Z OSTATNIEJ CHWILI

Pewna wygrana przy Łazienkowskiej

W 33. kolejce LOTTO Ekstraklasy Legia Warszawa pewnie ograła 3:1 Koronę Kielce. Bramki dla mistrzów Polski zdobyli Sebastian Szymański, Jarosław Niezgoda oraz Miroslav Radović. Na ten moment Wojskowi przewodzą ligowej tabeli.

Wojskowi podchodzili do spotkania w komfortowej sytuacji, gdyż swój mecz rozgrywali jako pierwsi z czołowej trójki. Dean Klafurić nie zrobił zbyt wielu zmian w składzie, jedyną znaczącą było wprowadzenie Williama Remy’ego na pozycji defensywnego pomocnika. Poza wyjściowym składem znalazł się Michał Kucharczyk, za którego wszedł Sebastian Szymański.

W pierwszej części mecz nie porywał. Obie drużyny grały agresywnym pressingiem, nie odpuszczając ani jednej piłki. Na boisku nie było wolnych przestrzeni, przez co gra toczyła się przede wszystkim w środkowej strefie. Korona szukała drogi do bramki Malarza za pomocą przerzutów na skrzydła i prostopadłych podań. Największe zagrożenie wychodziło ze strony nieprzewidywalnego Niki Kaczarawy, ale z jego prób nie urodziło się nic konkretnego poza groźnym strzałem z dystansu.  

Z czasem Wojskowi osiągnęli pełną dominację na boisku. Wynik otworzyć mógł Inaki Astiz już w 16. minucie, ale jego sytuacyjne uderzenie wylądowało na słupku bramki Alomerovicia. Przez długi czas legioniści bili głową w mur, wymieniając podania na połowie kielczan. Wydawało się, że impas został przerwany w 41. minucie, kiedy po składnej wymianie podań między Niezgodą a Szymańskim ten pierwszy trafił do pustej bramki. Niestety w tej sytuacji młody skrzydłowy znajdował się na pozycji spalonej. Pierwsza połowa dała więcej pytań niż odpowiedzi w stosunku do zespołu Klafuricia, a kluczowym było, kiedy Wojskowi przełamią defensywę Korony.

Na szczęście legioniści rozwiali wątpliwości już w 48. minucie, kiedy to Szymański odebrał podanie na 18. metrze od bramki Korony, przełożył sobie piłkę na lewą nogę i uderzył nie do obrony w kierunku dalszego słupka. Ta bramka podziałała motywująco na piłkarzy Deana Klafuricia, bo od razu ruszyli do ataków, co odpłaciło się w 55. minucie. Marko Vesović popędził prawym skrzydłem, wyłożył piłkę do Hamalainena, jego strzał został zablokowany, ale wślizgiem dobił Niezgoda. Dla 23-latka to już 13. trafienie w lidze w obecnym sezonie. 

Po stracie drugiej bramki Korona próbowała strzelić gola kontaktowego, blisko gola był Nika Kaczarawa, ale świetną interwencją popisał się Arkadiusz Malarz. Tempo gry jednak siadło, Legia cofnęła się do defensywy i nie forsowała tempa, mądrym ustawieniem odbierając chęci do gry ambitnym kielczanom. Po jednym z kontrataków w polu karnym faulowany był Cafu, a arbiter Lasyk podyktował rzut karny i wyrzucił z boiska Kena Kallaste. „Jedenastkę” pewnym strzałem w lewy róg wykorzystał Miroslav Radović, który chwilę wcześniej pojawił się na murawie. 

W końcówce spotkanie bramkę dla kielczan zdobył Goran Cvijanović po pięknym uderzeniu z dystansu. Gol Słoweńca nie miał jednak wpływu na dalszy przebieg gry. Dzięki zwycięstwu Wojskowi przynajmniej na 24 godziny awansowali na pozycję lidera LOTTO Ekstraklasy. 

Legia Warszawa – Korona Kielce 3:1 (0:0)

Bramki: Szymański 48′, Niezgoda 55′, Radović 79′ – Cvijanović 89′

Czerwona kartka: Ken Kallaste

Legia: Malarz – Hlousek, Pazdan, Remy, Vešović – Remy, Philipps – Hamalainen (Radović 68′), Pasquato (Cafu 60′), Szymański – Niezgoda (Kucharczyk 80′).

Rezerwowi: Cierzniak, Broź, Antolić, Eduardo, Kucharczyk, Cafu, Radović.

Korona: Alomerović – Kallaste, Kovacević, Rymaniak, Kosakiewicz – Janić, Możdżeń (Cebula 63′), Petrak (Cvijanović 59′), Gardawski – Kaczarawa, Soriano (Kiełb 59′).

Rezerwowi: Hamrol, Diaw, Malarczyk, Kecskes, Cvjianović, Cebula, Kiełb.

źródło: legia.com