Z OSTATNIEJ CHWILI

Druh Stefan Romanowski

Trochę dziwnie się pisze o druhu Stefanie Romanowskim. Bo i jak na jednej stronie naszego czasopisma ująć sylwetkę człowieka, który nie jest żadną gwiazdą, żadnym celebrytą, a jednak znają go dziesiątki, jeśli nie setki tysięcy, warszawiaków…

Z tymi setkami tysięcy nie ma żadnej przesady. Już w 1977 roku, w harcerskim „Praskim Świerszczu” ówczesny podharcmistrz Michał Boni, tak pisał o druhu: „W ciągu dwudziestu lat zetknęło się z nim bezpośrednio lub pośrednio około 120 tysięcy młodych ludzi. Tyle bowiem osób przewinęło się przez drużyny i szczepy harcerskie Pragi Południe od roku 1957 do dzisiaj…”.

Okazją zaś do dzisiejszego artykułu stały się 90. urodziny druha Romanowskiego, który nadal jest w świetnej kondycji. Gdy rozmawiamy przez telefon jego głos brzmi mocno i wyraźnie. Można odnieść wrażenie, że rozmówca ma nie więcej niż połowę rzeczywistych lat…

Wieczornica w CPK

W sobotę, 17 lutego (na dwa dni przed urodzinami Druha), środowiska harcerskie zorganizowały jubileuszową wieczornicę w Centrum Promocji Kultury Dzielnicy Praga-Południe.

– Trzeba zdać sobie sprawę z tego, że ze stuletniej historii ZHP aż 70 lat związane jest z druhem Romanowskim… – mówili na wieczornicy harcerscy działacze.

W CPK był m.in. harcerski krąg z prawie prawdziwym ogniskiem, wspólne śpiewanie piosenek i pieśni, wspominki, prezentacje i wiele ciepłych słów o Jubilacie.

Okupacyjne początki

Stefan Romanowski urodził się w Warszawie i poza krótkim epizodem spędził tu praktycznie całe życie („do Powstania Warszawskiego mieszkałem na Woli, w 1945 r. przeniosłem się na Szmulowiznę, a teraz od połowy lat ’50 mieszkam na Grochowie”).

Gdy go pytam o początki przygody z harcerstwem odpowiada krótkimi, wręcz żołnierskimi zwrotami: – Rok 1942. Szare Szeregi. „Zawiszacy”.

Rozmawiamy o czasach okupacji. – Tajne zbiórki mieliśmy raz w tygodniu – wspomina druh. – W „Zawiszakach” realizowaliśmy program typowo harcerski, a potem, w Szkołach Bojowych, już bardziej w kierunku wojskowym. Były takie elementy, jak terenoznawstwo czy wywiad.

W 1945 r. zorganizował międzyszkolną Praską Drużynę Harcerską, która działała przy bazylice przy ul. Kawęczyńskiej.

Obozowy Ocypel

Jego niewątpliwym dziełem jest ośrodek harcerski w Borach Tucholskich w Ocyplu. Choć podkreśla, że „to nie indywidualne dzieło – budowaliśmy go razem z kadrą instruktorską”. Uśmiecha się z satysfakcją, gdy dodaje: – Budowaliśmy go w latach ‘70 bez żadnego dofinansowania. W czynie społecznym. Nie dostaliśmy na ten cel od nikogo ani złotówki…

Ośrodek stoi do dziś i w każde wakacje gości setki południowopraskich zuchów („w latach ’80 przebywało tam nawet 600 zuchów na koloniach zuchowych”).

Wielu by wymieniać…

Z perspektywy czasu wydaje się, że wspomniane lata osiemdziesiąte były złotym wiekiem dla harcerstwa. Hufiec Praga-Południe liczył ok. 10 tysięcy zuchów i harcerzy. – A w całej dzielnicy młodzieży w wieku szkolnym było 36 tysięcy – podkreśla druh. Czyli praktycznie co trzeci uczeń należał do ZHP.

Nic więc dziwnego, że z tak licznej harcerskiej braci wyrosło wielu ludzi życia publicznego („Michał Boni został europosłem, ministrem był śp. Paweł Wypych, w radzie Warszawy zasiada inny nasz wychowanek – Paweł Lech, Adam Czetwertyński też był radnym, oj, wielu by wymieniać…”).

Hufiec Praga-Południe

W drugiej połowie lat ’50 został zastępcą komendanta Hufca Grochów, a następnie szefem Hufca Saska Kępa. Na początku lat ’60 obydwa wspomniane hufce, a także te z Anina, Wawra, Falenicy (i później Rembertowa) scalono w jeden organizm. Tak powstał Hufiec Warszawa Praga-Południe, którego komendantem został druh Stefan Romanowski.

Funkcję tę pełnił przez 22 lata („zrezygnowałem w 1983 r. bo trzeba było dać szansę młodszym”). Ale nie zrezygnował z harcerstwa, w którym pełnił wiele zaszczytnych funkcji. Od trzydziestu lat jest szefem Instruktorskiego Kręgu Pokoleń „Romanosy”.

Potrzebna siedziba

Czuć smutek w głosie druha, gdy rozmawiamy o siedzibie Hufca. Od 1990 r. mieści się ona w dawnym ośrodku PZO nad Wisłą przy Wale Miedzeszyńskim. Sytuacja prawna pobytu tam harcerzy nie jest uregulowana, a warunki uniemożliwiają użytkowanie nieruchomości choćby zimą.

– Hufiec potrzebuje naprawdę sensownej siedziby, aby w pełni móc prowadzić działalność na rzecz południowopraskiej młodzieży – druh potwierdza to, o czym od lat mówią inni członkowie kierowniczej kadry ZHP.

Harcerskie małżeństwa

Stefan Romanowski jest autorem opracowań dokumentujących historię ZHP na szeroko pojmowanej Pradze Południe. Właściwie to sam jest chodzącą historią, z której należy czerpać garściami. Ma przy tym znakomitą pamięć. Bez wahania wymienia choćby nazwiska pierwszych „harcerskich małżeństw” sprzed pół wieku („to było w urzędzie na Mycielskiego, a gratulacje nowożeńcom składał sam przewodniczący Rady Narodowej”). Takich harcerskich małżeństw, par skojarzonych w Hufcu Praga Południe, jest ponad osiemdziesiąt. Kilka z nich było na wspomnianym Jubileuszu druha w CPK. Razem z nim stanęli do pamiątkowego zdjęcia.

Druh Stefan Romanowski w gronie harcerskich małżeństw Hufca ZHP Warszawa Praga-Południe im. Warszawskiej Dywizji Piechoty „Tadeusza Kościuszki”.