Z OSTATNIEJ CHWILI

Wygrana Legii w Gdańsku

W meczu 27. kolejki LOTTO Ekstraklasy Legia Warszawa wygrała 3:1 z Lechią Gdańsk po trafieniach Niezgody, Remy’ego i Kucharczyka. W spotkaniu zadebiutowało trzech nowych piłkarzy, w tym Portugalczyk Cafu. Dzięki wygranej Wojskowi zrównali się punktami z liderującą Jagiellonią Białystok.

W meczu z Lechią trener Romeo Jozak nie zastosował się do znanej piłkarskiej zasady, że „zwycięskiego składu się nie zmienia”. Przemodelowana została zwłaszcza formacja ofensywna, do której wrócili Jarosław Niezgoda, Sebastian Szymański oraz Michał Kucharczyk. Skrzydłowy po wejściu z ławki w meczu z Lechem rozruszał drużynę i strzelił zwycięskiego gola. Szansę zadebiutowania otrzymał również Cafu. Kibice będący ciekawi umiejętności portugalskiego pomocnika, szybko dostali konkrety co do jego umiejętności, bo zawodnik zaprezentował dwie bomby z dystansu, którymi mógł pokonać Dusana Kuciaka. Portugalczyk zresztą od początku meczu był aktywny, podłączał się do akcji ofensywnych i pokazał, że potrafi przyspieszyć grę.

Jeśli chodzi o sam styl, to pierwsze minuty nie były może najlepsze w wykonaniu legionistów, natomiast od dawna nie stworzyli oni aż tylu stuprocentowych sytuacji co dzisiaj. Dusan Kuciak co i rusz musiał uwijać się w bramce. Blisko gola po przypadkowym uderzeniu był aktywny od początku Szymański, a w poprzeczkę trafił Miroslav Radović. 

Wynik otworzył jednak Jarosław Niezgoda w 24. minucie, który przełamał passę trzech spotkań bez strzelonego gola. Dużo pracy w tej akcji wykonał Marko Vešović. Czarnogórzec przejął piłkę w środku pola i zagrał prostopadle do 22-latka, a ten uderzył z ostrego kąta obok bezradnego Kuciaka. Takie gole stają się znakiem firmowym napastnika, będącego specjalistą od trafień w pierwszych częściach gry. Z 11 bramek w tym sezonie dziewięć zdobył właśnie w tej połowie.

Wojskowi po trafieniu zmniejszyli obroty, do czego przyzwyczaili w poprzednich spotkaniach. W końcówce pierwszej połowy lepszy okres gry zaliczyli za to gdańszczanie. Schemat ich ataków był prosty – torpedowanie dośrodkowaniami pola karnego Wojskowych. W 45. minucie blisko wyrównania był Flavio Paixao, ale jego strzał głową minął bramkę Malarza. Patrząc na, to co działo się przed przerwą, jasne wydawało się, że do opanowania losów meczu Wojskowi potrzebują szybko zdobytej bramki.

I udało im się to już w 47. minucie, po trafieniu Williama Remy’ego. Francuz od pierwszego meczu rundy wiosennej walczył o gola po stałych fragmencie gry i w końcu dopiął swego. Obrońca wykorzystał miękkie dośrodkowanie Radovicia i trafił głową do pustej bramki. Po tym golu widać było złość u rywali, którzy od razu rzucili się do odrabiania strat i odsłonili szyki obronne. Skrzętnie wypunktowała to Legia już w pierwszym kontrataku zakończonym golem Michała Kucharczyka. „Kuchy” wykonał wyrok, ale na pochwałę zasługuje cały zespół, gdyż trzy podania wystarczyły do przedostania się pod bramkę gdańszczan.

 

Ostatnie 25 minut były dla Legii swoistym testem dojrzałości. Po golu Simeona Sławczewa lechiści napierali na defensywę mistrzów Polski w poszukiwaniu bramki kontaktowej. Czekający na kontrataki Wojskowi zdali egzamin bez problemu, nie pozwalając gospodarzom rozkręcić się. Środek pola, w którym brylowali przesunięty do przodu Remy oraz Cafu, był nie do przejścia dla piłkarzy Lechii Gdańsk. Warto nadmienić, że w stołecznym zespole zadebiutował Mauricio (a w końcówce także Brian Iloski), a po długiej przerwie na murawie znów pojawił się Cristian Pasquato. Ten pierwszy zapisał się w pamięci tym, że otrzymał żółtą kartkę, natomiast Włoch raz groźnie uderzył z dystansu.

Wygrana sprawiła, że legioniści na trzy kolejki do końca rundy zasadniczej zrównali się z liderującą Jagiellonią. Dzisiejszy występ mistrzów Polski należy ocenić optymistycznie. Od pierwszych minut kontrolowali oni przebieg meczu i tylko na kilka minut pozwolili dojść do głosu Lechii. Po zaangażowaniu i walce w spotkaniach z Lechem, w Gdańsku widzieliśmy więcej jakość i dobrej gry. Za tydzień podopieczni Romeo Jozaka zagrają z Wisłą Kraków i podobna dyspozycja powinna również pozwolić na zdobycie trzech punktów.

Lechia Gdańsk – Legia Warszawa 1:3 (0:1)

Bramki: Sławczew 66′ – Niezgoda 24′, Remy 48′, Kucharczyk 51′

Żółte kartki: Chrzanowski, Wojtkowiak, Sławczew – Pazdan, Mauricio, Pasquato

Lechia: Kuciak – Chrzanowski, Nunes, Wojtkowiak – Peszko, Slavchev, Łukasik, Stolarski (Mladenović 79′) – Krasić (Lipski 55′) – M. Paixao, F. Paixao (Kuświk 55′).

Rezerwowi: Zelenika, Borysiuk, Mila, Wawrzyniak.

Legia: Malarz – Hlousek, Pazdan, Remy, Vesović (Iloski 90+2)’- Cafu, Mączyński (Pasquato 77′) – Kucharczyk, Radović (Mauricio 60′), Szymański – Niezgoda.

Rezerwowi: Cierzniak, Eduardo, Hamalainen, Kopczyński.

źródło: legia.com