Wielka noc, wielka moc

Wielkanoc to święto ruchome. Obchodzimy je najwcześniej 22 marca (tak było m. in. w 1818 roku), a najpóźniej w ostatnim tygodniu kwietnia, tuż przed długim weekendem majowym.

Zmienia się nie tylko data, lecz także obyczaje świąteczne, na przykład bardzo polska tradycja procesji rezurekcyjnej. Może zaczynać się późnym wieczorem, na zakończenie Wigilii Paschalnej lub dopiero o świcie, przed pierwszą mszą świętą. Na zmiany obyczajów miała istotny wpływ także nasza historia. Podczas zaborów na przykład obowiązywała godzina policyjna, która ograniczała między innymi godziny procesji. Nocne zgromadzenia były zakazane.

Pozostając w temacie zmian, trzeba wspomnieć i o tej, której doświadczyli choćby dzisiejsi seniorzy. W wielu domach, w głębi szuflad, spoczywają niewielkie, oprawne w czarne płótno książeczki do nabożeństwa lub znacznie większe modlitewniki, z którymi babcie zawsze chodziły do kościoła (książeczki dla dzieci przeważnie miały białą oprawę). Mszę odprawiano po łacinie i książeczka lub modlitewnik umożliwiały w pełni świadome, aktywne w niej uczestniczenie. Dziś modlimy się po polsku i już bez książeczek.

Wielkanoc, to także specyficzna tradycja polskiego stołu. Niegdyś, zwłaszcza gdy zima jeszcze nie ustąpiła, wsiadano w sanie, opatulając się ciepło i jechano na rezurekcję (z powrotem pędzono na wyścigi przy dźwięku janczarów). Kiedy po procesji i mszy wszyscy dotarli już do domu, zziębnięci i głodni, dzielono się jajkiem święconym, z miłością składano serdeczne życzenia, a następnie zasiadano do wielkanocnego stołu, zaczynając biesiadowanie od talerza gorącego żuru lub barszczu białego z jajem, chrzanem i kiełbasą. Niezastąpionego na rozgrzewkę!

Potem raczono się pachnącymi czosnkiem, majerankiem i dymem jałowcowym lub dębowym, swojskimi kiełbasami, szynkami, półgęskami, rumiano wypieczonymi pasztetami z borowikiem lub żurawiną, ćwikłą i świeżo tartym chrzanem ze śmietaną. Na koniec – duma pani domu – leciutkie, puszyste baby z rodzynkami, kolorowe od kandyzowanych owoców keksy i wielkanocny specjał – mazurki.

Oczywiście, i ta tradycja się zmienia. Mamy dziś wielkanocne stoły wegetariańskie, wegańskie lub z elementami kuchni egzotycznej (sushi, krewetki, dania meksykańskie czy karaibskie). Zawsze jednak Wielkanoc to wyjątkowe świętowanie, nie tylko w obszarze kulinarnym.

Wielkanoc, to przecież święto odrodzenia, zmartwychwstania przypominającego nam o nadziei, która nigdy nie gaśnie. Święto pełne radości, miłości i wybaczenia.

Tegoroczną Wielkanoc przeżyjmy duchowo, rodzinnie i pogodnie.

Katarzyna Jasiek