Mieli lekcje indywidualne w domu, teraz o nich się nie mówi. Sukces zdalnego nauczania? Mail od czytelniczki.

Zdalne nauczanie trwa i nic nie wskazuje na to, by przed wakacjami ta forma nauki miała się zmienić. Patrząc na relacje i podsumowania, system działa dobrze, uczniowie bez większych problemów zakończą w ten innowacyjny sposób rok szkolny. Okazuje się jednak, że w tym wszystkim pominięto grupę dzieci niepełnosprawnych. Tych, które w „normalnych” warunkach, w czasie roku szkolnego muszą mieć dostosowany system nauczania do specjalnych potrzeb.

Właśnie o tym jak wielki jest problem napisała do nas na fb mama uczennicy VIII klasy szkoły podstawowej.

Moja córka jest w 8 klasie. Ma zespół Aspergera, chorobę afektywną dwubiegunową, ADD, lęki, które teraz, w czasie epidemii są bardzo nasilone – wyjście z psem to 5 minut dezynfekcji, rękawiczki, maseczka i długie przygotowania, a mówimy o wyjściu na ogrodzone podwórko… Dotychczas ratunkiem dla edukacji były lekcje w domu. Córka bardzo dobrze sobie radziła. Teraz jest kompletna porażka. Za chwilę egzamin, na który nie pójdzie, bo ze względu na potworne fobie i lęki nie będzie to możliwe, ale też kolejne wyzwanie – nowa szkoła. Jak to ma wyglądać skoro te kilka miesięcy jest “w plecy”? Czy nie można chociaż na miesiąc przywrócić lekcji w domu? Przecież mają być konsultacje w szkołach dla uczniów, którzy np. chcą poprawić oceny. Dlaczego nie może do mojego dziecka przychodzić nauczyciel do domu?! Czym to się różni?! Niech ktoś pomyśli o naszych dzieciach i je uratuje!!! Jak można chwalić się sukcesem zdalnego nauczania spisując na straty takie dzieci jakie moje?!

To wiadomość od pani Katarzyny. Wysłaliśmy ją do MEN z prośbą o komentarz i wyjaśnienie czy jest możliwość wprowadzenia na jakiś czas, przed zakończeniem roku szkolnego indywidualnych lekcji w domach uczniów. Jaki jest pomysł ministerstwa na problemy tej grupy uczniów? Odpowiedzi na razie nie otrzymaliśmy.

Problem poruszył już Rzecznik Praw Obywatelskich:
Problemem jest kształcenie indywidualne. Obecnie dyrektorzy szkół, często rezygnują z przydzielania nauczycielom godzin powyżej pensum, w ramach których ci najczęściej realizowali zadania związane z nauczaniem indywidualnym. W konsekwencji uczniowie objęci tymi formami kształcenia dołączają do klas, nawet jeśli do tej pory pracowali z innymi nauczycielami, w dostosowanym do ich możliwości tempie, często na specjalnie dedykowanych materiałach. Taka sytuacja sprowadza się do tego, że zalecenia z wydanych orzeczeń nie są realizowane. Tymczasem obowiązek zapewnienia przez państwo włączającego systemu kształcenia umożliwiającego integrację na wszystkich poziomach edukacji wynika z art. 24 Konwencji o prawach osób niepełnosprawnych. 


Konwencja o prawach osób niepełnosprawnych mówi m.in., że „osoby niepełnosprawne nie będą wykluczane z powszechnego systemu edukacji ze względu na niepełnosprawność, a także, że dzieci niepełnosprawne nie będą wykluczane, ze względu na niepełnosprawność, z bezpłatnej i obowiązkowej nauki w szkole podstawowej lub z nauczania na poziomie średnim, wprowadzane będą racjonalne usprawnienia, zgodnie z indywidualnymi potrzebami, osoby niepełnosprawne będą uzyskiwać niezbędne wsparcie, w ramach powszechnego systemu edukacji, celem ułatwienia ich skutecznej edukacji”…