Z OSTATNIEJ CHWILI

Prawie robi różnicę…

Nie pierwszy raz piszemy o problemach z ruchem na odcinku ul. Marsa i Żołnierskiej. Znowu nie mamy dobrych wiadomości dla kierowców – planowany na październik termin zakończenia budowy tego odcinka drogi został przesunięty…

O wątpliwościach, czy uda się dotrzymać jesiennego terminu pisaliśmy dokładnie rok temu, gdy na plac budowy zaprosił nas Michał Olszewski, wiceprezydent Warszawy. Teraz złe wiadomości potwierdza nam Małgorzata Gajewska, rzecznik Zarządu Miejskich Inwestycji Drogowych: – Termin zakończenia prac został przesunięty do końca roku. Dotyczy to całego odcinka od ul. Naddnieprzańskiej do granic Warszawy z Zielonką.

Przyczyn przesunięcia terminu jest kilka. Wśród nich „przedłużająca się procedura wydawania pozwolenia na użytkowanie nowych wiaduktów w ul. Żołnierskiej, co spowodowało, że nie można było rozebrać starych wiaduktów”.

ZMID podpisał z wykonawcą aneks zezwalający na przesunięcie zakończenia inwestycji. Taki aneks podpisuje się wtedy, gdy przyczyna komplikacji nie leży po stronie wykonawcy. Dopytujemy więc panią rzecznik, czy drogowcy biją się w piersi?

– Nie w nasze, bo pozwolenie wydawał wojewódzki inspektor nadzoru budowlanego – odpowiada rzecznik.

Wskazuje, jak dużo rzeczy już zrobiono: – Wystąpiliśmy o pozwolenie użytkowania wiaduktu nad Czwartaków. Wiadukt w ulicy Marsa, nad torami, jest prawie gotowy, już jest w zasadzie prawie wszystko załatwione, ale o pozwolenie na użytkowanie trzeba wystąpić razem na ten wiadukt i estakadę Marsa przy Żołnierskiej. A na tej estakadzie jest jeszcze parę rzeczy do zrobienia.

Rzecznik mówi, że „na pewno na przyszły rok przejdą wiadukty zachodnie w Żołnierskiej nad Strażacką i torami”.

– Szybkie dokończenie budowy odcinka Marsa/Żołnierska jest niezwykle istotne dla mieszkańców prawobrzeżnych dzielnic Warszawy – uważa Sławomir Potapowicz, były wiceburmistrz Pragi Południe, który przez wiele lat mieszkał w Wawrze. – Chodzi zarówno o polepszenie jakości lokalnego ruchu, jak i lepsze skomunikowanie z Mokotowem czy Ursynowem.

Na przedłużające się roboty bardzo narzekają mieszkańcy Rembertowa.

– Przesunięcie zakończenia robót oznacza dalszy paraliż na naszych ulicach. I to zarówno dla tych, którzy wjeżdżają do Warszawy od strony Ząbek czy Nieporętu, jak i dla tych, którzy z Warszawy wyjeżdżają. Codzienny korek, potok samochodów jest tak duży, że okoliczni mieszkańcy nie mają możliwości włączenia się do ruchu – relacjonuje radny Józef Melak ze Stowarzyszenia Rembertów Bezpośrednio.

Jak na razie, choć wszystko jest „prawie” gotowe, to kierowcom nie pozostaje nic innego jak stanie w korkach. I nadzieja, że kiedyś to się zmieni. Oby tylko to „kiedyś” znowu się zbytnio nie oddaliło za sprawą jakiegoś aneksu…