Z OSTATNIEJ CHWILI
Sprawdź imprezy w Twojej okolicy.Czytaj nowy HOROSKOPZaginął kot, zgubiłeś psa, portal „Mieszkańca” bezpłatnie info o tym da!* www.facebook.com/gazetamieszkaniec * ilość informacji ograniczona; osoby zainteresowane prosimy o kontakt telefoniczny 22 810-64-12

Pucharowy remis w Zabrzu

W pierwszym meczu półfinałowym Pucharu Polski Legia Warszawa zremisowała na wyjeździe z Górnikiem Zabrze 1:1 po trafieniu Marko Vešovicia. Wojskowi byli dzisiaj zdecydowanie lepszą drużyną, ale w kluczowych sytuacjach zabrakło skuteczności. Rewanż za dwa tygodnie w Warszawie.

Wojskowi przegrali dwa ostatnie mecze w lidze i dzisiaj chcieli się zrehabilitować. Zwłaszcza, że stawka spotkania z Górnikiem była spora, bo w przypadku wygranej mistrzów Polski rewanż przy Łazienkowskiej stałby się formalnością. Dlatego też trener Romeo Jozak zdecydował się wystawić ofensywną, a także optymalną jedenastkę. Po nieudanym eksperymencie w Gdyni do składu wrócili nominalni skrzydłowi – na lewej flance zagrał Sebastian Szymański, a na prawej Marko Vesović, który wcześniej występował jako prawy obrońca. W podstawowym składzie zabrakło jedynie wciąż dochodzącego do pełni formy Jarosława Niezgody. Kolejną szansę na przełamanie otrzymał Eduardo da Silva.

W pierwszych minutach w oczy rzuciła się agresywna gra ze strony obu drużyn. Konsekwencją tego były żółte kartki dla Michała Pazdana oraz Adam Hlouska, którzy nie oszczędzali zawodników Górnika. Wydawało się, że obie drużyny przez długi czas znajdować się będą w kliczu, a gra toczyć się będzie w środku pola. Z czasem jednak to Wojskowi zaczęli dochodzić do głosu, a od 25. minuty w pełni zdominowali przebieg spotkania. Legioniści atakowali przede wszystkim lewą stroną, na którą schodził bardzo często Eduardo da Silva. To właśnie Chorwat jako pierwszy miał szansę otworzyć wynik spotkania. W 18. minucie Hamalainen płasko zagrał w pole karne do napastnika Legii, ale jego uderzenie fenomenalnie obronił młody bramkarz Górnika. Identyczną sytucję legioniści przeprowadzili pod koniec pierwszej połowy, a w rolę asystenta wcielił się tym razem aktywny Eduardo. Tym razem w słupek trafił Marko Vešović, a dobitka Sebastiana Szymańskiego poszybowała wysoko ponad bramką.

Legia w pierwszej części gry miała optyczną przewagę, wreszcie w polu karnym rywali obecni byli ofensywni pomocnicy, a do akcji podłączali się boczni obrońcy. Swoje okazje po indywidualnych błędach defensorów Górnika mieli również Kasper Hamalainen oraz Artur Jędrzejczyk, ale gospodarzy ratował Tomasz Loska albo zwyczajnie brakowało skuteczności. Brak zimnej krwi w polu karnym Górników był największą bolączką Wojskowych w pierwszej połowie. Zarzuty można było mieć również do wyjścia spod agresywnego pressingu ze strony zabrzan, natomiast było to najlepsze 45 minut w wykonaniu Legii od kilku spotkań.

Druga połowa nie przyniosła zmiany obrazu gry. Co więcej, powiększyła się różnica pomiędzy oboma zespołami. Zawodnicy drużyny Romeo Jozaka od samego początku zepchnęli gospodarzy do głębokiej defensywy, a już w 51. minucie do groźnej okazji doszedł Sebastian Szymański po wymianie podań z pierwszej piłki z Krzysztofem Mączyńskim. Niestety, w tej sytuacji znowu z dobrej strony pokazał się najlepszy w Górniku Tomasz Loska. Wojskowi dopięli swego 10 minut później po wzorcowo wykonanym kontrataku. w środku pola o piłkę powalczył Szymański, zagrał do Hamalainena, ten na prawo do Vesovicia, a Czarnogórzec plasowanym strzałym trafił do siatki zabrzan.

Wojskowi nie zatrzymali się po tej bramce i sprawy awansu do finału Pucharu Polski chcieli rozstrzygnąć już dziś. Stara piłkarska prawda mawia, że niewykorzystane sytuacje lubią się mścić i boleśnie przekonaliśmy się o tym w 74. minucie. W pozornie niegroźnej sytaucji jeden z Górników został sfaulowany przed polem karnym. Piłkę na 16. metrze ustawił Rafał Kurzawa i zdobył bramkę, udowadniając, że jest specjalistą od stałych fragementów gry.

Po tym trafieniu Wojskowi stracili kontrolę nad spotkaniem, popełniali proste błędy, a gra toczyła się cios za cios. Obie drużny miały okazję do podwyższenia wyniku w końcówce, ale ostatecznie zakończyło się na remisie, dzięki bardzo dobrym interwencjom obu golkiperów. Biorąc pod uwagę przebieg spotkania, taki wynik nie jest zasłużony, bo legioniści mieli sporą przewagę i przy lepszej skuteczności powinni wygrać różnicą dwóch bądź trzech bramek. Tym razem jednak nie można mieć pretensji do zaangażowania i stylu gry Wojskowych. Rewanż odbędzie się w środę, 18 kwietnia, o godz. 20:30 przy Łazienkowskiej. 

Górnik Zabrze – Legia Warszawa 1:1 (0:0)

Bramki: Kurzawa 74′ – Vesović 61′

GÓRNIK: Loska – Gryszkiewicz (Olszewski 59′), Bochniewicz, Suarez, Wieteska – Kurzawa, Matuszek, Żurkowski, Kądzior – Urynowicz (Hajda 72′), Angulo.

Rezerwowi: W. Pawłowski, Olszewski, Grendel, D. Pawłowski, Hajda, Ambrosiewicz, Smuga.

LEGIA: Cierzniak – Hlousek, Pazdan, Remy, Jędrzejczyk – Hamalainen (Pasquato 65′), Mączyński, Antolić – Szymański, Eduardo (Niezgoda 73′), Vesović.

Rezerwowi: Malarz, Mauricio, Astiz, Kopczyński, Cafu, Pasquato, Niezgoda.

źródło: legia.com

Newsletter Mieszkańca

Najnowsze artykuły

Bieżący numer

Bieżący numer w .pdf

Nr 7 (705) ROK XXVIII
Następne wydanie 26.04.2018

Archiwum wydań od nr 1/2006

REKLAMA

Najczęściej czytane