Erudycja

– Dzień dobry, panie Eustachy – Kazimierz Główka, stały klient bazaru na pl. Szembeka, jak zwykle zajrzał do kupca tutejszego – specjalność bielizna damska i w ogóle – Eustachego Mordziaka.

– Zapraszam, panie Kaziu, zapraszam. Przynajmniej będzie do kogo gębę otworzyć. Jak zdrowie szanowne?

– Zdrowie stosowne do wieku, ale jak to „gębę otworzyć”? Aż tak źle?

– Sam pan widzi, nawet ci, którzy mają wszystko – od wędek po szczotki łazienkowe też pojawiają się jedynie w piątek i sobotę. Po co to stać i marznąć, jak nikogo nie ma?

– Faktycznie powiem panu. Kupcy ziewają, gadają między sobą, tylko patrzeć, jak z nudów wódkę zaczną pić.

– Dziwi się pan?

– I drogo się zrobiło. Jeszcze niedawno bez stówki nie było po co na bazar wchodzić, a teraz, to i stówka mało. Lepsze pomidory – po 26 złotych, a takie, co to skórkę z nich nożem do konserw trzeba zdejmować, po piętnaście.

– A na giełdzie w Broniszach czy w Ząbkach taniej być nie chce.

– Uspokoję pana – to minie. Sam słyszałem. W Łowiczu to ktoś mówił. Albo w Tłuszczu… Nie, w Turku… Chyba… Nieważne, ważne, że mówił, że to przejściowe. To takie tam zagraniczne sprawy. W Syrii czy Libii. W każdym razie daleko.

– Czyli znowu ropa.

 – Jaka ropa?

 – Panie Kaziu, ja prosty człowiek jestem. Wie pan, jak to jest – nie chciało się nosić teczki, trzeba nosić woreczki. Ale taki wiersz, to ze szkoły zapamiętałem. Może dlatego, że właśnie „Do prostego człowieka się” się nazywał. Całego panu nie powiem, ale to jakoś tak szło:

…Coś tam, coś tam:

„Gdy zaczną na tysięczną modłę

Ojczyznę szarpać deklinacją

I łudzić kolorowym godłem,

I judzić historyczną racją… tratatata, tratatata…

O, przyjacielu nieuczony,

Mój bliźni z tej czy innej ziemi!

Wiedz, że to bujda, granda zwykła,

Że im gdzieś nafta z ziemi sikła

I obrodziła dolarami… yhmmm, yhmmm

Twoja jest krew, a ich jest nafta!

I od stolicy do stolicy

Zawołaj broniąc swej krwawicy:

Bujać – to my, panowie szlachta!”

– Oho, ho – panie Eustachy, podziwiam! I zazdroszczę.

– Czego?

– Po pierwsze pamięci. Bo, kto to dziś takie wiersze pamięta? Czy w ogóle – wiersze? A po drugie, erudycie to jednak zawsze łatwiej w życiu jest. O, weźmy taką scenkę. Jakbym pana widział:

– Przepraszam, jaką książkę pani czyta? – zagaduje facet do dziewczyny w parku.

– Geografia seksu.

– I czego można się z niej dowiedzieć?

– Że najlepszymi kochankami są Żydzi i Indianie.

– Pozwoli pani, że się przedstawię, nazywam się Mojżesz Winnetou.

Szaser