Pokonać paradoks

– Wprowadzę opłatę konsumencką – na bazar będzie można wchodzić za biletami.
I wtedy kupcy też będą mieli jak górnicy. Im jest lepiej i nam też będzie. Pokonamy paradoks!

Kanikuła i miejsca parkingowe

Dziwne, bo bardzo, ale to bardzo często parkują tam samochody, które nie mają żadnych urzędowych, obowiązkowych symboli – na szybie czy za szybą, że samochód służy osobie niepełnosprawnej. Ani razu nie zauważyłem, żeby ochroniarz sprawdzał prawo do parkowania …

Warszawskie seppuku

– No i właśnie, panie Eustachy, nasi urzędnicy nie wiedzą za cholerę, co z tym robić. Plan przestrzennego zagospodarowania dla tej okolicy rysuje się już 10 lat bez mała i końca nie widać. W międzyczasie co chwilę coś ze „Ściany Wschodniej” wypada.

Ofiary cywilizacji

– Moja żona już od jakiegoś czasu obchodzi 25 plus VAT. A ponieważ i ja swoje lata mam, to dobrze wiem, że o takie rzeczy pytać nie tylko nie wypada, ale i sensu nie ma, bo w sprawie własnej metryki kobiety nigdy prawdy nie powiedzą.

Krwiopijcy

– Witam, witam – pan Kazimierz Główka, jak zwykle ucieszył się na widok swojego kolegi, kupca z bazaru na placu Szembeka. Tym razem nie tak łatwo było pana Eustachego Mordziaka znaleźć, a to z tego powodu, że plac targowy zapełniony jest straganami bardziej, niż kiedy indziej.

Globalizacja

No popatrz pan – nie dość, że jemy już cypryjskie kartofle, hiszpańskie truskawki, chilijskie winogrona,
to jeszcze włoskie sery i wina na naszym Szembeku kupować będziemy.

Względność

Owszem, są ludzie, którzy kupują niewiele, bo na wiele ich nie stać.
Ale ogólnie kupują. Popatrz pan tylko na tę nową galerię. Europa!

Flauta

– Flauta, panie Eustachy, nie ma co… – Pan Kazimierz Główka zdawał sobie sprawę, że to nie jest konstatacja miła dla pana Eustachego Mordziaka, kupca bieliźnianego z bazaru „Szembeka”. Nie zwykł jednak mówić, że coś jest białe, jak było zdecydowanie czarne…

To nie są czasy dla zwykłych ludzi

– Ledwom tu do pana przyżeglował… – Pan Kazimierz Główka usiadł obok pana Eustachego Mordziaka, kupca bieliźnianego z bazaru na pl. Szembeka, na jego „mostku kapitańskim”… Znaczy na ławeczce, która pełniła tę rolę, bo z niej pan Eustachy ogarniał wzrokiem całe swoje gospodarstwo – od majtek na jednym krańcu straganu po biustonosze na drugim.

Tulipany

– W soboty, to ja staram się bez potrzeby na bazar nie przychodzić, bo przejść się nie da. Ale w minioną sobotę byłem. I wie pan co zauważyłem? Że choć faktycznie tych straganów z kwiatami dużo, to właścicieli mało.

1 2 3 4

Newsletter Mieszkańca

Bieżący numer

Bieżący numer w .pdf

Nr 15 (689) ROK XXVII
Następne wydanie 21.08.2017

Archiwum wydań od nr 1/2006

Najnowsze artykuły

REKLAMA

Najczęściej czytane