Z OSTATNIEJ CHWILI

Wielka Krokiew pechowa dla Polaków

Zapowiadało się pięknie, a skończyło się wielkim rozczarowaniem. Tak chyba można nazwać to, co wydarzyło się w niedzielnym konkursie indywidualnym Pucharu Świata w skokach narciarskich w Zakopanem.
 
W serii próbnej Dawid Kubacki i Kamil Stoch zajęli dwa pierwsze miejsca. W konkursie nie było już tak wspaniale. Najpierw w pierwszej serii przeciętny skok oddał Kubacki, a chwilę później z zawodami – podobnie jak rok temu – żegnał się Stoch. – Czuję się bardzo dziwnie, bo przyjechałem do Zakopanego z zupełnie innym nastawieniem i przede wszystkim z dużym optymizmem. Pojawiają się u mnie takie błędy, których nie jestem w stanie rozwiązać ze skoku na skok, pomimo tego, że w serii próbnej było wszystko dobrze. W konkursie chciałem zrobić to samo. Nic więcej. Znowu jednak coś nie zadziałało – opowiadał Stoch, który mówił, że być może to dla niego lekcja.
 
Przed rokiem również przepadł w pierwszej serii, a potem został mistrzem olimpijskim i sięgnął po Kryształową Kulę. Może i tym razem będzie podobnie, choć o to ostatnie trofeum będzie bardzo ciężko.
 
Nie wyszedł też konkurs Kubackiemu, który zajął 12. miejsce i była to najlepsza lokata polskich zawodników. Po raz ostatni żadnego biało-czerwonego w czołowej “10” nie było w Zakopanem w 2009 roku. – To nie był mój dzień w niedzielę, ale to nic nie przekreśla, bo pracujemy dalej. Na dobre skoki wciąż mnie stać. Ten pierwszy skok nie był do końca taki, jakbym chciał. Trochę go spóźniłem i jestem świadomy tego błędu. Nie mam co zwalać na co innego, bo to ja popełniłem błąd na progu – mówił Kubacki.
 
Tego, co się stało z Kubackim i Stochem nie był w stanie zrozumieć trener Stefan Horngacher: – Nie wiem. Nie mam pojęcia, co się stało. Seria próbna była dla nas naprawdę dobra. Zarówno Dawid, jak i Kamil oddali dobre skoki, ale w pierwszej serii konkursowej nie byli w stanie odlecieć.
 
Najlepszym z Polaków po pierwszej serii był Stefan Hula. Zajmował on dziewiąte miejsce, ale w serii finałowej spadł na 17. pozycję. To jednak jego najlepsza lokata w tym sezonie. – Oba skoki były w porządku. Dały mi one dużo frajdy. Brakuje im jeszcze trochę, by wskakiwać do “10”, ale cieszę się, bo zrobiłem duży krok do przodu. Cieszę się z tego weekendu, bo dał mi on dużo pewności i wiary. Wiem, że to, co robimy, zaczyna przynosić efekty – przyznał Hula.
 
Po pierwsze punkty PŚ w karierze sięgnął nasz junior Paweł Wąsek. Zajął on 27. miejsce. Nie dziwi zatem fakt, że na jego twarzy promieniał uśmiech od ucha do ucha. – Jestem bardzo zadowolony. Zdobyłem swoje pierwsze punkty Pucharu Świata, więc jak tu się nie cieszyć – mówił Wąsek, który w najbliższym tygodniu wystąpi w mistrzostwach świata juniorów w Lahti.
 
W zawodach triumfował Austriak Stefan Kraft przed Norwegiem Robertem Joahnssonem i Japończykiem Yukiyą Sato.
żródło: pzn.pl