eliminacyjnej piąte miejsce uzyskując wynik 7.75. Na szczęście zawodnik Podlasia Białystok awansował do półfinału z czasem, ale po biegu podkreślił, że jego głównym celem na sezon 2018 jest lato i medalowy występ na mistrzostwach Europy w Berlinie.

Na półfinale przygodę z halowymi mistrzostwami świata zakończył Remigiusz Olszewski. Sprinter bydgoskiego Zawiszy z czasem 6.65, identycznym jaki uzyskał w porannych eliminacjach, był piąty w swoim biegu i nie awansował do finału. Po biegu przyznał, że duży – negatywny – wpływ na jego występ miał falstart, który popełnił startujący obok niego Brytyjczyk. W finale, na zakończenie emocjonującej soboty, piękne widowisko sprezentowali kibicom Christian Coleman i jego koledzy z bieżni. Amerykanin wygrał w czasie 6.37, drugi był Bingtian Su, który rezultatem 6.42 poprawił halowyw rekord Azji. 

Niesamowita sytuacja miała miejsce w finale biegu panów na 400 metrów. Złoto zdobył trzeci na mecie Pavel Maslák… Mistrzostwa w Birmingham śmiało można określić czempionatem dyskawalfikacji. W piątek adnotacja DQ pojawiła się przy wszystkich zawodnikach jednej z serii eliminacyjnych. Dziś sędziowie ukarali dyskwalifikacją dwóch pierwszych na mecie finału, a to zaowocowało trzecim z rzędu złotem dla Czecha.

Halową mistrzynią świata, po trwającym ponad trzy godziny i pełnym niesamowitych sportowych emocji konkursie, w skoku o tyczce została Sandi Morris. Nieustannie uśmiechnięta Amerykanka skoczyła w Birmingham 4.95 i bez powodzenia atakowała wysokość 5.04, czyli rekord świata. A w domu czekają na nią… węże, których jest posiadaczką.

Przed ostatnim dniem 17. IAAF Halowych Mistrzostw Świata Polska z jednym złotym medalem dzieli z Węgrami, Francją, Nową Zelandią i Wenezuelą siódme miejsce w klasyfikacji medalowej. W zestawieniu punktowym biało-czerwoni plasują się również na siódmej pozycji (mamy na koncie 22 oczka). W obu zestawieniach Międzynarodowe Stowarzyszenie Federacji Lekkoatletycznych nie umieszcza zawodników startujących pod flagą neutralną (ANA), którzy zdobyli do tej pory dwa złote medale.

źródło: pzla.pl