Z OSTATNIEJ CHWILI

Legia – Lech 2:1

W ligowym hicie lepsza okazała się Legia. W meczu 26. kolejki Wojskowi pokonali 2:1 Lecha Poznań po trafieniach Marko Vešovicia i Michała Kucharczyka. Dzięki zwycięstwu legioniści zbliżyli się do Jagiellonii i powiększyli przewagę punktową nad Lechem.

Ligowy hit zapowiadał się najlepiej jak mógł. Sezon powoli zbliża się do końca i nie ma miejsca na stratę punktów. Poza tym obie drużyny były podrażnione po słabym początku rundy wiosennej. Nie było więc miejsca na kompromisy i kunktatorstwo. Jako pierwsza potwierdziła to Legia, która otworzyła wynik w 2. minucie spotkania. Marko Vešović wykorzystał kapitalne podanie Remy’ego na wolne pole, wyszedł sam na sam i pewnym strzałem trafił do siatki obok bezradnego Buricia.

Tak szybki gol był najlepszym scenariuszem nie tylko dla Legii, ale i dla samego widowiska. Kolejorz musiał się otworzyć w poszukiwaniu bramki wyrównującej, dzięki czemu od początku oglądaliśmy żywy mecz. W pierwszej części lechici mieli swoje okazje, ale na przestrzeni kilkudziesięciu sekund fenomenalnymi interwencjami popisywał się Arkadiusz Malarz. Przy piłce częściej byli legioniści, to oni próbowali kontrolować mecz i tworzyć zagrożenie po atakach pozycyjnych. Jednak tworzyli je głównie po kontratakach, brakowało jednak ostatniego podania.

W pierwszej części spotkanie mogło się podobać, żywe tempo gry i zaangażowanie ze strony obu drużyn robiło wrażenie. Przewagą stołecznych było zdominowanie środka pola, w której niepodzielnie rządził William Remy. Francuz udowodnił, że przesunięcie o formację wyżej, nie jest dla niego żadnym problemem. W 30. minucie po dośrodkowaniu Kaspera Hamalainena wynik mógł podwyższyć Miro Radović, ale jego uderzenie wylądowało na poprzeczce i łupku. Od tej akcji rozpoczęła się bezwzględna dominacja mistrzów Polski, którzy właściwie nie schodzili z połowy Lecha.

W ofensywie dobrze wyglądała współpraca tercetu Hamalainen-Eduardo-Radović. Serb wreszcie przypominał siebie sprzed kontuzji, a na jego zwody regularnie nabierali się piłkarze gości. W Legii podobać się mógł również szybki doskok do rywala po stracie piłki. W agresywnym pressingu brał udział każdy legionista począwszy od Eduardo, który za ostry wślizg otrzymał żółtą kartkę. Pewni w obronie, nieźli w ofensywie – tak można było pokrótce scharakteryzować grę mistrzów Polski w pierwszej części. W drugiej czekaliśmy na postawienie kropki nad i, bo do stylu gry drużyny nie można było się przyczepić.

Stara piłkarska prawda głosi, że niewykorzystane sytuacje lubią się mścić. Truizm, który został potwierdzony w 63. minucie, kiedy to po rajdzie Raduta piłkę do siatki wpakował Christian Gytkjaer. Chwilę wcześniej Wojskowi dwukrotnie wychodzili z kontrą z przewagą kilku zawodników, ale w kluczowych momentach brakowało dokładności. Ostatnie pół godziny to gra cios za cios. Z jednej strony szarżujący lewym skrzydłem Mario Situm. W Legii przewagę zrobił Michał Kucharczyk, który przy ofensywnym usposobieniu rywali co i rusz urywał się obrońcom Kolejorza. Po jego akcji bramkę mógł zdobyć Jarosław Niezgoda, ale minimalnie chybił. 

Kiedy wydawało się, że mecz zakończy się remisem, w pozornie niegroźnej sytuacji ręką w polu karnym Lecha zagrał Wołodymyr Kostewycz. Szymon Marciniak nie miał wątpliwości co do podyktowania jedenastki. Tę wykorzystał Michał Kucharczyk, który nie po raz pierwszy uratował nasz zespół z największych tarapatów. W końcówce Kolejorz próbował odrobić wynik, kilkukrotnie kotłowało się pod bramką Legii, ale ostatecznie wynik nie uległ zmianie.

Dzięki arcyważnemu zwycięstwu w hicie Wojskowi zbliżyli się do liderującej Jagiellonii i powiększyli przewagę nad Lechem. Przede wszystkim zespół Jozaka pokazał charakter w tak istotnym momencie rozgrywki. 

Legia Warszawa – Lech Poznań 2:1 (1:0) 

Bramki: Vesović 2′, Kucharczyk 86′ (k) – Gytkjaer 63′ 

LEGIA: Malarz – Hlousek, Pazdan, Astiz, Jędrzejczyk – Mączyński, Remy, Vesović (Kucharczyk 61′) – Hamalainen, Eduardo (Niezgoda 69′), Radović (Szymański 80′).

Rezerwowi: Cierzniak, Cafu, Kucharczyk, Niezgoda, Pasquato, Kopczyński, Szymański.

LECH: Burić – Kostevych, Vujadinović, Janicki, Gumny – Gajos, Trałka, Majewski – Situm, Gytkjaer, Radut.

Rezerwowi: Putnocky, De Marco, Barkroth, Khoblenko, Jóźwiak, Klupś, Tomasik.

źródło: legia.com

Najnowsze artykuły

Bieżący numer

Bieżący numer w .pdf

Nr 12 (710) ROK XXVIII
Następne wydanie 5.07.2018

Archiwum wydań od nr 1/2006

REKLAMA

Najczęściej czytane