Związek Kontroli Dystrybucji Prasy
WARSZAWSKO-PRASKIE CZASOPISMO SPOŁECZNO-SAMORZĄDOWE
odsłon od marca 2003 r.
24.07.2014
Nr 14 (611) - Rok XXIV
następne wydanie 7.08.2014
Prawa autorskie © MIESZKANIEC - Wszystkie prawa zastrzeżone

Miasteczka grozy



Zawsze mnie zadziwia jedno: za te same pieniądze można zrobić coś pięknego i szkaradnego. Brzydki dom kosztuje dokładnie tyle samo co ładny. I jak człowiek pojedzie do takiej Łeby, Władysławowa, Międzyzdrojów to chodzi uliczkami i kręci głową: takie pieniądze i takie szkaradzieństwo?

Nasze nadmorskie miejscowości przypominają przedmieścia arabskich metropolii: ma być krzykliwie, ma bić po oczach i ma być inaczej niż po sąsiedzku. Zamiast ulic mamy więc ciągi gargameli obwieszonych banerami w radioaktywnym kolorze, pod którymi sprzedaje się chińską tandetę. Tę samą, która wypełnia sklepy „wszystko po 5 złotych”, z tym, że nad morzem te same produkty są po 15 złotych. Nigdy nie byłem miłośnikiem pozwoleń na budowę: im mniej papierków – tym lepiej. No ale przecież to jest przestrzeń publiczna – suma tych domów bez pozwoleń, tworzy ulicę i całą dzielnicę.

A tutaj hulaj dusza…

Najładniejsze miasteczka świata mają swój klimat, najczęściej wyrastający z tego, że styl budynków nawiązuje do miejscowej tradycji, a domy stawia się w zgodzie z przyjętą i przedyskutowaną przez wszystkich koncepcją.

Nie ma odstępstw – nie podoba się, to nie buduj tu hotelu, pensjonatu, budynku mieszkalnego.

U nas – żywioł. A że gust mamy discopolowy, to i takie są nasze nadmorskie miasteczka grozy. Architektonicznej.
















                                                          


 Wszystkie większe miasta Europy mają swoje tzw. ringi – czyli autostradowe obwodnice, pozwalające na przepuszczenie całego ruchu tranzytowego opłotkami, a nie przez centrum.  My wybraliśmy drogą wersję – z ponad 2,5 kilometrowym tunelem na Ursynowie. Nie oburzałbym się na to. Przez kilkadziesiąt lat będzie to podstawowy sposób przemieszczania się rosnącego stale ruchu na osi wschód-zachód. Zróbmy to raz a dobrze. Drogo, ale z naddatkiem przewidującym to, co się będzie działo za kilka dekad.



  Oczywiście obwodnica – niestety – oznacza brak środków na tzw. wylotówki – w kierunku Gdańska i Krakowa oraz Katowic. Do 2020 roku jakoś znajdziemy sobie alternatywne metody poruszania się po dotychczasowych drogach, potem może przypłynie nowa gotówka… A może na tyle dźwigniemy się z ekonomią, że już wcześniej będzie można coś w tej sprawie zaplanować?Ja cieszę się teraz z konsekwencji decyzyjnej. Bo jej brak owocowałby tym, co już teraz widzimy: wielkimi korkami w miejscach, gdzie obwodnica „tymczasowo” się kończy. Czyli niby mielibyśmy „coś” zrobione, ale tak, że nie chce się z tego korzystać. A pod tym względem mamy spore osiągnięcia, powiedziałbym nawet na światową skalę.
















Tomasz Szymański
REKLAMA
„Policja w krzywym zwierciadle”
W tym roku mija 95. rocznica powstania Policji Państwowej. W związku z tym Muzeum Karykatury we współpracy z Komendą Główną Policji zorganizowało plenerową wystawę rysunku satyrycznego pt. „Policja w krzywym zwierciadle”.  – 95. rocznica powstania Policji jest dobrą okazją do ukazania jej historii w nieco inny sposób – poprzez rysunek satyryczny. Stąd właśnie w Komendzie Głównej Policji zrodził się pomysł przygotowania tej niecodziennej wystawy – mówi Zygmunt Zaradkiewicz, dyrektor Muzeum Karykatury im. Eryka Lipińskiego. – Pragniemy, aby zaprezentowane w naszym Muzeum prace wzbudziły zarówno wesołość, jak i refleksję nad codzienną, odpowiedzialną służbą dla naszego bezpieczeństwa – dodaje. Ekspozycję można oglądać do 30 września przy ul. Koziej 11 na warszawskiej Starówce.