Z OSTATNIEJ CHWILI

Mistrzostwo o krok

W meczu 36. kolejki LOTTO Ekstraklasy Legia Warszawa wygrała 2:0 z Górnikiem Zabrze po bramce Sebastiana Szymańskiego i samobójczym trafieniu Bochniewicza. Wojskowi utrzymali przewagę nad najgroźniejszym rywalem Jagiellonią, ale ostatecznie losy tytułu rozstrzygną się w ostatnim spotkaniu w Poznaniu.

W meczu, który mógł zadecydować o losach tytułu trener Dean Klafurić nie zdecydował się wprowadzić wielu zmian. Od pierwszej minuty na prawej obronie zagrał Łukasz Broź, a miejsce Adama Hlouska zajął Artur Jędrzejczyk. Odpowiedzialny za strzelanie goli w tym spotkaniu miał być Michał Kucharczyk. Nie było to jednak zaskoczeniem, gdyż u Chorwata piłkarz często pełni rolę napastnika. 

Od pierwszej minuty spotkanie toczyło się w szybkim tempie, a obie drużyny prezentowały ofensywny futbol. Inicjatywę przejęli legioniści, którzy konstruowali ataki pozycyjne, ale pierwszą stuprocentową sytuację stworzyli Górnicy. W 18. minucie Igor Angulo otrzymał dobre prostopadłe podanie, wyszedł sam na sam z Malarzem, którego minął, ale trafił tylko w słupek. W początkowej fazie spotkania legioniści największe zagrożenie stwarzali po stałych fragmentach gry, których egzekutorem był Sebastian Szymański. Pierwszą próbę 19-latka wybronił Tomasz Loska, ale w 22. minucie „Szymi” uderzył z rzutu wolnego z ostrego kąta nie do obrony. Skrzydłowy zresztą najbardziej zasłużył na trafienie, gdyż od początku spotkania był najaktywniejszy na murawie.

Po zdobytej bramce Wojskowi ruszyli do ataków ze zdwojoną siłą, a zabrzanie długimi momentami mieli problemy z opuszczeniem własnej połowy. Legioniści pokazywali całą paletę schematów ataku – grali kombinacyjnie, atakowali skrzydłami, nie brakowało również strzałów z dystansu. Najbliżej zdobycia kolejnej bramki byli Michał Kucharczyk oraz Miroslav Radović, ale w obu sytuacjach dobrymi interwencjami popisał się Tomasz Loska. Należy jednak zaznaczyć, że w każdej akcji Legii brał udział najlepszy na placu gry Sebastian Szymański. 19-latek powinien po pierwszej połowie schodzić z dwoma golami oraz asystą.

W drugiej połowie tempo meczu siadło, gdyż Wojskowi skoncentrowali się na kontrolowaniu gry i atakach pozycyjnych. Sporo zamieszania działo się po prawej stronie Legii, gdzie dobrze współpracowali Łukasz Broź z Marko Vesoviciem. W ostatnich 30 minutach meczu legioniści starali się wpuszczać zabrzan na własną połowę w poszukiwaniu kontrataku i wykorzystaniu szybkości balansującego na granicy linii spalonego Michała Kucharczyka. W 71. minucie szybkiego ataku nie wykorzystał Kasper Hamalainen, ale Fin zrehabilitował się cztery minuty później, kiedy to urwał się obrońcom Górnika i przelobował bramkarza, a ofiarnie interweniujący Bochniewicz wpakował piłkę do siatki. 

W 77. minucie kibice na stadionie przy Łazienkowskiej mogli przeżyć swoiste deja vu, gdyż drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartkę otrzymał Łukasz Broź. Do analogicznej sytuacji doszło podczas ostatniego meczu z Wisłą Płock. Tym razem jednak nerwówki nie było, a mecz zakończył się wynikiem 2:0. W obliczu trzech punktów zdobytych przez Jagiellonię legioniści wciąż są niepewni mistrzostwa kraju. Ostateczne rozstrzygnięcia poznamy za tydzień w Poznaniu, gdzie Legii do tytułu wystarczy remis. Mistrzostwo jest już o krok!

Legia Warszawa – Jagiellonia Białystok 2:0 (1:0)

Bramki: Szymański 22′, Bochniewicz 75′ (sam.)

Czerwona kartka: Broź 77′ 

LEGIA: Malarz – Jędrzejczyk, Pazdan, Astiz, Broź – Cafu (Remy 79′), Philipps – Szymański (Antolić 63′), Radović (Hamalainen 70′), Vešović – Kucharczyk.

Rezerwowi: Cierzniak, Remy, Hlousek, Hamalainen, Antolić, Pasquato, Eduardo.

GÓRNIK: Loska – Koj, Bochniewicz, Suarez (Liszka 82′), Wolniewicz – Kurzawa, Żurkowski, Matuszek, Kądzior – Urynowicz (Hajda 60′), Angulo.

Rezerwowi: W. Pawłowski, Wieteska, Olszewski, Liszka, Hajda, Ambrosiewicz, Smuga.

źródło: legia.com

Najnowsze artykuły

Bieżący numer

Bieżący numer w .pdf

Nr 10 (708) ROK XXVIII
Następne wydanie 7.06.2018

Archiwum wydań od nr 1/2006

REKLAMA

Najczęściej czytane