Wielki problem z dużymi odpadami

W jednym z budynków przy ul. Igańskiej o mały włos nie doszło do tragedii. Spłonęły dwa mieszkania, lokal użytkowy i samochód. Na szczęście obyło się bez ofiar.

Do zdarzenia doszło w nocy z 9 na 10 kwietnia. Źródłem pożaru były nagromadzone gabaryty przy komorze śmieciowej bloku przy ul. Igańskiej 32. Gabarytami powszechnie nazywa się większe odpadki, którymi najczęściej są meble lub ich elementy. Usuwaniem tych odpadów zajmują się te same firmy, które wywożą zwykłe śmieci. Problem w tym, że cykliczne wywózki gabarytów odbywają się w Warszawie tylko raz w miesiącu. Taką częstotliwość określa stosowna uchwała Rady Miasta, ale w której jest napisane, że „nie rzadziej niż raz w miesiącu”, czyli teoretycznie dopuszcza możliwość częstszego usuwania.

Nieprzewidywalnym aspektem gospodarki gabarytami jest to, że nigdy nie wiadomo kiedy nagromadzi się ich większa ilość. Może być tak, że przez kilka tygodni nikt z danego budynku, a nawet osiedla, nie będzie wyrzucał starych mebli, a może być też tak, że w ciągu kilku dni uzbiera się ich pokaźna ilość. Wtedy taka sterta zalega i czeka na ustalony w harmonogramie termin usunięcia.

Tak właśnie było w przypadku Igańskiej 32. Tam gabaryty składowane były przez mieszkańców tuż przy komorze śmieciowej budynku. W nocy po prostu ktoś podpalił te gabaryty, ogień się rozprzestrzenił na przyległe pomieszczenia i elewację bloku. Od płomieni zajął się samochód, który stał w pobliżu. Do bilansu strat trzeba dodać jeszcze dwa spalone mieszkania.

O ile z wywozem zwykłych śmieci Lekaro sobie u nas jakoś radzi, o tyle z gabarytami w ogóle… mówi „Mieszkańcowi” Stanisław Gałązka, prezes SBM „Grenadierów”, spółdzielni, w zasobach której znajduje się budynek przy Igańskiej. – Taki harmonogram wywozu gabarytów można robić w domkach jednorodzinnych, ale to nie zdaje egzaminu w przypadku osiedla, w którym mieszka ponad 800 rodzin…

Władze Spółdzielni wystosowały pismo, w którym domagają się zwiększenia częstotliwości wywozu gabarytów. Pismo trafiło m.in. do prezydenta Warszawy, stołecznego Biura Gospodarki Odpadami Komunalnymi oraz Ratusza Pragi Południe.

SBM „Grenadierów” widzi konieczność jakiegokolwiek rozwiązania problemu. Proponuje więc (przepisy dają taką możliwość), że we własnym zakresie zajmie się usuwaniem gabarytów, a kosztami obciąży Miasto. – Przecież nie może być tak, żeby za wywóz płacili nasi spółdzielcy, gdyż jest to obowiązek gminy – tłumaczy prezes Stanisław Gałązka. Poddaje też urzędnikom pod rozwagę wariant trzeci – udostępnienie Spółdzielni działki należącej do Miasta. Na tej działce mogłaby powstać altanka na gabaryty.

Wyznaczenie miejsca składowania gabarytów leży w zakresie obowiązków zarządcy danego zasobu mieszkaniowego, czyli w tym przypadku SBM „Grenadierów”. Jednak akurat ta Spółdzielnia nie ma własnego terenu, na którym takie miejsce mogłoby powstać. Dlatego mieszkańcy składują gabaryty przy śmietnikach.

Spółdzielcy czekają na odpowiedź na swoje propozycje. „Mieszkaniec”, który o możliwe rozwiązanie problemu pytał zarówno w Dzielnicy, jak i Biurze Prasowym Miasta, także czeka na odpowiedź urzędników. Sprawa jest poważna, bo jak widać obecny stan może zagrażać życiu i zdrowiu mieszkańców. Na razie urzędnicy zastanawiają się, jak ten problem rozwiązać i radzą, aby w przypadku nagromadzenia się gabarytów interweniować pod alarmowy nr 19 115. AS