Z OSTATNIEJ CHWILI

Legia – Zagłębie 0:1

W 31. kolejce LOTTO Ekstraklasy Legia Warszawa przegrała 0:1 z Zagłębiem Lubin. Wojskowi wciąż zajmują trzecie miejsce w lidze.

W obliczu porażek dwóch głównych rywali w walce o mistrzostwo legioniści po ostatnim gwizdku sędziego mieli szansę awansować na pozycję lidera. Kluczem do tego było jednak zwycięstwo w dzisiejszym spotkaniu. Zgodnie z zapowiedziami Romeo Jozak nie wprowadził wielu zmian. Za kontuzjowanego Krzysztofa Mączyńskiego od pierwszej minuty mecz rozpoczął Chris Philipps. W optymalnym dla siebie ustawieniu wybiegło również Zagłębie, które rundę finałową rozpoczęło na ósmym miejscu.

Od pierwszych minut gra toczyła się w szybkim tempie, a Legia szybko zdobyła przewagę. Obie drużyny skoncentrowane były na ofensywnej grze, co sprawiło, że oglądaliśmy interesujące widowisko. Wojskowi próbowali przedostać się pod bramkę Hładuna bezpośrednimi podaniami za linię obrony z głębi pola. Po takim zagraniu wynik mógł otworzyć już w 15. minucie Marko Vesović do spółki z Jarosławem Niezgodą. Czarnogórzec wyłożył piłkę napastnikowi Legii, ale 23-latek uderzył ponad bramką. 

Lubinianie szybko odpowiedzieli na zagrożenie ze strony Wojskowych, ale w 16. minucie fenomenalną interwencją popisał się Arkadiusz Malarz. Legioniści stracili piłkę w środkowej strefie, a na bramkę Legii ruszył Jakub Mares. Czech próbował podciąć futbolówkę nad golkiperem, ale górą okazał się nasz bramkarz. Największy wpływ na grę lubinian miał właśnie Mares oraz Filip Starzyński. Obrona Legii wielokrotnie bardzo wysoko atakowała pressingiem gości, próbując zdusić ich akcje w zarodku, ale dzięki indywidualnym umiejętnościom wyżej wymienionej dwójki Zagłębie dochodziło do groźnych akcji.

W końcówce pierwszej części gry legioniści zepchnęli lubinian do defensywny, znowu blisko gola był Niezgoda – w 44. minucie. To nie był jednak jego wieczór, gdyż po jego strzale piłka wylądowała zaledwie na bocznej siatce. Na wyróżnienie w drużynie Legii zasłużył Sebastian Szymański, który do aktywnej gry w ofensywie dołożył również ambitną postawę w pressingu i w obronie. 

W drugiej części gry Wojskowi o 180 stopni zmienili styl gry. Pod bramkę lubinian próbowali przedostawać się środkiem pola za pomocą szybkich wymian podań z pierwszej piłki. Taka gra przyniosła owoce już w 52. minucie, kiedy to legioniści „rozklepali” obronę Zagłębia, ale stuprocentowej sytuacji nie wykorzystał Kasper Hamalainen. Wojskowi kontynuowali „małą” grę w środku pola, co przynosiło efekty w postaci kolejnych sytuacji podbramkowych.

To, czego nie potrafiła zrobić Legia, udało się lubinianom po błędach Wojskowych. W 64. minucie Zagłębie ruszyło do kontry po stracie piłki przez Chrisa Philippsa. Piłkarze Jozaka kilkukrotnie mogli przerwać tę akcję. Nie zrobili tego jednak, a strzałem z 16 metrów Arkadiusza Malarza pokonał Filip Starzyński. 

Wojskowi mają w tym sezonie ogromne problemy po stracie bramki jako pierwsi, gdyż ani razu nie udało im się odwrócić niekorzystnego wyniku. Dzisiejsze spotkanie jest kolejnym bolesnym potwierdzenie tej prawidłowości. W końcówce spotkania Legia przeważała, ale jej próby przypominały bicie głową w mur. Najbliżej gola był Michał Kucharczyk, który trafił jednak piłką w słupek. W następnej kolejce Wojskowi zagrają z Wisłą Krakow na wyjeździe.

Legia Warszawa – Zagłębie Lubin 0:1 (0:0) 

Bramka: Starzyński 64′ 

LEGIA: Malarz – Hlousek, Pazdan, Remy, Jędrzejczyk (Pasquato 74′) – Antolić, Philipps – Szymański, Hamalainen (Kucharczyk 57′), Vesović – Niezgoda.

Rezerwowi: Cierzniak, Mauricio, Pasquato, Kucharczyk, Cafu, Broź, Astiz.

ZAGŁĘBIE: Hładun – Pietrzak, Dąbrowski, Guldan, Czerwiński – Jagiełło, Matuszczyk, Slisz (Matras 74′) – Pawłowski (Moneta 85′), Mares, Starzyński.

Rezerwowi: Leciejewski, Woźniak, Todorovski, Moneta, Matras, Żyra, Pakulski.

źródło: legia.com