Z OSTATNIEJ CHWILI

Zmiana czasu z zimowego na letni i odwrotnie

Tematem dzisiejszego starcia jest kwestia zmiany czasu z zimowego na letni i odwrotnie. Zgodnie z obowiązującą od 2001 roku dyrektywą Unii Europejskiej dwa razy w roku dokonujemy przesunięcia zegarów. Wielu ludzi zastanawia się, czy to w ogóle ma jakiś sens…

W jednym narożniku Ringu Mieszkańca stanęła kierownik planetarium Niebo Kopernika dr Weronika Śliwa, zaś w drugim dyrektor warszawskiego ZOO dr Andrzej Kruszewicz.

Przypomnijmy: W ten weekend zmieniamy czas na letni. Tymczasem, w lutym Parlament europejski wezwał do przeprowadzenia dogłębnej oceny skutków zmian czasu i, jeśli okaże się to konieczne, do zmiany przepisów. Blisko 2/3 europosłów uznało, że liczne badania nie potwierdzają pozytywów, które miały nieść zmiany czasu, ale potwierdzają negatywne skutki dla ludzkiego zdrowia.


Sprawa nie jest oczywista
dr Weronika Śliwa, kierownik planetarium Niebo Kopernika Centrum Nauki Kopernik

Czy zmiana czasu na letni jest nam potrzebna i się opłaca? Głównym powodem tego działania jest oszczędność energii. Największą ilość prądu zużywamy wieczorem. Włączamy światło, drobny sprzęt gospodarstwa domowego, radio, telewizję, komputery. Dzięki przesunięciu czasu, mrok zapada o godzinę później i pozwala na zaoszczędzenie jednej godziny świecenia.

Badania tego, czy zmiana czasu znacząco zmniejsza zużycie energii, prowadzono w wielu krajach. W Stanach Zjednoczonych zanotowano zapotrzebowanie na energię mniejsze o 1% każdego dnia z letnim czasem. W Nowej Zelandii, w ciągu pierwszego tygodnia po wprowadzeniu zmiany czasu, całkowita obniżka zapotrzebowania na energię wyniosła 3,5%. Korzyść ta zmniejsza się tylko w okresie pomiędzy listopadem a lutym, kiedy od rana musimy włączać światło. Tak więc czas letni opłaca się wprowadzać tylko na część roku.  

Inaczej jest w krajach zwrotnikowych – tam dzień i noc trwają w przybliżeniu po 12 godzin, niezależnie od pory roku. Mimo tego, że zmiana czasu nie jest potrzebna, część krajów tego regionu wprowadza ją, by zachować stałe przesunięcie czasowe w stosunku do państw strefy umiarkowanej. 

Inne dostrzegane atuty zmiany czasu to „dłuższy dzień”.  Jest widno, gdy wracamy z pracy, powodujemy mniej wypadków drogowych, nie narażamy się na napady i włamania, które o wiele łatwiej przeprowadzać „po ciemku”. Mamy też lepsze samopoczucie, mogąc dłużej oglądać słońce. Czy te korzyści przewyższają straty wywołane zmianami rozkładów jazdy, ogólnym zamieszaniem i koniecznością dostosowania się do innych pór działania? Odpowiedź na to pytanie nie jest oczywista.


Goryla łapie rozwolnienie
dr Andrzej Kruszewicz, dyrektor Miejskiego Ogrodu Zoologicznego w Warszawie

Zwierzęta w zasadzie nie odczuwają zmiany czasu. Większość naszych pomieszczeń ma oświetlenie sztuczne włączone od godziny 7 do 19. Dostosowujemy się do zmiany czasu i przestawiamy wtedy oświetlenie, ale to już jest na tyle jasno, że właściwie dla zwierząt nie ma już żadnego znaczenia zmiana intensywności oświetlenia.

Oczywiście, zwiedzający przychodzą o godzinę wcześniej lub godzinę później, ale zwierzęta w zasadzie żyją naturalnym rytmem dnia i nocy. A te, które u nas są w pomieszczeniach zamkniętych, tzn. ryby, bezkręgowce, gady, płazy, są bardzo odporne na tego typu wahania. Najbardziej to odbierają ptaki, ale wszystkie nasze ptaki są w bezpośrednim kontakcie ze światłem zewnętrznym i to jest dla nich istotne, a nie to, że ludzie sobie przestawiają zegarki.

Natomiast przesuwają się także pory karmienia, ale i z tym sobie zwierzęta radzą, choć zdradzę, że u goryli zdarza się wtedy biegunka. Goryle są takie, że muszą mieć wszystko punktualnie. Dlatego pielęgniarze starają się jak najbardziej łagodnie przesuwać im czas posiłków, bo nagłe przestawienie pory karmienia wprowadza nerwowość, a właśnie nerwowość może powodować biegunkę.

Zmiany czasu mogą zostać, jeśli fatycznie przynosi to jakieś wymierne oszczędności finansowe. Człowiek też jest zwierzęciem i zmiana czasu wprowadza pewne zaburzenia w funkcjonowaniu. Ale i tak nie mamy tak źle, bo Rosjanie poszli jeszcze dalej – tam jest aż 9 stref czasowych, ale na przykład pociągi w całej Rosji odjeżdżają według czasu moskiewskiego. I jak ktoś tego nie wie, to może na przykład 6 godzin czekać na dworcu na pociąg…