Z OSTATNIEJ CHWILI

Remis w meczu na szczycie

W 34. kolejce LOTTO Ekstraklasa Legia Warszawa zremisowała na wyjeździe 0:0 z Jagiellonią Białystok. Wojskowi utrzymali pierwsze miejsce w lidze z przewagą dwóch punktów nad Lechem oraz trzech nad zespołem z Podlasia.

Ewentualna wygrana Legii w Białymstoku mogła być milowym krokiem w walce o tytuł, gdyż Wojskowi powiększyliby przewagę nad Lechem oraz Jagiellonią do odpowiednio czterech i sześciu punktów. Dean Klafurić zrobił kilka zmian względem ubiegłego spotkania, ustawiając Williama Remy’ego w pomocy, co miało zapewnić dominację w tej strefie. Do podstawowego składu wrócili również szukający „małej” gry Kasper Hamalainen oraz Sebastian Szymański. W zespole gospodarzy brakowało jedynie pauzującego za żółte kartki Tarasa Romanczuka.

Nie wiadomo, czy Wojskowi odczuwali jeszcze trudy środowego finału Pucharu Polski, czy to zamierzona taktyka, ale dzisiejsze spotkanie rozpoczęli schowani za podwójną gardą. Legioniści znajdowali się w impasie, brakowało im kreatywności w akcjach ofensywnych i zupełnie nie radzili sobie z agresywnym pressingiem białostoczan. W pierwszych 45 minutach podopieczni Klafuricia nie stworzyli żadnego zagrożenia pod bramką Kelemena. Mimo optycznej przewagi gospodarzy, ci również mieli problemy z wykreowaniem sobie stuprocentowej sytuacji.

Pierwszą część gry należało uznać za ostatnie ostrzeżenie dla legionistów, gdyż białostoczanie w pełni zdominowali przebieg gry (6:0 w strzałach oraz 61% – 39% w posiadaniu piłki), a z każdą minutą defensorzy Legii coraz gorzej radzili sobie z aktywnymi skrzydłowymi gospodarzy. Myśląc o czymś więcej, niż o bezbramkowym remisie, w drugiej połowie musieliśmy zobaczyć odmienioną i przebudzoną Legię. 

Ta część nie zaczęła się jednak najlepiej, gdyż narzekającego na uraz Jarosław Niezgodę zmienić musiał Chris Philipps, a pierwszą groźną akcję przeprowadzili gospodarze, zaraz po gwizdku sędziego. Z czasem jednak coraz bardziej do głosu dochodzili legioniści, którzy zaczęli grać agresywniej w odbiorze, szukali także prostopadłych piłek do ustawionego w ataku Michała Kucharczyka. W 59. minucie po wymianie piłki Szymańskiego z Antoliciem ten pierwszy znalazł się w dogodnej sytuacji, ale uderzył niecelnie. Chorwat po przerwie był ustawiony wyżej, często wchodził w pole karne, dzięki czemu mógł pokazać swoje walory w ofensywie.

W drugiej połowie obie drużyny nadal znajdowały się w klinczu. Brakowało celnych strzałów i sytuacji podbramkowych, przeważała walka w środkowej strefie i agresywny pressing. Z biegiem minut jasne stało się, że o końcowym wyniku zadecyduje jedna zdobyta bramka. W końcówce spotkania inicjatywę przejęli legioniści, ale w wielu sytuacjach brakowało im dokładności w kluczowym momencie. Ostatecznie wynik nie uległ jednak zmian i w czołówce ligi zachował się status quo. Legia ma w tym momnecie dwa punkty przewagi nad Lechem Poznań i trzy nad Jagiellonią Białystok. 

Jagiellonia Białystok – Legia Warszawa 0:0 (0:0) 

Żółte kartki: Bezjak – Hlousek, Astiz, Philipps

Jagiellonia: Kelemen – Guilherme, Mitrović, Runje, Burliga – Novikovas (Kwiecień 80′), Świderski (Sheridan 67′), Wlazło, Frankowski (Lazarević 90′) – Pospisil – Bezjak.

Rezerwowi: Pawełek, Lazarević, Guti, Sheridan, Wójcicki, Grzyb, Kwiecień.

Legia: Malarz – Hlousek, Pazdan, Astiz, Vesović – Remy, Antolić – Kucharczyk (Eduardo 80′), Hamalainen (Radović 72′), Szymański – Niezgoda (Philipps 46′).

Rezerwowi: Cierzniak, Broź, Philipps, Radović, Pasquato, Eduardo, Cafu.

źródło: legia.com