Z OSTATNIEJ CHWILI

Pyrrusowe zwycięstwo w Trnawie

Legia Warszawa wygrała 1:0 w rewanżowym meczu II rundy eliminacji Ligi Mistrzów UEFA ze Spartakiem Trnawa, jednak było to za mało, by awansować do kolejnej fazy rozgrywek. Dziś nie zabrakło walki do ostatnich minut, zabrakło korzystnego wyniku z pierwszego meczu i przynajmniej jednego gola więcej w rewanżu.

Początek meczu przebiegał w dość spokojnym tempie. Obie drużyny grały ostrożnie, nie chciały ryzykować, lecz mimo wszystko to piłkarze Spartaka śmielej poczynali sobie w akcjach ofensywnych. Można było odczuć, że dwie bramki stracone na własnym stadionie ciążą na barkach legionistów. Słowacy stworzyli jednak pierwszą groźną sytuację… we własnym polu karnym. W wyniku nieporozumienia Borisa Godala z bramkarzem Martinem Chudym nasi rywale mogli strzelić sobie gola samobójczego. Golkiper Spartaka w ostatnim momencie wybił piłkę z linii bramkowej. Chwilę później kibice Legii mogli przypomnieć sobie ostatni mecz ligowy przeciwko Koronie Kielce. Adam Hlousek dośrodkował na głowę Jose Kante, ale ten nie zdołał skierować piłki w światło bramki.  Podopieczni Radoslava Latala odpowiedzieli w 17. minucie, jednak uderzenie z narożnika pola karnego pewnie obronił Arkadiusz Malarz.  Do kolejnej sytuacji strzeleckiej doszedł Mateusz Wieteska, który próbował pokonać bramkarza strzałem głową, natomiast uderzenie było zdecydowanie za lekkie.

Dramat wydarzył się w 37. minucie.  Legioniści popełnili błąd przy rozegraniu akcji ofensywnej, co poskutkowało wyprowadzeniem kontrataku przez zawodników Spartaka Trnawy. Marko Vesović sfaulował wybiegającego z piłką zawodnika, za co został ukarany drugą żółtą kartką i musiał opuścić boisko. Słowacy nabrali wiatru w żagle i ruszyli do ataku. Arkadiusz Malarz nie dał się jednak zaskoczyć. Mimo wszystko to podopieczni Deana Klafuricia mogli schodzić do szatni z jednobramkowym prowadzeniem. Trzy minuty przed zakończeniem pierwszej połowy meczu Krzysztof Mączyński bezpośrednim, przeszywającym linię defensywną rywali, podaniem uruchomił Jose Kante, który znalazł się z piłką kilka metrów od bramki. Napastnikowi nie udało się jej skierować do siatki. Końcówka obfitowała w emocje, a Marko Vesović nie był jedynym legionistą ukaranym przez sędziego. Izraelski arbiter odesłał do szatni również kierownika drużyny Konrada Paśniewskiego, który protestował po niewykorzystanej okazji Kante, sugerując, że zawodnik był faulowany. Pierwszych czterdziestu pięciu minut nie można było zaliczyć do udanych.

W przerwie trener Klafurić szukał rozwiązań pozwalających odmienić obraz gry. Drugą część spotkania rozpoczął Cafu, który pojawił się w miejsce Miroslava Radovicia. W 53. minucie na boisku zameldował się także Carlitos. Zmiana była na wskroś ofensywna, bowiem na ławkę rezerwowych udał się Michał Pazdan. Legioniści zaczęli drugą połowę zdecydowanie ofensywniej. Pojawiła się większa dokładność i odwaga w konstruowaniu akcji ofensywnych. Zdominowaliśmy też statystykę rzutów rożnych. Wreszcie pojawiły się wymierne efekty. W 63. minucie piłkę w pole karne wstrzelił Carlitos, a pierwszy dopadł do niej Inaki Astiz, który wyprzedził interweniującego obrońcę, dołożył stopę i strzelił gola.  Pięć minut później byliśmy blisko drugiej bramki, lecz silny strzał Cafu został wybroniony. Chwilę potem nieznacznie chybił Carlitos… 

W 84. minucie do głosu doszli gospodarze. Marvin Egho urwał się naszym defensorom, ale jego strzał został zablokowany. Niestety, sytuacja ta była zapowiedzią kolejnych niekorzystnych dla nas wydarzeń. Domagoj Antolić popełnił taktyczny faul, za który obejrzał drugą żółtą kartkę i ostatnie siedem minut graliśmy bez dwóch zawodników. Od razu widać było, że legioniści grają w osłabieniu. Piłkarze Spartaka błyskawicznie stworzyli sobie kilka dobrych sytuacji, jednak za każdym razem na wysokości zadania stawał Arkadiusz Malarz. W samej końcówce serca kibiców Legii miały prawo zabić mocniej, bowiem Jose Kante zdecydował się uderzyć zza pola karnego, ale do szczęścia zabrakło centymetrów. Chwilę później niewiele pomylił się także Carlitos. Legia grała ambitnie do końca, ale do strzelenia drugiego gola zabrakło czasu… W 95. minucie arbiter zakończył spotkanie, w którym Legia odniosła jedynie pyrrusowe zwycięstwo… Po przegranym 0:2 pierwszym meczu w Warszawie, dzisiejsza wygrana nie wystarczyła, by awansować do III rundy eliminacji Ligi Mistrzów UEFA. Piłkarze Legii Warszawa rozpoczną zmagania w III rundzie kwalifikacji do Ligi Europy UEFA.

Spartak Trnawa – Legia Warszawa  0:1  (0:0)

Bramka: Inaki Astiz (63′)

Legia: Malarz – Wieteska, Astiz, Pazdan (Carlitos 53′), Hlousek – Mączyński (Hamalainen 78′), Antolić (czerwona kartka 85′) – Vesović (czerwona kartka 37′), Radović (Cafu 46′), Kucharczyk – Kante

Rezerwowi: Cierzniak, Philipps, Nagy, Hamalainen, Cafu, Carlitos, Szymański

Spartak: Chudy – Toth, Godal, Conka – Kadlec, Grendel (Miesenback 69′), Sloboda (Vlasko 76′), Gressak, Rada – Jirka, Egho (Hladik 90′) 

Rezerwowi: Rusov, Dangubić, Hladik, Jarović, Miesenback, Oravec, Vlasko 

źródło: legia.com