Awizo zamiast przesyłki, opóźnione listy – pomóżmy listonoszom, wszystkim będzie łatwiej

Trzeba mieć dużo szczęścia, by w dzisiejszych czasach trafić na listonosza, który solidnie podchodzi do swojej pracy i faktycznie sprawdzi czy ktoś jest w domu zanim zostawi awizo, z uśmiechem doręczy paczkę czy poczeka dłużej niż minutę na otwarcie drzwi. Tacy jednak się zdarzają.

Zdjęcie ilustracyjne, Poczta Polska

Kasia, która od jakiegoś czasu pracuje jako listonosz, zaczęła zastanawiać się nad tym, co zrobić, by zarówno odbiorcy jej przesyłek byli zadowoleni, jak i ona sama mogła wywiązywać się z terminów, na czas dostarczać listy i paczki.

Listy polecone, polecone na tablety, priorytety, listy zwykłe, gazetki reklamowe, paczki z zagranicy i mnóstwo pakietów drobnych i dużych z Chin – to wszystko listonosz powinien dostarczyć w odpowiednim czasie i stanie „na wyznaczony rejon”. Wszyscy to wiedzą, jednak czasem po prostu graniczy to z cudem lub jest niemożliwe.

Pozornie banalne rzeczy, jak brak numerów na budynkach czy dzwonków i skrzynek lub dojścia do nich, bo często są zarośnięte krzakami, to wielkie utrudnienie – tłumaczy Kasia.

Wiele osób zamawia paczki z Chin, które są sporych rozmiarów. Można je wrzucić do skrzynki, ale… do skrzynek starszych modeli zwyczajnie się nie mieszczą. Wtedy trzeba zostawić awizo, a potem są nerwy, bo kolejki na poczcie, strata czasu, a finalnie listonosz niedobry.

Kolejna „błahostka” to brak oświetlenia w starszych kamienicach.

I teraz troszkę wyliczeń, z których też nie zdajemy sobie sprawy. Na dostarczenie listu listonosz ma 1 minutę, więc nie może czekać, aż ktoś w drodze do furtki będzie się cały ubierał, wyrzucał śmieci lub wyprowadzał przy okazji psa.

Jeśli dostarczenie listu zajmie 5 minut, bo ktoś musi „coś” przy okazji załatwić, a dziennie jest ich 100, to łatwo policzyć, że potrzeba na to 500 minut, czyli 8 godzin. A to tylko doręczenia. Listonosz zajmuje się jeszcze segregacją listów, opisywaniem i rozliczaniem – to zajmuje kolejne co najmniej 3 godziny. Podsumowując: przez czyjeś „robienie tysiąca rzeczy” w drodze po list do furtki, listonosz ma nadgodziny, a kolejni adresaci awiza w skrzynkach.

To tylko niektóre problemy z którymi my listonosze musimy się codziennie zmagać. Te wszystkie „drobiazgi” w sumie spowalniają nasz czas pracy i znacznie zmniejszają skuteczność – podkreśla Katarzyna.

Praca listonosza do łatwych nie należy, więc zanim zaczniemy narzekać, sprawdźmy, czy umożliwiamy mu właściwe dostarczanie listów i przesyłek. Czy na pewno nasza skrzynka pocztowa jest widoczna, odpowiednio duża i czy ma wystarczający otwór na włożenie większej przesyłki?

Kochani, pomóżcie nam listonoszom, a wyczekiwany list dotrze do Was dużo szybciej. Drodzy mieszkańcy, bardzo proszę o pomoc i wyrozumiałość, bo wykonujemy swoją pracę czasami wręcz w ekstremalnych warunkach. A dlaczego? Bo to lubimy i kochamy kontakt z Wami – podkreśla Kasia.

Zdjęcie ilustracyjne, Poczta Polska