Z OSTATNIEJ CHWILI

Bez bramek w meczu na szczycie

W szlagierze 18. kolejki LOTTO Ekstraklasy legioniści bezbramkowo zremisowali na wyjeździe z Lechią Gdańsk. Rozstrzygnięcie meczu oznacza, że Legia Warszawa pozostaje na drugim miejscu w tabeli i do dzisiejszego rywala wciąż traci pięć punktów.

Początek spotkania pokazał, że obie drużyny doskonale zdają sobie sprawę ze stawki tego meczu. Żaden z zespołów nie zdecydował się na błyskawiczne przejście do ofensywy, dominowało raczej wzajemne “badanie się.” W 7. minucie na strzał sprzed pola karnego zdecydował się Andre Martins. Piłka przeleciała jednak nad poprzeczką bramki strzeżonej przez Dusana Kuciaka. W 10. minucie doszło do ciekawego pojedynku Lukasa Haraslina z Pawłem Stolarskim. Skrzydłowy Lechii przejął podanie z głębi pola i wygrał pojedynek bark w bark z zawodnikiem Legii. Jednak Stolarski nie odpuścił i ostatecznie zagrożenie zostało zażegnane. W pierwszym minutach meczu Paweł Stolarski wyróżnił się nie tylko w defensywie. Boczny obrońca oddał groźny strzał, jednak dobrze w bramce spisał się golkiper gospodarzy. W 20. minucie dwukrotnie świetnie spisał się Radosław Majecki. Bramkarz Legii w bliźniaczy sposób przeniósł nad poprzeczką dwa groźne uderzenia rywali. Lechiści wypracowali sobie minimalną przewagę optyczną. Podopieczni trenera Stokowca częściej atakowali, głównie bocznymi sektorami boiska, lecz defensywa Wojskowych była na tyle szczelna, że nie dochodziło do klarownych sytuacji strzeleckich. Legioniści natomiast wyprowadzali groźne kontrataki. Jeden z nich mógł zakończyć się golem. Po odparciu zagrożenia po stałych fragmencie gry, piłka trafiła do Sebastiana Szymańskiego. Młody legionista pokonał kilkadziesiąt metrów i uruchomił Michała Kucharczyka, który mógł jeszcze zagrać wzdłuż pola karnego, ale zdecydował się uderzyć w kierunku dalszego słupka. Minimalnie chybił. Legia i Lechia miały swoje szanse, lecz w pierwszej połowie nie obejrzeliśmy goli.

Od początku drugiej części gry to Legia starała się przejąć inicjatywę. Tuż po gwizdku wznawiającym grę gospodarze mieli problemy, by na dłużej zagościć na połowie przyjezdnych. Mecz szybko się jednak wyrównał. W 57. minucie Artur Jędrzejczyk przeciął groźne dośrodkowanie rywali z lewej strony boiska. Defensor skutecznie wybił piłkę na rzut rożny, choć ryzykował trafieniem samobójczym. Na dwadzieścia pięć minut przed końcem spotkania trener Ricardo Sa Pinto postanowił wprowadzić dwóch ofensywnych graczy. Pojawienie się na murawie Sandro Kulenovicia i Dominika Nagya, którzy zastąpili zmęczonych Carlitosa i Michała Kucharczyka, miało dać sygnał do ataku. Optyczną przewagę mieli gospodarze, ale legioniści nie odpuszczali. W 78. minucie niespodziewanie w polu karnym Lechii znalazł się Adam Hlousek. Czeski zawodnik zdołał wywalczyć rzut rożny. Po stałym fragmencie gry głową uderzał Marko Vesović, jednak strzał w sporej odległości minął bramkę gospodarzy. Dużo zamieszania na lewej flance robił wprowadzony Dominik Nagy. Węgier często próbował pojedynków jeden na jednego. W 90. minucie piłkarze z Gdańska mogli zdobyć decydującą bramkę. Artur Sobiech sięgnął piłkę głową, lecz strzał został zablokowany przez jednego z legionistów i piłka wyleciała na rzut rożny.

Bezbramkowy remis sprawia, że status quo zostaje zachowany. Po osiemnastu kolejkach LOTTO Ekstraklasy Lechia Gdańsk wciąż jest liderem, a druga Legia traci do rywali z Gdańska pięć punktów.

Lechia Gdańsk – Legia Warszawa 0:0 (0:0)

LECHIA: Kuciak – Nunes, Nalepa, Augustyn, Mladenović – Łukasik, Kubicki – Wolski (Arak 67’), Makowski, Haraslin (Sobiech 76’) – Paixao
Rezerwowi: Alomerović, Chrzanowski, Vitoria, Egy, Michalak

LEGIA: Majecki – Stolarski, Remy, Jędrzejczyk, Hlousek – Cafu, Martins – Vesović (Kante 88’), Szymański, Kucharczyk (Nagy 65’) – Carlitos (Kulenović 65’)
Rezerwowi: Cierzniak, Philipps, Wieteska, Pasquato

Żółte kartki: Makowski (83’) – Andre Martins (41’)

Sędzia główny: Szymon Marciniak

źródło: legia.com