Z OSTATNIEJ CHWILI

Możliwe zmiany w ordynacji wyborczej

Tematem dzisiejszego starcia są możliwe zmiany w ordynacji wyborczej. Sprawa ważna i budząca wiele emocji, gdyż do wyborów samorządowych został już niecały rok…

Do Ringu „Mieszkańca” zaprosiliśmy radnych różnych opcji politycznych i różnych szczebli stołecznego samorządu. W jednym narożniku stanął Tomasz Tretter, stołeczny radny Platformy Obywatelskiej, który mandat uzyskał z okręgu Targówek, Rembertów, Wawer, Wesoła, zaś w drugim Damian Paczkowski z Prawa i Sprawiedliwości, radny Pragi Południe z okręgu Grochów Północny.

Przypomnijmy: Sejm będzie debatował nad nowelizacją przepisów dotyczących wyborów samorządowych. Projekt noweli zakłada wiele zmian (m.in. dwukadencyjność włodarzy i inną rolę Państwowej Komisji Wyborczej). Proponowane zmiany jedni uważają za uzasadnione, a inni za degradujące samorządność.

Eliminowanie lokalnych komitetów

Tomasz Tretter, radny m.st. Warszawy (PO)

Propozycje PiS dotyczące nowelizacji Kodeksu wyborczego, to krok ku centralizacji państwa oraz zapewnienia sobie lepszego wyniku wyborczego. Odejście od JOW-ów jest cofaniem się do czasów upartyjnionego samorządu terytorialnego. Platformie Obywatelskiej w poprzednich kadencjach udało się wprowadzić JOW-y w większości gmin w Polsce.

Proponowane zmniejszenie wielkości okręgów wyborczych premiuje duże ugrupowania i zniekształca wolę wyborców poprzez wyeliminowanie mniejszych partii i lokalnych komitetów. Rezygnacja z możliwości przeprowadzenia dwudniowych wyborów, czy zniesienie możliwości głosowania korespondencyjnego może wpływać na zmniejszenie frekwencji wyborczej. A wiadomo, że PiS odnotowuje tym lepsze wyniki wyborcze im mniejsza jest frekwencja wyborcza.

Zmiany będą dotyczyć także Państwowej Komisji Wyborczej przez wiele lat funkcjonującej jako niezależny i niezawisły organ. Teraz ma się to zmienić: członków PKW będą wskazywać politycy, a więc „nominanci” polityków będą decydować o tym, jak wybierać… polityków.

Absurdalne jest wprowadzanie dwóch komisji: jednej do liczenia głosów, a innej do wydawania kart. To działanie przypomina stalinowską zasadę: „nieważne, kto głosuje, ważne, kto liczy głosy”. W procesie wyborczym ważną rolę pełni niezależny Sąd Najwyższy, bo to on uwiarygadnia i legalizuje wynik wyborczy. Obecnie jest on głównym celem politycznego ataku polityków PiS. W związku z tym, zrobimy wszystko, żeby sędziowie Sądu Najwyższego wciąż byli gwarancją praworządności, rzetelności i uczciwości a nie narzędziem którejkolwiek partii politycznej.

„Tama” dla lokalnych pajęczyn

Damian Paczkowski, radny Dzielnicy Praga-Południe (PiS)

Nowa ordynacja wyborcza ma na celu zwiększyć transparentność i przeciwdziałać fałszerstwom. Ponad 2 mln nieważnych głosów w ostatnich wyborach do sejmików budzi podejrzenia. Wątpliwe, aby co piąty głosujący nie potrafił postawić krzyżyka w odpowiednim miejscu na karcie do głosowania…

Rezygnacja z JOW-ów w wyborach do rad gmin na rzecz ordynacji proporcjonalnej ma zapobiec zasadzie „zwycięzca bierze wszystko”. W systemie JOW komitet uzyskujący kilkudziesięcioprocentowe poparcie, może zostać pozbawiony swoich reprezentantów.

Dziś odpowiedzialność za organizowanie wyborów spoczywa na barkach samorządów, które są żywotnie zainteresowane ich wynikiem. Często jest tak, że wójt, burmistrz czy prezydent organizuje wybory, w których sam startuje. W nowej propozycji, kompetencje tę przejmuje komisarz powoływany przez PKW.

Dwukadencyjność dla wójtów i burmistrzów, to swoistego rodzaju „tama” dla tworzenia dotychczas funkcjonujących lokalnych pajęczyn, którymi obrastają urzędy oraz instytucje mu podległe.

Rezygnacja z wyborów dwudniowych i głosowania korespondencyjnego ma zapobiec możliwościom nadużyć. W zamian dostajemy prodemokratyczne rozwiązania, jak przezroczyste urny, możliwość nagrywania przebiegu wyborów, czy dwie oddzielne komisje – jedna odpowiada za przebieg wyborów, a druga liczy głosy. Wzmacniana jest także rola opozycji poprzez obligatoryjne przewodnictwo komisji rewizyjnej czy dodatkowe uprawnienia nadzorcze dla radnych.