Z OSTATNIEJ CHWILI

Wielkanocne zwyczaje

Święta Wielkanocne kojarzą się z wiosną, święconym jajkiem, palmami i barankiem. Wiele symboli wielkanocnych ma swoje wielowiekowe korzenie.

Palma

Uroczyście święcone w Niedzielę Palmową kolorowe palmy miały – według dawnych wierzeń – zapewnić zdrowie, bogactwo i szczęście. Najprostsze palmy robiono z gałązek wierzby obsypanej baziami, którym dodatkowo przypisywano cudowne właściwości,

W Polsce, na Litwie, Ukrainie i w Niemczech do tradycji należało uderzanie poświęconą w kościele palmą, celem zapewnienia dziewczętom urody, a chłopcom – odwagi i siły. Szczególne właściwości miała mieć poświęcona palma, przyniesiona z kościoła do domu. Gospodarz obchodził całe domostwo, uderzając nią każdy węgieł, by uchronić tym samym dom od złych mocy. Dawniej wierzono, że połknięcie bazi z wielkanocnej palmy będzie chroniło przed chorobami gardła, urokami, zakusami szatana.

Palma, którą umieszczano za świętym obrazem, służyła dawniej domownikom przez cały rok. Postawiona koło komina – chroniła przed piorunem, podłożona pod pierwszą skibę wiosennej orki – zapewniała obfite plony, umieszczona w ulu – gwarantowała dużo miodu. Była też lekiem dla chorych lub niedomagających zwierząt domowych.

Pisanki, kraszanki, malowanki

Najstarsze kraszanki polskie, odkryte w Ostrówku na Opolszczyźnie, pochodzą z X wieku. Dziś, uważane za symbol zmartwychwstania, należą do podstawowego symbolu wielkanocnego. Powszechnym jest obecnie zwyczaj barwienia i ozdabiania jajek, a także obdarowywania nimi bliskich.

Nazwy jaj wielkanocnych pochodzą od sposobu ich barwienia. ,,Kraszanki” (od wyrazu ,,krasa” – czerwień, uroda) malowane były na czerwono, ,,malowanki” to jaja o innych kolorach, malowane przy użyciu ziół, traw czy kory. Zielone otrzymywano poprzez gotowanie w wywarze z listków jemioły lub młodego żyta, fioletowe – z płatków ciemnej malwy, brązowe lub żółte – z łupin cebuli.

„Skrobanka” to nazwa kraszanki lub malowanki, na której wyskrobano dekoracyjny wzór, ,,pisanka” – malowanki, na której przed zabarwieniem w kolorowym wywarze, pisano wzory woskiem, a ,,naklejanka” – malowanki upiększonej naklejanymi wzorkami z zasuszonych listków, płatków kwiatów lub papieru.

Przygotowanie odpowiedniej ilości kraszanek, malowanek i pisanek odbywało się w Wielkim Tygodniu. Popularną zabawą wielkanocną (znaną już w czasach Piastów) były tzw. „wybitki”. Każdy z uczestników „wybitek” uderzał trzymanym w dłoni barwionym jajkiem w jajko przeciwnika. Zwyciężał ten, którego jajko nie zostało zbite.

Wielkanocne śniadanie

Świąteczne śniadanie rozpoczynano od ,,święconego” – darów poświęconych przez kapłana w Wielką Sobotę. Zaczynano oczywiście od jajka, życząc sobie wzajemnie zdrowia i pomyślności. A potem? Z niecierpliwością czekano na moment, kiedy po czterdziestodniowym poście będzie można zasiąść za stołem.

Jedzono i pito w nadmiarze, a w zależności od zamożności domu, serwowano rozmaite potrawy. Na wielkanocnym stole nie mogło zabraknąć bigosu i kiełbasy. W XVII i XVIII w. w domach szlacheckich na stół podawano dwanaście, a w magnackich – dwadzieścia cztery rodzaje kiełbas. Honorowe miejsce zajmowało pieczone prosię z jajkiem w ryjku, otoczone mięsiwami i wędlinami.

Wśród ciast wielkanocnych królowały baby z szafranem, mazurki, (które podobno przywędrowały do Polski z Turcji) oraz serniki, zwane dawniej przekładańcami. W czasach królowej Bony, na stołach wielkanocnych zaczęto podawać torty. Do ciast wielkanocnych należały również kołacze, obertuchy (rodzaj słodkiego pieczywa) i jajeczniki (rodzaj biszkoptów).

Oprócz nadmiaru jadła, nie mogło zabraknąć napitków. Pito więc, wznosząc toasty i śpiewając.

Baranek i bazie

Centralne miejsce na świątecznym stole zajmował wielkanocny baranek ustawiony wśród zielonej rzeżuchy. Wyrabiano go z cukru, pieczono z ciasta, a nawet rzeźbiono z masła. Zwyczaj dekorowania stołu barankiem, zwanym dawniej agnuszkiem (od łac. agnus – jagnię) wprowadził w XIV w. papież Urban V. W Polsce upowszechnił się dopiero za czasów Zygmunta III Wazy.

Wierzono, że bazie to rodzaj talizmanu chroniącego domowników przed pożarem, powodzią i nagłą śmiercią od uderzenia pioruna.

Śmigus-dyngus

Zwyczaj niespodziewanego polania wodą, wrzucenia do stawu lub pokropienia pachnidłem, czyli dyngusa, upowszechnił się w Polsce w XIV w. Nazwa „dyngus” pochodzi z języka niemieckiego (prawdopodobnie od słowa dingus – wykupienie w czasie wojny jako obrona przed rabunkiem obcych żołnierzy). Dawniej powszechny był zwyczaj „chodzenia po dyngusie”, polegający na wymuszaniu wykupienia się darami (jajkami, ciastem lub pieniędzmi) od polania wodą.

„Śmigus”, łączony zazwyczaj z „dyngusem” polegał na ,,śmiganiu” palmą lub kijkiem oraz polewaniu wodą tych, których zastano w łóżku. Na Mazowszu śmigusem nazywano wzajemne polewanie się wodą, natomiast dyngusem – chodzenie od domu do domu, śpiewanie przyśpiewek i zbieranie datków.

(opr. MP)

Korzystano z książki Marii Ziółkowskiej „Szczodry wieczór, szczodry dzień”.