Kup mi ch ociaż porcelanowego

Kiedyś byłam świadkiem takiej oto rozmowy mamy z przedszkolakiem:

– Mamusiu, kupmy sobie pieska!

– Nie. Nie kupimy. To byłby zbyt wielki kłopot.

– Ale proszę cię… Bardzo…

– Nie. Kto miałby go wyprowadzać na spacer, dawać codziennie jeść i pić, chodzić do weterynarza, kąpać… To jednak żywe stworzenie, wymaga wiele troski i uwagi.

– Mamusiu, to wiesz co? To kupmy sobie nieżywego pieska…

Wszyscy dookoła w śmiech, choć dziewczynka miała na myśli pieska – zabawkę. Byle by był jej.

Pod koniec sierpnia, gdy dzieci wracają z wakacji, w wielu domach rozlegnie się: kup mi pieska, kup mi kotka, chomika albo chociaż papużkę. Zanim podejmiecie decyzję, warto ją porządnie przemyśleć. Zwłaszcza że, jak trąbią media, w tym roku oddaliśmy do schronisk rekordową liczbę psów. Pewnie nie mniej porzucono w lesie, na poboczu czy gdziekolwiek, tak by nigdy nie znalazły drogi do domu. Podobnie wielu z nas traktuje wszystkie domowe zwierzątka, „małych przyjaciół” naszych dzieci.

Czego je w ten sposób uczymy? Jakie ważne wpajamy (choć mimowolnie) treści?

To proste. Kochaj póki chcesz, a gdy ci się znudzi – po prostu porzuć. Nie zwracaj uwagi na to, ile miłości i przywiązania dostajesz od tego stworzenia – dziś to pies czy kot, jutro być może dziewczyna, żona, dzieci czy starzy rodzice, których przecież wygodniej byłoby oddać do domu opieki i nie zawracać sobie nimi głowy.

Wprowadzenie do twojego domu nowego pupila to wielka odpowiedzialność, nie tylko za żywe stworzenie, ale też za dziecko, którego zachciankę spełniasz. A jeśli już zdecydujesz się na taki krok, przemyśl go mocno: poradź się weterynarza, który, jak sądzę, niechętnie odpowie ci na pytanie, ile osób zgłosiło się do niego w tym roku z nieetyczną oczywiście prośbą o uśpienie zdrowego pupila uważając, że to jest działanie dalece bardziej humanitarne, niż wyrzucenie go na bruk. Do znudzenia można powtarzać, że żywe stworzenie to nie jest zabawka, lecz co w istocie od tej zabawki je różni? Zabawka jest „bezobsługowa”, nie choruje, nie hałasuje i nie brudzi, nie generuje żadnych kosztów utrzymania. Z żywym pupilem jest zupełnie inaczej. W czym są podobne? Na przykład stworzonko żywe i „nieżywe” można przytulić, zwierzać mu się na ucho czy dla ochrony przed strachami wziąć na noc do łóżka.

Przed podjęciem decyzji warto w kilku rozmowach delikatnie wysondować, dlaczego dziecko chce mieć nowego przyjaciela. Jeśli zdecydujesz się kupić zabawkę, nie żałuj pieniędzy. Kup najpiękniejszą, jaką dziecko wybierze. I tak per saldo przez rok wydałbyś więcej na zakup szczeniaczka, karmę, legowisko i weterynarza…