Mania pomagania – Agnieszka Inez Zachar

Agnieszka Inez Zachar – prażanka z szóstego pokolenia. Pomaga, bo daje jej to powera, bo sprawianie ludziom radości to najwspanialsza rzecz na świecie.

Sześć lat temu usłyszała historię Matyldy chorej na białaczkę dla której ratunkiem był przeszczep szpiku. Bez chwili zastanowienia postanowiła pomóc. Dlaczego? Bo poruszyła ją historia dziecka, które mogło umrzeć jeśli ktoś, czegoś nie zrobi. Zorganizowała rejestrację dawców szpiku.

Kiedy zaszła w ciążę i została sama w trudnej sytuacji finansowej, bez żadnych perspektyw i pomysłów na to jak zapewnić swojemu maleństwu jakikolwiek start na tym świecie, wtedy to ona dostała pomoc.

Napisałam na fb czy ktoś ma do oddania rzeczy dla noworodka. Dostałam cała wyprawkę. Synek rósł więc potem ja oddawałam ubranka a brałam większe i zaczynało się wszystko nakręcać. Znajomi, chcąc pozbyć się rzeczy dawali je mnie, ja wstawiałam je na fb, ogłaszając, że oddam, a potem zaczęli pisać inni, że czegoś potrzebują – opowiada Agnieszka. To był początek tego, co dzisiaj urosło do dużej akcji pomocowej, która już dawno wykroczyła poza teren Pragi Północ, a nawet poza Warszawę.

Agnieszka na fb pisała o osobach w trudnej sytuacji i natychmiast odzywali się inni, którzy mogli podarować ubrania, buty czy jakiś sprzęt domowy. Dzięki temu wiele rodzin dostawało wsparcie. Akcja nabierała coraz większych rozmiarów, w końcu, w Inez powołała do życia Organizację Pożytku Publicznego „Patrz sercem” (dzisiaj stowarzyszenie), po to, by było łatwiej przyjmować rzeczy od firm i instytucji chcących angażować się w pomoc, bo tych zgłaszało się coraz więcej.

Znają ją ludzie nie tylko na Pradze, choć tutaj ma swoje korzenie, jest prażanką z szóstego pokolenia. Pomaga tam, gdzie jest potrzeba. Ludzkie historie z jakimi się spotyka, uczą pokory wobec życia i tego, by cieszyć się każdą chwilą, wszystkim tym co mamy.

Dookoła nas rozgrywają się dramaty, o których nie mamy pojęcia. Są historie, które pozostaną we mnie na zawsze. Nie zapomnę nigdy telefonu od pani spod Warszawy. Poprosiła o pomoc w skompletowaniu wyprawki dla noworodka. Niby telefon jak wiele innych, ale tylko na początku… Ta kobieta była babcią 14-latki, którą razem z mężem wychowywała. Rodzice tej dziewczynki zginęli w wypadku, a to przecież jeszcze dziecko (!) zaszło w ciążę w wyniku gwałtu – opowiada Agnieszka i dodaje, że odzew na ten apel o pomoc był niesamowity. Ta wyprawka była wyjątkowa, ubranka i wyposażenie dla maleństwa przysyłane były nie tylko z Polski.

Niestety, po jakimś czasie okazało się, że wśród osób, które proszą o pomoc, są też takie, które biorą np. nosidełka czy wózki i potem je sprzedają, chwilę po odebraniu od Inez. Dlatego teraz stara się być czujniejsza i jeśli dostaje partię nowych rzeczy do rozdania to sprawdza, czy np. kobieta chcąca rożek dla noworodka jest w ciąży.

Wiem, że nie wszystkim się to podoba, ale nie po to ktoś daje mi za darmo jakieś rzeczy, a ja je przekazuję dalej, żeby finalnie jakaś osoba na tym zarabiała. Tak się po prostu nie robi. Jakiś czas temu na bazarze zobaczyłam wózek, który dwa dni wcześniej jedna z pań „potrzebowała dla siostry”. Wystawiła go za 2 tys. zł… – tłumaczy i dodaje, że rzeczy to jedno, a kolejna sprawa, którą chce zmienić na swojej ukochanej Pradze to podwórka.

 

Zaczęła od ul. Małej. Od kamienicy w której jest siedziba stowarzyszenia. Tutaj udało się latem zorganizować bezpłatne zajęcia boksu, które poprowadził z dzieciakami jeden z mieszkańców kamienicy, w kolorowych oponach razem z sąsiadami zasadziła zieleń, pojawił się stół do ping-ponga. Było świętowanie Dnia Sąsiada, na Małą 11 weszło życie. W tym roku Agnieszka zapowiada zmiany na pobliskim podwórku, na razie nie zdradza dokładnego adresu – to będzie niespodzianka.

– To nie chodzi o pieniądze, a pomysły i chęci. A tego mi nie brakuje. Mam nadzieje, że przekonam kilka osób i zmienimy szare podwórko w wesołe miejsce – mówi pełna zapału i energii mama dwóch synów: 3,5-letniego Jaśka i 11-letniego Daniela.

Opieka nad dziećmi, praca, kiedy jeszcze czas na pomaganie? Okazuje się, że w międzyczasie.

Sprawianie ludziom radości to najwspanialsza rzecz na świecie. Daje mi to powera, siłę na całą resztę działań. Pomagajmy sobie nawzajem, wtedy świat będzie lepszy – podkreśla Agnieszka Inez Zachar.

Agnieszka jest laureatką nagrody Gazety Wyborczej „Stołek”. W tym roku ma szansę zdobyć tytuł Lidera Dobroczynności – wielka gala już 7 lutego. Trzymamy kciuki!

Potrzebujesz pomocy? Chcesz pomóc? Zadzwoń do Agnieszki: 511 757 045