Bardzo skomplikowany porządek

Kazimierz Główka, emeryt, kolega znanego na bazarze Szembeka kupca bieliźnianego Eustachego Mordziaka, był szczerze zdumiony tym, co zobaczył. Pan Eustachy mianowicie, bardzo zdenerwowany, upychał w workach damskie desu – staniki, nocne koszule i te wszystkie pozostałe fintifluszki, którymi na co dzień handlował na pl. Szembeka.

– Koniec, panie Kaziu, czy jak się teraz mówi lockdown…

– Znaczy?

– Znaczy zwijamy się. COVID nas pokonał.

– Owszem słyszę, że kina zamknięte, teatry, galerie, ale żeby bazary?

– Jeszcze spożywka jakoś się trzyma, ale reszta…

– Mówią ciągle o różnych tarczach. Pan nie może się postarać o jakąś? Tarczkę chociaż?

– A kim ja jestem w oceanie gospodarki.

– Ale jednak od handlarzy przycmentarnych rząd chryzantemy odkupił…

– Bo święto było bardzo tradycyjne, emocjonalne. Jak powiedzieli, że kicha, to ludzie strasznie się wkurzyli i rząd się przestraszył. A ja? Mogę się wkurzać… A i z tymi chryzantemami to też tak nie do końca, bo na przykład tacy handlarze okazyjni stracili. Normalnie – kwiatek sprzedał, lamkę, watę cukrową, pańską skórkę – ot, tak, z chodnika albo z płachty na ziemi… A tu nic z tego. Następna okazja dopiero na Boże Narodzenie, ale wiadomo, jak będzie? Handel cmentarny z dnia na dzień zamknęli, sklepy meblowe z godziny na godzinę…

– Na szczęście żyć będzie miał pan z czego. Jak słyszę problem nie w pieniądzach.

– Jak to?

– No mówił ten wiceminister od finansów, że ludzie dzięki COVID-owi pieniędzy mają teraz więcej niż kiedykolwiek. Sklepy zamknięte, teatry i knajpy, to nie wydają.

– Mówisz pan o ty wiceministrze, co wyglądem przypomina swojego brata z przedszkola?

– Ten blondynek taki…

– Panie Kaziu nie denerwuj mnie pan, bo ja i bez tego nerwy mam jak postronki. Znakiem tego, jak wszystko zamkną, to będziemy milionerami, bo w ogóle nie będziemy na nic pieniędzy tracić?

– A może się przebranżowić, bo i to ten młodziak radził?

– Owszem można. Na przykład właściciel fitnessu, który u nas na górze salę ma, może przerobić te swoje bieżnie i sztangi na maszyny do produkcji walonek na zimę. Najlepiej papierowych.

– Dlaczego akurat papierowych?

– Bo papier dobrym izolatorem ciepła jest. I jak towar nie pójdzie, to będzie go można na opał sprzedać.

– Pan bardzo dziś zdenerwowany…

– Bo ja rozumiem, panie Kaziu, że nieszczęście nas dotknęło, ale tego bałaganu mogliby nam trochę oszczędzić.

– Panie Eustachy, życie wróci do normy, niech się pan nie denerwuje, niech pan spojrzy na świat od lepszej strony. Na przykład Kubuś Puchatek – uosobienie pogody ducha, mówił w takich razach: To nie jest bałagan, tylko bardzo skomplikowany porządek.

 

Szaser