Łatwiej porzucić niż zezłomować?

Wciąż przybywa zdezelowanych samochodów porzuconych przez właścicieli. Wraki zajmują miejsca parkingowe, stoją w odludnych miejscach, spotkać można je wszędzie. Na prawym brzegu Wisły najwięcej na Targówku i Pradze Południe.

W ubiegłym roku Straż Miejska zajęła się usunięciem niemal 3 tys. porzuconych samochodów, a w tym do końca sierpnia było ich już 3 tys. 170, więc wyraźnie widać jak wiele wraków przybywa. Niezmiennie, najczęściej są znajdowane na Targówku i Pradze Południe (w lewobrzeżnej Warszawie prym wiedzie Mokotów).

Porzucone, zniszczone, zdekompletowane, czasem wręcz… wrośnięte w ziemię lub obrośnięte roślinnością – takie są porzucone i zapomniane (bardzo często celowo) samochody, które znajdują podczas patroli strażnicy miejscy. To właśnie w ten sposób najczęściej są one lokalizowane. Na szczęście coraz więcej tych szpetnych i groźnych dla środowiska aut, a właściwie tego co po nich zostało, zgłaszają mieszkańcy lub administratorzy osiedli.

– Zdemontowane podzespoły, wystające części, skorodowana karoseria, wyciekające płyny eksploatacyjne – taki widok nie budzi żadnych wątpliwości strażników. W takich przypadkach natychmiast wydają dyspozycję usunięcia zagrażających pojazdów. W przypadku pozostałych, tych w lepszym stanie, ale których stan nie budzi wątpliwości, że są porzucone (np. zdewastowane wnętrza, porośnięte roślinnością nadwozia, wrastające w podłoże opony) rozpoczyna się procedura mająca na celu ustalenie właściciela i zobligowanie go do jak najszybszego zabrania pojazdu. Jeśli nie ma reakcji, rozpoczyna się procedura, która kończy się wydaniem dyspozycji usunięcia wraku – tłumaczy Straż Miejska i dodaje, że podejmowane w tym roku czynności dotyczyły m.in. aut zdewastowanych, nieużytkowanych, wraków reklamujących skupy złomu  (sic!), pojazdów spalonych czy po kolizyjnych.

Kiedy funkcjonariusze znajdują wrak, najpierw starają się dotrzeć do jego właściciela, bo to na nim spoczywa obowiązek usunięcia i wyrejestrowania wraku pojazdu lub przywrócenia go do stanu używalności. To się udaje w średnio co czwartym przypadku – 1205 pojazdów właściciele lub użytkownicy usunęli je na własny koszt.

– Kiedy pojazd był niezabezpieczony i stwarzał realne zagrożenie, (np. otwarty dostęp do zbiornika paliwa, wyciek płynów eksploatacyjnych, wystające ostre krawędzie, zbite szyby, zdemontowane podzespoły) dla mieszkańców i środowiska naturalnego, strażnicy bezzwłocznie wydawali dyspozycję usunięcia samochodu w trybie art. 50a Ustawy o ruchu drogowym. Pojazdy były usuwane na parkingi strzeżone. Tak było w 1077 przypadkach – tłumaczy Wydział Prasowy Straży Miejskiej.

Koszt odholowania to od 119 do 191 złotych. Nieodebranie pojazdu z parkingu w terminie 6 miesięcy, uznaje się za porzucenie z zamiarem wyzbycia się. Auto wówczas przechodzi na własność gminy z mocy ustawy. Co dalej? Najczęściej wraki, które trafiają na parking są poddawane przez miasto recyklingowi, bo właściciele już się po nie nie zgłaszają…

 

Foto: Straż Miejska