Z OSTATNIEJ CHWILI

Legia w finale Pucharu Polski!

Legia Warszawa w finale Pucharu Polski! Wojskowi w dramatycznych okolicznościach wygrali 2:1 z Górnikiem Zabrze po trafieniach Michała Kucharczyka oraz Jarosława Niezgody. W finale rozgrywek na Wojskowych czeka Arka Gdynia. Spotkanie odbędzie się 2 maja na Stadionie Narodowym.

Dean Klafurić zadebiutował w spotkaniu, którego stawką był awans do finału Pucharu Polski. Przy Łazienkowskiej Wojskowi podejmowali zabrzan mając niewielką zaliczę po remisie 1:1 na wyjeździe. Chorwacki szkoleniowiec nie dokonał rewolucji w składzie, a jedynymi zmianami względem sobotniego meczu z Zagłębiem było wejście Michała Kucharczyka oraz etatowego golkipera w krajowym pucharze, Radosława Cierzniaka. Skład mistrzów Polski nie zmienił się zbytnio, ale pewne zmian widoczne były w taktyce zespołu. Wojskowi byli ustawienie wyżej i wąsko, stronami zamienili się Vesović oraz Kucharczyk. 

Mecz mógł się rozpocząć od zimnego prysznica na głowę legionistów, gdyż po indywidualnym błędzie William Remy’ego dwójka zawodników Górnika wyszła sam na sam z Cierzniakiem już w pierwszych sekundach spotkaniach. Przed utratą gola uratował zespół Michał Pazdan heroiczną interwencją. Z czasem Wojskowi przejęli kontrolę nad meczem, ale z przewagi nic nie wynikało. Legionistom brakowało pomysłu na przebrnięcie przez mądrze ustawioną defensywę zabrzan.  Głównym sposobem stworzenia zagrożenia były dośrodkowania z lewej strony, który nie docierały na głowy stojących w polu karnym legionistów. 

Zabrzanie próbowali wykorzystać wysokie ustawienie defensywy Legii po przez posyłanie prostopadłych piłek, jednak Igor Angulo bardzo często znajdował się na spalonym. Impas w poczynaniach mógł przełamać w 40. minucie Marko Vesović, którzy przedarł się z piłką ze skrzydła w okolice szesnastego metra. Czarnogórzec uderzył jednak kilka metrów nad bramką. 

W drugiej połowie styl gry Legii nie zmienił się, gdyż podopieczni Klafuricia najczęściej atakowali skrzydłami. Najefektywniejszy w stołecznym zespole był Sebastian Szymański, który w 49. minucie obrócił się z piłką w polu karnym i chybił. Ta akcja podziałała motywująco na Górniaków, bo kilka minut później Szymon Żurkowski przeprowadził rajd i uderzył piłkę, ale na rzut rożny sparował ją Radosław Cierzniak. Ten korner okazał się być przeklętym dla mistrzów Polski, bo po nim bramkę samobójczą w 56. minucie zdobył Adam Hlousek. 

W tej chwili Wojskowi znajdowali się poza finałem Pucharu Polski. Momentem przełomowym spotkania okazała się 68. minuta, kiedy to Tomasz Loska dotknął piłkę ręką poza pola karnym. Młody golkiper otrzymał za to zagranie czerwoną kartkę, a rzut wolny z 16. metra potężną bombą wykorzystał Michał Kucharczyk. Po tym golu legioniści ruszyli do frontalnych ataków, długimi chwilami zamykając Górnik we własnym polu karny. Trener Klafurić wprowadził Kasper Hamalainena i Cristian Pasquato, a Legia zmieniła taktykę na trzech obrońców. W końcowych minutach podstawowego czasu dwukrotnie głową mógł trafić do siatki Jarosław Niezgoda, ale oba strzały wylądowały ponad bramka. 

Stara piłkarska zasada głosi, że do trzech razy sztuka, co 23-latek potwierdził w doliczonym czasie gry. Marko Vesović dośrodkował w pole karne wprost na głowę Niezgody, a ten umieścił piłkę w siatce obok bezradnego Pawłowskiego. Choć do końca spotkania było jeszcze trochę czasu, to jasne stało się, że w finale Pucharu Polski zagrają legioniści. 

Legia Warszawa – Górnik Zabrze 2:1 (0:0)

Bramki:  Kucharczyk 74′, Niezgoda 90+6′ – 0:1 Hlousek (sam.) 56′, 

Czerwona kartka: Loska 68′

Legia: Cierzniak – Hlousek, Pazdan, Remy, Jędrzejczyk (Pasquato 77′) – Philipps, Antolić – Kucharczyk, Szymański (Hamalainen 60′), Vesović – Niezgoda.

Rezerwowi: Malarz, Broź, Pasquato, Mauricio, Cafu, Astiz, Hamalainen.

Górnik: Loska – Gryszkiewicz, Bochniewicz, Suarez, Wieteska – Kurzawa, Hajda (Ambrosiewicz 62′), Matuszek, Kądzior (W. Pawłowski 73′) – Żurkowski, Angulo (Wolniewicz 90+2’).

Rezerwowi: W. Pawłowski, Wolniewicz, Olszewski, D. Pawłowski, Urynowicz, Ambrosiewicz, Kamiński

źródło: legia.com