Co nam chodzi po głowie?

Powraca temat wszawicy w przedszkolach i szkołach. Od lat problem istnieje i istnieć będzie, dopóki my – rodzice, nie nauczymy się walczyć z pasożytami.

Informacje o wszach w szkołach i przedszkolach co jakiś czas wzbudzają zaniepokojenie rodziców. W ostatnim czasie alarm pojawił się w kilku szkołach prawobrzeżnej Warszawy. Celowo nie podajemy nazw tych placówek, bo nie chodzi nam o sianie paniki ani wytykanie palcami, a przeciwnie – uspokojenie rodziców uczniów i przedszkolaków. Wszy to nie koniec świata, ale choroba pasożytnicza, którą trzeba leczyć, a najlepiej jej po prostu zapobiegać.

Czasy, kiedy wszy były wstydliwym tematem i stygmatyzowano osoby nimi dotknięte dawno już minęły. Ta choroba może dotknąć wszystkich, a nie, jak kiedyś uważano, brudne i zaniedbane osoby.

Niestety, od dawna nie udaje się skutecznie, raz na zawsze zwalczyć pasożytów. Jak słusznie zauważają rodzice, kiedyś pielęgniarki w szkołach regularnie sprawdzały czystość dzieci – w tym włosów. Teraz, bez zgody opiekunów nic zrobić nie można, więc problem jest jeszcze większy.

Co warto wiedzieć na temat wszy i sposobu pozbycia się ich?

W aptekach dostępne są różne preparaty zwalczające te pasożyty. Zgodnie z ulotką należy przede wszystkim umyć nimi włosy (raz lub kilkakrotnie zależnie od specyfiku), potem wyczesać je grzebieniem z drobnymi ząbkami. Powinniśmy też wyprać pościel i odzież, która miała kontakt z nosicielem (w temp. 60 stopni C). Rzeczy, których nie wrzucimy do pralki, np. opaski czy spinki, najlepiej zamknąć w szczelnym woreczku foliowym przynajmniej na trzy dni. Wtedy wszy pozbawione powietrza i pożywienia powinny przestać żyć.

Czy wszy poza powodowaniem dyskomfortu mogą być groźne?

Wszawicę dzielimy na odzieżową, łonową i głowową. Najpopularniejsza głowowa jest przede wszystkim nieprzyjemna. Główną dolegliwością jest świąd. Drapiąc się wprowadzamy zakażenie do skóry głowy, które też może być groźne, nawet dla życia. Wesz odzieżowa mieszka wyłącznie na ubraniu, ale przenosi groźne choroby, np. dur brzuszny – przestrzega pediatra Magdalena Prus, a rodzice z jednej ze szkół apelują o sprawdzanie głów dzieciom. Regularnie, przy okazji. Tylko wspólnie powstrzymamy rozwój wszawicy.