Związek Kontroli Dystrybucji Prasy
WARSZAWSKO-PRASKIE CZASOPISMO SPOŁECZNO-SAMORZĄDOWE
odsłon od marca 2003 r.
11.09.2014
Nr 17 (614) - Rok XXIV
następne wydanie 25.09.2014
Prawa autorskie © MIESZKANIEC - Wszystkie prawa zastrzeżone

Wojenne wrześnie




We wrześniu kumulują nam się wszystkie wojenne daty: i 1 września i 17 września i data kapitulacji Warszawy w 1939 roku, a także innych miast, które doświadczały wkroczenia najpierw okupantów niemieckich a potem radzieckich. Od tego czasu minęło 75 lat, mogłoby się wydawać, że to już zamierzchła historia, a przecież tak nie jest. Dlaczego?

Bo było to niezwykle traumatyczne doświadczenie, tak ciężkie, że nawet pokolenia które bezpośrednio w wojnie nie uczestniczyły, znają ją z dramatycznych przekazów rodziców. A często było tak, że ci co okupację przeżyli, decydowali się o niej opowiedzieć tylko raz i to w  jakiś szczególnych okolicznościach. Relacje były tak straszne, przetykane łzami, ujawnianymi tragediami rodzinnymi, że wywierało to wielki wpływ także na słuchaczy.

Zniszczenia wojenne naprawialiśmy długo, nierzadko jeszcze w latach 60. i 70. stały ruiny domów ciężko doświadczonych w tamtych czasach. A i dziś chodząc np. po Bieszczadach natykamy się na zdziczałe sady, pozostałości po wioskach i chutorach, których nie oszczędził front wojenny i powojenny.

Także migracje ludzi: tych ze Wschodu na Ziemie Odzyskane i z Polski centralnej na obecne rubieże w ramach akcji osiedleńczych odzywają się dziś we wspomnieniach z lat dzieciństwa. I stąd rodzi się pytanie dzieci: Dziadku, a dlaczego musiałeś wyjechać ze Lwowa, z Wilna, z Grodna? Bo była wojna…

Dziś wojna jest niby czymś dalekim. Ale też i bliskim, bo toczy się na Ukrainie. I my to czujemy inaczej niż te nacje przez które fronty II wojny nie przetoczyły się walcem…
















                                                          


 Wszystkie większe miasta Europy mają swoje tzw. ringi – czyli autostradowe obwodnice, pozwalające na przepuszczenie całego ruchu tranzytowego opłotkami, a nie przez centrum.  My wybraliśmy drogą wersję – z ponad 2,5 kilometrowym tunelem na Ursynowie. Nie oburzałbym się na to. Przez kilkadziesiąt lat będzie to podstawowy sposób przemieszczania się rosnącego stale ruchu na osi wschód-zachód. Zróbmy to raz a dobrze. Drogo, ale z naddatkiem przewidującym to, co się będzie działo za kilka dekad.



  Oczywiście obwodnica – niestety – oznacza brak środków na tzw. wylotówki – w kierunku Gdańska i Krakowa oraz Katowic. Do 2020 roku jakoś znajdziemy sobie alternatywne metody poruszania się po dotychczasowych drogach, potem może przypłynie nowa gotówka… A może na tyle dźwigniemy się z ekonomią, że już wcześniej będzie można coś w tej sprawie zaplanować?Ja cieszę się teraz z konsekwencji decyzyjnej. Bo jej brak owocowałby tym, co już teraz widzimy: wielkimi korkami w miejscach, gdzie obwodnica „tymczasowo” się kończy. Czyli niby mielibyśmy „coś” zrobione, ale tak, że nie chce się z tego korzystać. A pod tym względem mamy spore osiągnięcia, powiedziałbym nawet na światową skalę.
















Tomasz Szymański
REKLAMA
Nowe przedszkola w Wesołej
W piątek 18. września, w dzielnicy Wesoła, uroczyście otwarte zostały dwa obiekty przedszkolne. Placówka numer 262 przeniosła się do nowoczesnego budynku przy ulicy Łaguny 3, a przedszkole „Pod Dębami”, ma od teraz dodatkowe sale zajęć dla dzieci, znajdujące się w dobudowanym, przeszklonym gmachu. W obu uroczystościach wzięła udział prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz. Wspólnie z przedszkolakami i władzami dzielnicy zwiedzała budynki, biorąc także udział w licznych zabawach i pikniku.
Łączna wartość obu inwestycji to 5,5 miliona złotych. Dzięki zmianom rodzice dzieci z Wesołej mogą liczyć na dodatkowe miejsca w przedszkolach dla swoich pociech – z tymi dotychczas było ciężko.