Związek Kontroli Dystrybucji Prasy
WARSZAWSKO-PRASKIE CZASOPISMO SPOŁECZNO-SAMORZĄDOWE
odsłon od marca 2003 r.
28.08.2014
Nr 16 (613) - Rok XXIV
następne wydanie 11.09.2014
Prawa autorskie © MIESZKANIEC - Wszystkie prawa zastrzeżone

Wścieklik czyli Polak



Jesteśmy jak te rozedrgane osy – byle kiwnięcie palcem może spowodować wybuch. Urlopy nie zdejmują z nas tego napięcia. Ot, ostatni przykład: Polacy pili na greckiej wyspie Zakynthos, portier zwrócił im uwagę, że się przy tym za głośno zachowują. Popchnięty, uderzył głową o podłoże, nie żyje…

         Psycholodzy i psychiatrzy mają swoją tezę. Skąd się bierze to nasze wścieklikowate usposobienie. Z frustracji? Mamy dookoła siebie tyle dóbr, widzimy jak inni z nich korzystają (czasami na kredyty) i krew nas zalewa, że nie możemy po nie sięgać, gdzie chcemy, kiedy chcemy i jak chcemy, ponieważ nas na to nie stać. A Niemców, Anglików, Francuzów i polskich „bogaczy” stać…

         Pewnie tak jest, jak mówią białe kitle. Emeryci w ogóle nie uczestniczą w podziale tortu, bo ich comiesięczne dochody ledwo pozwalają na opłacanie czynszu, prądu i lekarstw. Ludzie w średnim wieku, pamiętający czasy socjalizmu, wreszcie chcieliby pożyć tak, jak kiedyś nawet nie śnili. A młodzi nie mają już żadnych ograniczeń w marzeniach – po to są dobra by z nich korzystać. A tu okoliczności wymuszają nałożenie sobie samoograniczeń. Znowu?! Jeszcze sobie nie pożyliśmy, a już znowu blokada?! Przecież u nas nie ma kryzysu. No tak. Tylko, że nasze dochody są wciąż kilkukrotnie niższe niż na Zachodzie. Gonimy, ale zbliżamy się baaardzo powoli. Po kilka procent rocznie. I jeśli nie zrozumiemy, że ekonomii nie da się przeskoczyć chęciami, jeśli nie damy sobie na wstrzymanie, to się po prostu pozabijamy. Pretekst może być różny. Polityczny, kibicowski, sąsiedzki albo zupełnie przypadkowy – zajechanie drogi przed skrzyżowaniem…
















                                                          


 Wszystkie większe miasta Europy mają swoje tzw. ringi – czyli autostradowe obwodnice, pozwalające na przepuszczenie całego ruchu tranzytowego opłotkami, a nie przez centrum.  My wybraliśmy drogą wersję – z ponad 2,5 kilometrowym tunelem na Ursynowie. Nie oburzałbym się na to. Przez kilkadziesiąt lat będzie to podstawowy sposób przemieszczania się rosnącego stale ruchu na osi wschód-zachód. Zróbmy to raz a dobrze. Drogo, ale z naddatkiem przewidującym to, co się będzie działo za kilka dekad.



  Oczywiście obwodnica – niestety – oznacza brak środków na tzw. wylotówki – w kierunku Gdańska i Krakowa oraz Katowic. Do 2020 roku jakoś znajdziemy sobie alternatywne metody poruszania się po dotychczasowych drogach, potem może przypłynie nowa gotówka… A może na tyle dźwigniemy się z ekonomią, że już wcześniej będzie można coś w tej sprawie zaplanować?Ja cieszę się teraz z konsekwencji decyzyjnej. Bo jej brak owocowałby tym, co już teraz widzimy: wielkimi korkami w miejscach, gdzie obwodnica „tymczasowo” się kończy. Czyli niby mielibyśmy „coś” zrobione, ale tak, że nie chce się z tego korzystać. A pod tym względem mamy spore osiągnięcia, powiedziałbym nawet na światową skalę.
















Tomasz Szymański
REKLAMA
Nowy rok szkolny w nowej szkole!
̶  Młodym warszawiakom życzę, aby mieli fajnych nauczycieli i żeby szkoła nie była dla nich tylko obowiązkiem, ale i przyjemnością  ̶  mówiła Prezydent m.st Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz uczestnicząca w inauguracji roku szkolnego 2014/2015 w nowo wybudowanej Szkole Podstawowej nr 356 na ul. Głębockiej.
Ponad tysiąc uczniów z Białołęki, 1 września, usłyszało tam swój pierwszy szkolny dzwonek. Pierwszy raz dzwonek zabrzmiał również w dwóch innych szkołach na Białołęce: SP nr 355 przy ul. Ceramicznej oraz filii SP 342 przy ul. Topolowej. Każda z tych placówek dysponuje nowoczesnym placem zabaw, kompleksem boisk oraz wyposażeniem dostosowanym dla potrzeb dzieci. W nowych szkołach uczyć się będzie 150 przedszkolaków oraz około 2300 uczniów. Koszt budowy placówek wyniósł 83 mln złotych.