ŚMIESZKANIEC – dowcipy Mieszkańca


Lekarz odwiedza pacjenta na sali pooperacyjnej:
– Operacja udała się, ale nie rozumiem, czemu przed nią miał pan taki ATAK szału, wrzeszczał, wyrywał się…?
– Panie! Ja tu miałem tylko umyć okna!


Ojciec kupuje prezent dla syna:
– Może puzzle? – proponuje sprzedawca. – Na przykład 500 elementów?
– E, takie to on układa w 3 minuty.
– To może 1500 elementów?
– Za łatwe, takie w 7 minut.
– 10 000 elementów?
– To zabawa na kwadrans.
– Wie pan co? To niech pan idzie do piekarni po drugiej stronie ulicy i kupi mu pół kilo bułki tartej, żeby złożył sobie chlebek…


Późny wieczór. Mąż do żony:
– Kotku, co mi powiesz na dobranoc?
– Smacznego! Tylko pamiętaj domykać lodówkę!


W lesie niedźwiedź zawsze bardzo dokuczał zajączkowi. Gdy ten wczesną wiosną złowił złotą rybkę, za nic nie chciał jej wypuścić.
– Musisz spełnić trzy życzenia! Inaczej idziesz na patelnię– groził zając.
– Trudno – rzekła rybka. – Ale jestem małą rybką, mogę spełnić tylko jedno. Jakie?
– Hm… Wiesz co? Właśnie budzi się z zimowego snu nasz niedźwiedź. Może być jedno życzenie, ale to, które najpierw wypowie miś.
Wybrali się pod gawrę, a tam zły niedźwiedź wyłazi na świat, przeciąga się zaspany i mówi:
– Niech mnie nawet piorun strzeli, byleby tylko było słoneczko…


Słoń i mrówka, skrajnie wyczerpani, idą przez rozprażoną pustynię.
– Pić mi się chce – jęczy słoń.
– Odwagi – mówi mrówka. – Jak dojdziemy do tamtego wzgórza, dam ci łyk wody z mojej manierki!


Ojciec czterech córek wieczorem odbiera telefon:
– To ty, żabciu? – pyta męski głos w słuchawce.
– Nie, to właściciel stawu!


Wędkarz wchodzi na lód. Wyrąbał przerębel, przygotowuje wędkę, gdy rozlega się głos:
– Tu nie ma ryb!
Ale wokół pusto! Dalej szykuje sprzęt. Wtem słyszy znowu:
– Tu nie ma ryb!
Trochę się spłoszył, ale po chwili znowu ten głos:
– Tu nie ma ryb!
– O matko! Ale kto to mówi?!
– Kierownik lodowiska.


Henio kopie dół w ogródku. Sąsiad pyta:
– Co robisz?
– To grób dla mojej złotej rybki.
– Czemu taki duży?
– Bo ona jest w twoim kocie!


Dziś, dla odmiany, humor z zeszytów:

  • Adam Mickiewicz wykończył szkołę w Nowogródku.
  • Aleksander Głowacki to panieńskie nazwisko Bolesława Prusa.
  • Andrzej Radek myślał, że nauczyciel da mu w skórę. Ale było odwrotnie.
  • Anielka głęboko się nasiliła i tak skonała.
  • Baryka zakopał precjoza wraz z żoną i synkiem.
  • Bolesław Prus nie spal kilka nocy i potem urodziła się „Lalka”.
  • Często spotykamy Soplicę z „Pana Tadeusza” w sklepie monopolowym.
  • Do ludności w „Balladach” Mickiewicza zaliczamy nie tylko pojawienie się rusałki, ale i również jęki chłopa pod jaworem.
  • Gustaw chcąc zaimponować Anieli ukazuje jej swoje wdzięki.
  • Hanka i Wasylek kochali się tak bardzo, że ona się utopiła, a on umarł z głodu.
  • Harem to człowiek posiadający zbiór kobiet.
  • I wtedy Jagienka wybiegła z domu i ruszyła z kopyta za Zbyszkiem.

W samolocie spotykają się dwie Japonki.
– Właśnie wracam ze wspaniałych wakacji – mówi jedna.
– Tak? A co ciekawego widziałaś? – pyta druga.
– Nie wiem jeszcze. Nie zdążyłam przejrzeć zdjęć.


Salon, popołudnie. Żona mówi do męża:
– Marianie, przygotowałam ci codzienną kawę. Przynieś sobie z kuchni.
Mąż idzie, wraca z filiżanką na tacy, raptem upuszcza tacę i kawa się wylewa.
– Marianie!!!
– To nie ja. Ta kawa była tak słaba, że sama się przewróciła…


Rzecz się dzieje przed walentynkami. Młody człowiek pyta sprzedawcę:
– Czy dostanę u pana jakieś ładne kartki, koniecznie z napisem „Dla mojej jedynej”?
– Oczywiście, mamy taki wzór.
– To poproszę siedem.


Dwaj biznesmeni idą na lunch. Raptem jeden szarpie drugiego za rękaw i gwałtownie wciąga w jakąś bramę.
– Co robisz?! – Broni się kolega.
– Stary… tam szedł mój radca prawny. Ile razy mnie gdzieś widzi, wita się i pyta, jak tam interesy, a nazajutrz przysyła mi rachunek za konsultację…


Kochanie, jak ci dziś poszło? – pyta żona biznesmena.
– Świetnie, podpisałem z Kowalskim umowę na trzy lata. On daje kasę, a ja doświadczenie.
– Ale co będzie za trzy lata?!
– To proste: on będzie miał doświadczenie, a ja pieniądze!


Młodzian do starszej pani:
– Babciu, jak tu najszybciej do szpitala?
– A powiedz no mi jeszcze raz „babciu”, to karetka migiem cię tam zawiezie!


– Baco, a co robicie, jak na przykład macie wolny czas?
– Ano, siedze se i dumie…
– A kiedy nie macie czasu?
– To ino siedze…


W góralskiej chacie:
– Gazdo, widzę, że warunki gorsze, niż obiecywaliście przez telefon… No trudno, dla nas najważniejsze, żeby była cisza, spokój i żadnych dzieci!
– O, to, to, panocku…
Wczesnym rankiem gości budzą dzikie krzyki i tupot watahy małych góralików.
– Gazdo, przecież miało nie być żadnych dzieci!
– Nie, to nie dzieci, panocku. To diabły wcielone!


Wyfiokowana damulka mówi do górala:
– Jak ja panu zazdroszczę… patrzy pan na szalone gody chmur z górskimi szczytami, na purpurowe wstęgi zachodów słońca, na skrzący, muślinowy welon śniegu tulący do piersi lasy…
– Prowde godocie, widywałem, oj, widywałem, ale teraz już nie piję


Dziadku – pyta wnuk. – Gdybyś teraz, z perspektywy twoich życiowych doświadczeń, miał wybierać, to co byś wolał: kobietę czy wino?
Mój drogi… – odpowiada po namyśle dziadek. – To zależy od rocznika!


Na ławce siedzi dwóch meneli. W pobliżu zatrzymuje się kobieta i wita przechodzącego księdza:
– Proboszcz ma rękę w gipsie? Co się stało?!
– Cóż, wczoraj pośliznąłem się w wannie.
Na to menel pyta menela:
– Ty, co to jest wanna?
– Nie mam pojęcia! Niewierzący jestem.


Malutka myszka zobaczyła nietoperza. Oniemiała, wreszcie zerwała się i co sił pędzi do swojej norki.
Mamo, mamo! – woła od progu. – Nie uwierzysz!!! Widziałam aniołka!!!


Mama pyta synka:
– Lesiu, napisałeś już list do Świętego Mikołaja?
– Tak mamusiu: „Kochany Mikołaju, proszę o narty, kask oraz grypę na zakończenie przerwy świątecznej”.


Nauczycielka matematyki zwraca się do klasy:
– Dziś będziemy uczyć się matematyki na komputerach!
– Huuurrra! Nareszcie! – cieszą się uczniowie.
– Cisza! A teraz kto mi powie, ile będzie osiem komputerów dodać siedemnaście komputerów?


Szczęśliwa żona pędzi do męża:
– Kochanie, uwierzysz?! Nasz synek już chodzi!
– Tak? – słychać znad gazety. – To niech wyniesie śmieci.


No i jak się mieszka w akademiku? – mama pyta córkę.
– Fajnie! Mają nawet swój własny ceremoniał parzenia herbaty!
?
– Tak! Najpierw trzeba przejść po pokojach i poszukać czystego kubka…


Poniedziałek w biurze. Kolega pyta koleżankę:
– Marta, która to godzina?
– Dziewiąta dwadzieścia.
– Boże! Ależ ten tydzień się wlecze!


– Czy to dyrektor szkoły? Proszę przekazać wychowawczyni klasy IIa, że Staś nie przyjdzie dziś do szkoły.
– Oczywiście, a kto mówi?
– To ja, mój tatuś…


– Mój starszy brat jest dla mnie niedobry i wciąż się przechwala!
– Jak to?
– Bo kiedy zdobyłem podczas meczu gola, to on mówi, że nigdy nie zdobywał mniej, niż dwa. Jak zrobiłem domek dla ptaków – mówi, że on zbudował psu budę. A wczoraj, w moje urodziny, gdy kończyłem siedem lat, oświadczył, że w moim wieku miał już dziewięć…


Egzamin poprawkowy. Profesor, doprowadzony do furii ignorancją studenta, otwiera drzwi na korytarz i krzyczy:
– Niech ktoś przyniesie tu marchew dla osła!!!
Student dodaje skromnie:
– A dla mnie kawę proszę, z mleczkiem.


– Kochanie, nie smakuje ci ten bigos? Zrobiłam specjalnie na dzisiejszy wieczór. Tak pysznie pachnie!
– Smakuje, ale – nie wiem, jak ci to powiedzieć – ludzie zwykle do kina noszą popcorn…


Zalany gość podchodzi do lady:
– Małą wódkę proszę!
– Panie, ale to jest McDonald!
– Dobra, to podwójną McWódkę…


– Babciu, co to jest malarstwo nowoczesne?
– Kochanie, to proste: jeden nie wie, co maluje, a drugi nie wie, co kupuje!


– Ale miałem dzisiaj przeżycie!
– Jak to?
– Rozumiesz, rozmawiam sobie spokojnie przez telefon, aż tu patrzę – policja!!!
– No i co?
– Szybko schowałem komórkę do kieszeni, a oni w śmiech i mówią: „Panie, ale jesteśmy w Biedronce, tu spokojnie można gadać przez telefon”…


Rozmowa w pracy:
– Marku, jaka jest twoja ulubiona melodia?
– Od kiedy urodził się nam Maciuś – „Cicha noc”…


– Dzieci – mówi nauczycielka. – Przed nami jutrzejsza wizytacja. Zależy mi, byście wypadli jak najlepiej. Dlatego, gdy ja zadam wam jakieś pytanie, ci z was, którzy znają odpowiedź, podniosą lewą rękę, a ci, którzy jej nie znają – prawą!


Po powrocie ze szkoły:
– Wiesz, tato, Jacek nie przyniósł dziś do szkoły kapci i pani odesłała go do domu. No i mamy świetny pomysł!
– Tak? Ciekawe, jaki?
– Jutro bez kapci przychodzi cała klasa!!!


Ordynator wzywa chirurga:
– Kolego, tracę cierpliwość do pana! Ostatni raz mówię: proszę podczas operacji nie ciąć tak mocno! Zniszczył pan już drugi stół operacyjny w tym miesiącu!


Dzwoni telefon:
– Panie doktorze, pomocy! Tu Marczak. Moja żona ma ostry atak wyrostka robaczkowego!
– Niemożliwe. Przecież rok temu osobiście go jej wyciąłem! Czy słyszał pan o tym, by po operacji u człowieka pojawił się drugi wyrostek?
– A czy pan słyszał o tym, że u człowieka pojawiła się druga żona?!


Rozmowa lekarzy:
– Wiesz, kochała się kiedyś we mnie szalenie pewna pielęgniarka… Wcale mi się nie podobała!
– No i?
– Powiedziałem wreszcie, żeby o dwudziestej trzeciej przyszła do pokoju lekarskiego, to nikogo nie będzie.
– Przyszła?
– Tak. Ale nikogo nie było!


W klasie.
– Dzieci – pyta pani. – Jaka jest liczba mnoga od słowa niedziela?
Wakacje!!! – krzyczą dzieci.


Kowalski, oto twoja praca. Beznadziejna! Jak jeden człowiek może w tak krótkim tekście zrobić tyle błędów?!
Jak to jeden – oburza się uczeń. – Pomagała mi mama, siostra i dziadek!


Szkolny pedagog wzywa matkę ucznia:
– Szanowni państwo, podejrzewam, że państwa syn cierpi na kompleks Edypa.
– Co pan tu wmawia jakieś kompleksy?! Najważniejsze, że to dobre dziecko i bardzo kocha mamunię.


Lekcja polskiego:
– Jadziu, podaj proszę dwa zaimki.
– Kto? Ja?
– Brawo! Szóstka!


Rodzina w restauracji. Ojciec do kelnera:
Proszę zapakować te resztki. Weźmiemy dla psa.
Tatusiu, hura! Naprawdę kupisz nam pieska?! – cieszą się dzieci.


Nie wiem, jak to robisz – mówi biznesmen do biznesmena – ale zauważyłem, że choć zaczynacie pracę o 8.30, pracownicy przychodzą dużo wcześniej.
To proste! Mamy 30 pracowników, a ja kazałem zrobić parking na 15 samochodów…


Otwarcie nowego gmachu firmy. Gratulacje, uściski, kwiaty. Na jednej z wiązanek szarfa: „Nie zapomnimy Ciebie nigdy – Koledzy”. Zdziwiony właściciel idzie do kwiaciarni, z której przysłano kwiaty.
Ach, przysłaliśmy niewłaściwy bukiet! – przeprasza kwiaciarka. – Tamten pojechał na pogrzeb!
– Co było na szarfie?
– „Gratulacje z powodu wspaniałej lokalizacji”…


Na rybach. Mąż do żony:
– Są jeszcze kiełbaski?
– Nie ma. Zjadłam.
– A może kanapki?
– Też zjadłam.
– A jabłka?
– Wszystkie zjadłam.
– Wiesz co? To zjedz jeszcze robaki i wracajmy do domu…


Syn do ojca:
– Tato, czy to prawda, że znaleźliście mnie w kapuście?!
– Tak. To prawda. A wczoraj znaleźliśmy cię za śmietnikiem, za to w sobotę na przystanku. Synu, musisz wreszcie przestać pić!


Sklep z dywanami.
Klientka do sprzedawcy:
– Proszę coś „niezniszczalnego” na podłogę w dziecięcym pokoju.
– A ile ma pani dzieci?
– Pięcioro.
– To może asfalt…


Pani Żanetko – mówi sędzia podczas rozprawy – na wszystkie moje pytania proszę odpowiadać dokładnie i wyczerpująco. Czy zna pani tego oto oskarżonego?
– Dokładnie i wyczerpująco!


Żona przymilnie zwraca się do męża:
– Koteczku, kupisz mi nowe futro?
– Dlaczego, żabeczko… Przecież to stare wygląda jeszcze bardzo dobrze…
– Aha! Widzisz, sam uważasz, że jest stare…


– Mamo, jaki jest skuteczny przepis na dobry i szybki obiad, taki, żeby smakowało i żeby się nie zmęczyć podczas przygotowań? – pyta dorastająca córka.
– Jest taki i to niezawodny: obiad u mamy lub teściowej!


Co mówi piłkarz, wchodząc do fryzjera? GOL!!!


Ojciec wchodzi do domu, a tam jakiś chłopak obściskuje jego córkę.
– Hańba! Coś podobnego! Mam nadzieję, że wie pan, co w tej sytuacji powinien zrobić szanujący się mężczyzna?
– Jasne, czekam tylko, aż zostawi nas pan znowu samych!


– Tatusiu, jak byłeś mały, to dostawałeś od swojego taty lanie? – pyta synek.
– Oj, dostawałem!
– A dziadek od swojego taty?
– Jeszcze jak!
– A pradziadek?
– Jasne! Czemu o to pytasz?
– Bo zastanawiam się, kto to kiedyś zaczął…


Żona przed wyjazdem na wczasy przypomina mężowi:
– Jacku, ale nie zapominaj dawać wody papużkom!
– Spokojnie! – zapewnia ją mąż – Aż za dobrze wiem, co to pragnienie…


– Dziadku, co to jest małżeństwo?
– Odpowiem ci jak chemik: mało zasad, dużo kwasów.


– Mamo, chyba wyjdę za mąż za fajnego faceta. Poznałam go na eDarling, zaczęliśmy się spotykać na Facebooku, teraz oświadczył mi się przez Skype.
– Super! To weź ślub na Twitterze, a jak ci się mąż znudzi, po prostu wystaw go na Allegro…


Kontrola drogowa. Kierowca dmucha w alkomat.
– 0,8 promila – odczytuje wynik policjant.

– Co pan, macie zepsuty alkomat! Niech dmuchnie moja żona.

– Hm, ona też ma 0,8 promila…

– To bzdura. Udowodnię to! Pan da dmuchnąć dziecku.

– Też 0,8 promila! Faktycznie, zepsuty! – zdumiewa się policjant.

Samochód odjeżdża, a kierowca mówi do żony:
– Widzisz, Zosiu. Mówiłaś, żeby Jacusiowi nie dawać, a tymczasem – jemu nie zaszkodziło, a nam pomogło!


Mąż wraca z pracy. W przedpokoju wita go żona, otoczona wianuszkiem dzieci, wrzeszczących „tato, tato!!!”. Żona całuje go w policzek i mówi:
– Mam dla ciebie niespodziankę! Znowu jestem w ciąży, będziemy mieli szóste dziecko! Wolałbyś, żeby co to było?
– Wolałbym, żeby to był żart!!!


Starsza pani wchodzi do cukierni:
– Poproszę dla mnie pączka z powidłami, a dla męża drożdżówkę.
– Z dziś?
– Nie, Henryk…


Nauczycielka beszta ucznia:
– Kto napisał za ciebie tę pracę?! Nie zrobiłeś tego samodzielnie, nawet nie masz pojęcia o temacie! Za karę na jutro napiszesz sto razy „Będę samodzielnie odrabiał lekcje”, a twój tata sto razy to podpisze!


Synek wpada do pokoju:
Tato, tato, a mama stoi na wadze i cieszy się, że schudła aż półtora kilo!
Na to ojciec, znad gazety:
– Schudła, schudła… Pewnie tylko zmyła makijaż!


Biuro. Jeden urzędnik mówi do drugiego:
– Co jest, Stefan? Już czwarty dzień wcale nie chce mi się pracować!
– A! To znaczy, że mamy dziś czwartek.


Wieczór. Dziewczyna dostaje od chłopaka smsa:
„Fajnie było, ale się skończyło”.
Wściekła i obrażona, natychmiast odpisuje:
„Ty ze MNĄ zrywasz, żałosny kretynie? Ty?! I tak byłam z tobą tylko z litości. A plotki, że spałam z twoim bratem to nie plotki! Bujaj się gnojku i żałuję, że zmarnowałam przy tobie tyle czasu!!!”.
Po chwili nadchodzi odpowiedź:
„Chodziło mi o film.”


Tata bocian i mama bocian w gnieździe zakłopotane mówią do niedawno opierzonego bocianiątka:
– Synku, usiądź. Musimy powiedzieć ci coś ważnego. Tak naprawdę, to nie przyniósł cię bocian…


Ojciec w kuchni energicznie rozbija kotlety schabowe. Wchodzi córka z jakimś chłopakiem i mówi zaczepnie:
– Tato, to Michał, mój nowy narzeczony.
Ojciec rzuca okiem w ich stronę i zdecydowanie mało zachwycony delikwentem odpowiada z ironią:
– To całe szczęście, bo z Tomka już tylko tyle zostało…


Weekend na działce. Zaczytana w książce żona mówi do męża:
– Kochanie, podlej kwiaty na grządkach.
– Zosieńko, ale pada deszcz.
– Nie marudź, po prostu załóż pelerynę!


Mąż do żony:
– Kochanie, popatrz! Wiosna, ptaszki śpiewają, słonko grzeje, a ty się tu męczysz szorując podłogi. Pomyśl tylko, czy nie lepiej wstać, wyjść na zewnątrz i umyć mój samochód?


Sekretarka mówi do wchodzącego szefa:
– Panie prezesie, wiosna przyszła!
– Czy była na dziś ze mną umówiona?


Dyrektor rozmawia z kandydatami na głównego księgowego zadając każdemu z nich pytanie: ile jest dwa razy dwa?
– Cztery – padają kolejne odpowiedzi.
Ostatni kandydat mówi coś innego:
– A ile pan sobie życzy?
– Ma pan tę pracę!


– Żona zemdlała tylko raz w życiu. Byliśmy w kasynie, wpadła w oko krupierowi, który poradził, by postawiła na liczbę równą liczbie jej lat.


Szkoła nauki jazdy. Wchodzi zgarbiony staruszek, podpierając się laseczką.

– Słucham? W czym możemy pomóc?

– Czy organizujecie państwo kursy na prawo jazdy do prowadzenia autobusów?

– Owszem, czy to dla pana wnuka?

– Nie. Właśnie byłem na badaniach, żeby przedłużyć moje zwykłe prawo jazdy i lekarz powiedział, że w moim wieku najlepiej jeździć autobusem. No, więc jak?!


Sala sądowa, trwa rozprawa rozwodowa. Sędzia zwraca się do żony:

– Proszę pani, mają państwo piękny dom, udane dzieci… Chcę wiedzieć, o co konkretnie ma pani pretensje do męża?

– Nooo… On mnie nie zadowala!

Na to dobiega z sali głos żeński:

– Ciekawe, że wszystkie zadowala tylko ją nie!

Wtóruje mu głos męski:

– Taaa, jej to nikt nie zadowoli…


Spóźniony widz przychodzi do teatru. Bileterka prowadzi go na miejsce:

– Proszę pana, jest akurat wolne miejsce z brzegu rzędu, to proszę usiąść właśnie tam. Tylko cichutko, cichutko…

– A co, wszyscy widzowie już śpią?!                                                                       


Przyjęcie. Jeden z gości zanudza właśnie poznanego lekarza niekończąca się opowieścią o stanie swojego zdrowia:

– A w dodatku, wie pan, jak już zdołam się położyć do łóżka, to kompletnie nie mogę zasnąć! Dosłownie nic mi nie pomaga!

– A próbował pan rozmawiać sam ze sobą?!


W restauracji gość mówi do kelnera:

– Proszę pana, ta zupa mi nie odpowiada!

– Aha – mówi kelner z namysłem. – A często zdarza się panu rozmawiać z zupą?


Sesja, wyniki fatalne. Student pyta kolegę:

– Jak napisać ojcu, że znowu oblałem egzamin.

– Wiesz, napisz mu: „Już po egzaminie. U mnie nic nowego”.


W aptece:

– Dostanę jakiś skuteczny środek na odchudzanie? – Tak. Plastry.

– A gdzie się je przykleja?

– Na usta!!!


Dwie sarny stoją przy paśniku.

– Nie mogę doczekać się wiosny.

– Zimno, co?

– Nie. Mam dość tego stołówkowego jedzenia!


Mały Szkot prosi:

– Tato, kup mi bilet na karuzelę!

– Daj spokój. Niech ci wystarczy, że Ziemia się kręci!


Po Sylwestrze:

– Wiesz, byłam na super imprezie i poznałam tam fantastycznego strażaka! W dodatku mam jego numer!

– Ale jak go zapisałaś?

– Zapamiętałam, bo jest bardzo łatwy: 112!


Mocno starszy pan o lasce w pierwszych dniach nowego roku przychodzi na siłownię. Staje w progu. Podchodzi trener:

– Szuka pan kogoś? W czym mogę panu pomóc?

– Proszę pana, ja postanowiłem zmienić moje życie. Na jakich urządzeniach powinienem stale ćwiczyć, by odzyskać powodzenie u kobiet?

– Hm, jest takie jedno urządzenie, które gwarantuje panu sukces: to bankomat!


Sąsiadka do sąsiadki:

– Słyszałaś, Jadwiga nareszcie zrzuciła wagę! Z ósmego piętra!

– A Zofia właśnie podobno zaczęła o swoją wagę dbać: odkurza ją dwa razy dziennie!


Panie Wacławie, czy jest jakiś odzew po tym, jak daliśmy ogłoszenie, że szukamy ochroniarza? smieszkaniec
Ależ błyskawiczny! Od razu pierwszej nocy nas okradli…


Jacku, zamknij proszę okno – mówi żona do bardzo zajętego męża – informatyka.
Sama sobie wciśnij Alt+F4!


Starszy pan wchodzi do szewca:
– Mam kłopot, odklejają mi się podeszwy… Poradzi pan coś na to?
– Oczywiście, ale proszę zdjąć buty.
– No tak, nabłociłem, przepraszam…


W restauracji kelner podchodzi do stolika gości:
– Czym mogę służyć? Dodam, że nasz lokal słynie ze ślimaków.
– O, to nic nowego. Przedwczoraj obsługiwał nas jeden z nich.


Karnawał, bal. Ktoś prosi do tańca nadętą panią:
– Z pijanymi nie tańczę – odpowiada ze wzgardą. 
Na co pan ze stolika obok: – …a trzeźwy nie poprosi…


Katechetka pyta dzieci:
– Posłuchajcie i dobrze pomyślcie, co odpowiedzieć. Jest post. Co możemy zrobić? – Post?!
– To łatwe! Możemy klikać lajki! Komentować! A jak post jest fajny, to szerować!


Na drzwiach stajni powieszono kartkę: „Nie dokarmiać! Stajenny.”
Nazajutrz pojawia się druga: „Nie dotyczy koni. Koń.”


smieszkaniec

Newsletter Mieszkańca

Bieżący numer

Bieżący numer w .pdf

Nr 8 (682) ROK XXVII
Następne wydanie 11.05.2017

Archiwum wydań od nr 1/2006

Najnowsze artykuły

REKLAMA

Najczęściej czytane