Z OSTATNIEJ CHWILI

O czym pisała prasa warszawska 180 lat temu

W XIX wieku jedynym źródłem wiedzy o tym, co działo się w mieście była prasa.

 

To z niej wiadomo, że w Wielkanoc handlowano i to nieruchomościami, gdyż grudniowy numer Gazety Warszawskiej informował o sprzedaży, która miała mieć miejsce właśnie w Wielkanoc 1821 roku i robił to tak:

„Dobra, Wulka Zczyńska, Zagozździe i Buyna Góra zwane, o 1 i ½ mili od Warszawy na trakcie Karczewskim, w Powiecie Warszawskim, Województwie Mazowieckim leżące, w gruntach żytnich, łąkach i pastwiskach Nadwiślańskich bardzo obfitych, z lasem na potrzebę wystarczającym, z zabudowaniem jak najlepszem, są z wolney ręki do sprzedania. Ktobv życzył sobie powziąć o tey sprzedaży obszernieyszą wiadomosść, zechce się udać do Dziedzica mieszkającego w rzeczonych dobrach, lub też do W. Feliksa Jasińskiego Patrona Trybunału I Instancyi Województwa Mazowieckiego w Warszawie w Rynku Starego Miasta pod Nrem 53, zawsze przed godziną 10 ranną. Ta sprzedaż ma mieć mieysce na Wielkanoc r. 1821, a to dla kośby siana, która się przed S. Janem uskutecznia”.

Zajmowano się reklamą wszystkiego, jak np. mąki do pieczenia. Informowano też o dostawach towarów do sklepów, co było ważne, bo na Wielkanoc mieszkańcy Warszawy chcieli być odświętnie ubrani. Dlatego ta sama Gazeta Warszawska w 1835 roku donosiła, że „do handlu sukna i płócienek przy ulicy Miodowej pod Numerem 402, nadszedł świeży transport kamizelek gotowych i w sztuczkach w najnowszym guście, krawatek atłasowych i kołnierzyków płóciennych, półkoszulek, mankietów i rękawiczek jedwabnych. Gdy na Wielkanoc natłok kupujących zwykle bardzo jest wielki, uprasza się przeto Szanowną Publiczność, aby z obstalunkami pospieszała, gdyż mimo najlepszej chęci handlu, później żądaniom jej zadość nie będzie mógł uczynić. W tymże handlu dostać można po cenach najumiarkowańszych, żurnalów w pojedynczych egzemplarzach, jak i sztywnych półrękawków”.

W Wielkanoc również się bawiono. Na placu Ujazdowskim ustawiano karuzelę, a Gazeta Warszawska w 1836 informowała, że z okazji Wielkanocy na placu Krasińskich wystawiono „amfiteatr akrobatyczny, który przeznaczony jest na zabawy ludu, a widowiska dawane w nim bywają w niektóre dni świąteczne”. Redakcja gazety znalazła ów amfiteatr „zapełnionym przez lubowników tego rodzaju przedstawień”.

Donoszono też o egzaminach w warszawskich szkołach, które zdawane były na Wielkanoc, a także o udzielanych w okresie Wielkiejnocy konfirmacjach w kościele ewangelicko-augsburskim.

Ponadto prasa pełna była opisów wielkanocnych zwyczajów za granicą lub na dalekich wsiach spoza mazowieckiego regionu. Cóż… dla ówczesnych mieszkańców stolicy zarówno wieś śląska, kaszubska czy wielkopolska były tak samo egzotyczne jak zagranica.

Oprac. Małgorzata Karolina Piekarska