Jest chodnik i nagle go nie ma? Drogowy absurd na Zwoleńskiej

– Takich drogowych absurdów nie jest wiele… Szedłem ostatnio chodnikiem przy ul. Zwoleńskiej – po prawej stronie (w kierunku Biedronki/ronda itd). To moja pierwsza “wycieczka” w tej okolicy. Spieszyłem się na przystanek Żonkilowa. Nagle oniemiałem. Chodnik zamienił się w wąski przesmyk, na mojej drodze wyrosła brama. Na ulicy nie ma w tym miejscu przejścia dla pieszych (tam jest normalny chodnik), więc miałem dwa wyjścia: albo przeciskać się obok ogrodzenia, albo przejść na drugą stronę licząc się z mandatem, bo złamałbym przepisy dwa razy – potem trzeba wrócić przecież na tę stronę na przystanek. No, takiego bezsensu dawno nie widziałem – napisał do nas pan Krzysztof. Mail nas zaintrygował, dlatego jeden z dziennikarzy pojechał we wskazane miejsce. Oto co zastał w opisywanym przez Czytelnika fragmencie ul. Zwoleńskiej.

Wygląda to co najmniej śmiesznie, a do tego naprawdę jest niebezpiecznie. Pieszy w pewnym momencie staje jak wryty, bo nie wie co zrobić. Zapytaliśmy Zarząd Dróg Miejskich czy zamierza uporządkować ten fragment chodnika przy ul. Zwoleńskiej.

-Nie ma możliwości poszerzenia chodnika, bo nie ma miejsca. Ewentualne poszerzenie wiązałoby się z wejściem na teren prywatny. Nie można też zaprojektować przejścia dla pieszych kiedy nie ma chodnika na który przechodzień przejdzie po opuszczeniu przejścia.

Miasto uzupełnia sukcesywnie infrastrukturę drogową, są jednak lokalizacje w których ze względu na brak miejsca infrastruktury uzupełnić po prostu nie można. Nie możemy wyburzyć komuś budynków mieszkaniowych czy wejść na teren prywatny – tłumaczy Karolina Gałecka z ZDM. Niestety, wygląda zatem, że sytuacja jest patowa. Absurd drogowy na Zwoleńskiej pozostanie. Oby nie doszło tam do tragedii…