Tarchomin i Zielona Białołęka – dwie dzielnice?

Jak bumerang powraca temat podziału Białołęki na dwie oddzielne dzielnice: Tarchomin i Zielona Białołęka.

Zwolennicy tego pomysłu mówią o przepaści infrastrukturalnej, jaka dzieli te części Białołęki, o odległościach (mieszkańcy ZB mają wszędzie daleko, nawet do Urzędu Dzielnicy czy komisariatu policji), komunikacji (Tarchomin ma dużo lepsze połączenie z resztą miasta) i „naturalnym” podziale stworzonym przez ul. Modlińską. Poza tym, historycznie to dwa zupełnie inne miejsca. Tarchomin projektowano już w latach 70-tych XX wieku. Wówczas wschodnia część dzielnicy była jednym wielkim polem i łąkami.

Przeciwnicy wskazują na konkretne argumenty. Większa dzielnica, większe możliwości pozyskania pieniędzy z miasta, dodatkowe koszty i biurokracja, bo przecież potrzebny stałby się kolejny burmistrz i cały ratusz.

Na fejsbukowej grupie Zielona Białołęka – Platforma Sąsiedzka – jeden z mieszkańców utworzył ankietę, w której pyta: Ciekawość mnie gryzie. Białołęka jest trzecią co do wielkości dzielnicą warszawską. Zajmuje 74 km kw., czyli 15 proc. powierzchni całego miasta. Traktuję ten sondaż jako mój sondażowy teścik, który nie ma na nic wpływu dla mieszkańców Zielonej Białołęki, ale pytanko brzmi: Czy jesteś za odłączeniem Zielonej Białołęki od Białołęki, aby stanowiła osobną dzielnicę?

Wyniki nieco zaskakują. Okazuje się, że aż 260 popiera ten pomysł, przeciwko jest 45, natomiast 10 osób wybrało opcję przyłączenia ZB do Targówka, obojętne jest to 6 osobom, a jedna chciałaby połączenia z Nieporętem.

Co władze Białołęki sądzą o tym pomyśle? Wiceburmistrz Jan Mackiewicz podkreśla, że rozwiązywanie problemów nie powinno się odbywać poprzez chowanie głowy w piasek, zamiatanie pod dywan czy chociażby podrzucanie ich komuś innemu.

Należy dążyć zarówno do poprawy sytuacji na terenach Zielonej Białołęki, bo braków niestety jest bez liku, jak i scalać dzielnicę w jedno, choćby poprzez poprawę komunikacji wewnętrznej czy ogólnodzielnicowe projekty Budżetu Obywatelskiego. Pomysł podziału dzielnicy można by w trochę większej skali porównać do pomysłu podziału Warszawy na linii Wisły – skoro po lewej stronie jest praktycznie wszystko co potrzeba, to po co nam problemy prawej strony? Moim zdaniem nie tędy droga. Łączmy siły we wspólnym celu, a nie szukajmy drogi na skróty – mówi Jan Mackiewicz, a my jesteśmy ciekawi Waszego zdania na ten temat.