Z OSTATNIEJ CHWILI

Zwycięstwo po emocjonującym meczu w Gdyni

Legia Warszawa wygrała 2:1 z Arką Gdynia w meczu 25. kolejki LOTTO Ekstraklasy. Carlitos otworzył wynik spotkania kapitalnym strzałem w samo okienko, a chwilę później prowadzenie podwyższył Sandro Kulenović. Honorową bramkę dla Arki zdobył w 68. minucie Maciej Jankowski.

Kibice zgromadzeni na Stadionie Miejskim w Gdyni pierwszy strzał w meczu obejrzeli już w 2. minucie. Legioniści przerwali atak gospodarzy i pomknęli w stronę bramki Arkowców. Piłkę prowadził Cafu i mimo możliwości podania na skrzydło zdecydował się uderzyć na bramkę. Piłka przeleciała jednak obok słupka. Przyjezdni od początku spotkania przejęli inicjatywę, jednak rywale nie dopuszczali Wojskowych we własne pole karne. Na kolejny strzał z dystansu zdecydował się w 12. minucie Michał Kucharczyk. Tę próbę obronił Pavels Steinbors. Łotewski bramkarz kolejny raz dobrze spisał się dwie minuty później, kiedy szczęścia po składnej akcji szukał Sandro Kulenović. W 22. minucie, po dośrodkowaniu z rzutu wolnego Andre Martinsa, do piłki dopadł Artur Jędrzejczyk, lecz również po jego strzale piłka minęła bramkę. Piętnaście minut przed końcem pierwszej części gry prawym skrzydłem pomknął Michał Kucharczyk. “Kuchy” starał się dograć do wbiegającego w pole karne Dominika Nagya, lecz piłkę przechwycił bramkarz gospodarzy.

W polu karnym Legii zakotłowało się za to w 34. minucie. Po dograniu z lewej strony boiska piłka zatrzymała się na wysokości siódmego metra. Podopieczni trenera Ricardo Sa Pinto próbowali oddalić zagrożenie, jednak blisko futbolówki był jeden z graczy Arki. Po małym zamieszaniu sędzia odgwizdał faul na Radosławie Majeckim, którego interwencja była utrudniana w sposób niezgodny z przepisami. W samej końcówce pierwszej połowy piłkarze z Gdyni oddali dwa strzały z dystansu. Autorem pierwszej, bardzo niecelnej próby, był Marko Vejinović. Kilkanaście sekund później Radka Majeckiego starał się zaskoczyć Christian Maghoma, lecz też nie trafił w bramkę. Legioniści mogli z przytupem zejść do szatni. Cafu zabrał się z piłką i przebiegł z nią kilkadziesiąt metrów. Portugalczyk mógł strzelać lub podawać do jednego z dwóch wbiegających w pole karne partnerów. Wybrał drugą opcję, ale piłka nie dotarła do adresata, ponieważ w odpowiednim miejscu stał defensor Arki Gdynia. W pierwszej części gry legioniści mieli przewagę, podczas gdy gospodarze cofnęli się na własną połowę i czekali na kontry. Kibice nie obejrzeli jednak goli.

Drugie czterdzieści pięć minut rozpoczęło się podobnie jak pierwsza połowa. Tym razem to Michał Kucharczyk starał się pokonać Pavelsa Steinborsa uderzeniem zza pola karnego. Zabrakło celności, choć sytuacja do oddania strzału nie była łatwa. W 54. minucie w dogodnej pozycji znalazł się Dominik Nagy. Po długim podaniu z własnej połowy piłka dość szczęśliwie znalazła się pod nogami węgierskiego pomocnika. Nagy “ściął” akcję do środka i uderzył, ale piłka zmierzała zbyt wysoko. Długo musieliśmy czekać na gola, ale gdy ten już padł można było krzyknąć z zachwytu! W 60. minucie Carlitos przymierzył w samo okienko, a Pavels Steinbors mógł tylko podziwiać jak piłka wpada do siatki. Legioniści poszli za ciosem i już po czterech minutach prowadzili 2:0. Tym razem świetnie w polu karnym zachował się Sandro Kulenović. Chorwat przejął podanie Cafu, przełożył rywala i z najbliższej odległości wpakował piłkę do bramki. Na odpowiedź gospodarzy nie trzeba było długo czekać. W 68. minucie Maciej Jankowski wykorzystał dośrodkowanie z lewego skrzydła i strzelił gola po uderzeniu piłki głową. Mecz nabrał rumieńców. Teraz to gospodarze narzucili swój styl gry i dążyli do wyrównania. W defensywie świetnie zachował się Michał Kucharczyk, który w jednej z akcji gospodarzy w ostatniej chwili wybił piłkę na rzut rożny. W 83. minucie mieliśmy wiele szczęścia, kiedy to Tadeusz Socha znalazł się pod naszą bramką. Defensor Arki włożył w uderzenie zbyt dużo siły i przestrzelił. W 88. minucie to piłkarze z Gdyni mogli mówić o sprzyjającej fortunie. Iuri Medeiros wpadł w pole karne, okiwał przeciwnika i w decydującym momencie zabrakło celności. Dwie minuty później poświęceniem wykazał się Inaki Astiz. Hiszpan niezgodnie z przepisami zatrzymał gracza Arki, za co został ukarany żółtą kartką. Tym samym powstrzymał jednak groźny atak gospodarzy. Legioniści mogli zamknąć mecz w doliczonym czasie gry. Medeiros wypuścił na wolne pole Sandro Kulenovicia, ten szukał podaniem Michała Kucharczyka i w decydującym momencie świetnie zachował się Pavels Steinbors, który uchronił swój zespół przed stratą trzeciego gola.

Zwycięstwo odniesione w Gdyni oznacza, że po 25. kolejce LOTTO Ekstraklasy legioniści mają na swoim koncie 48 oczek. Przewaga na trzecim w tabeli Piastem Gliwice wynosi pięć puinktów. Do liderującej Lechii Gdańsk tracimy jeden punkt, lecz gdańszczanie swój mecz rozegrają w poniedziałek, a ich rywalem będzie Wisła Płock.

Arka Gdynia – Legia Warszawa 1:2 (0:0)

Gole: Jankowski (68’) – Carlitos (60’), Kulenović (64’)

ARKA: Steinbors – Zbozień (Socha 13’), Maghoma, Marić, Marciniak – Deja, Janota – Vejinović, Jankowski, Kolev (Siemaszko 73’) – Olczyk (Zarandia 68’)
Rezerwowi: Krzepisz, Socha, Danch, Nalepa, Zarandia, Banaszewski, Siemaszko

LEGIA: Majecki – Stolarski, Wieteska, Jędrzejczyk, Hlousek – Cafu, Martins (Astiz 74’) – Kucharczyk, Nagy (Medeiros 80’), Carlitos (Agra 68’) – Kulenović
Rezerwowi: Cierzniak, Astiz, Antolić, Agra, Hamalainen, Rocha, Medeiros

Żółte kartki: Socha (86’) – Martins (74’), Cafu (78’), Astiz (90’) 

Sędzia: Piotr Lasyk

źródło: legia.com