Z OSTATNIEJ CHWILI

Polska – Chile 2:2

Nie było to wielkie testowanie, Adam Nawałka nie zszokował składem, reprezentacja wróciła do swojego bazowego ustawienia. Ale selekcjoner pewnie by przyznał, że z meczu z Chile dostał sporo informacji pod kątem mundialu. Zwłaszcza, że spotkanie w Poznaniu do towarzyskich nie należało – było i sporo akcji, ale też ostrych fauli. Po golach Roberta Lewandowskiego oraz Piotra Zielińskiego Polacy zremisowali 2:2.


Choćby ze względu na faule było ostro. Ich było w pierwszej połowie sporo, na boisku po stemplach Chilijczyków leżeli Łukasz Piszczek, Grzegorz Krychowiak i Jakub Błaszczykowski. W fizycznej walce Polacy jednak nie ustępowali rywalom, fizycznością wygrywając sobie pozycje i przerywając część akcji – część, nie wszystkie.

Zwłaszcza na początku Polakom brakowało płynności w grze, próby wyprowadzenia kontr kończyły się na drugim, trzecim podaniu. Dlatego to goście – oni w ostatnich tygodniach rozegrali dwa mecze towarzyskie, nie przeszli obozu wysiłkowego w górach – dominowali, stwarzali sobie sytuacje: Nicolas Castillo przewrotką sprawdził Wojciecha Szczęsnego, wcześniej bramkarz również obronił strzał po stracie Grzegorza Krychowiaka. Chilijczycy nawet strzelili gola, lecz sędzia słusznie odgwizdał spalonego przy dośrodkowaniu z rzutu wolnego.

Ta sytuacja z nieuznaną bramką obudziła Polaków: już po chwili Krychowiak powinien był odpowiedzieć trafieniem, lecz spudłował z kilku metrów po rzucie rożnym. Kolejnym próbującym był Karol Linetty, doskonałą okazję po kontrze Błaszczykowskiego zmarnował Kamil Grosicki i wreszcie, w 30. minucie, Lewandowski dostał podanie przed polem karnym, obrócił się i z lewej nogi uderzył tak, że Gabriel Arias nie miał szansy zareagować.

Kolejnych dziesięć minut było wybitnie nietowarzyskich z piłkarskiego punktu widzenia: multum okazji pod każdą z bramek, dwa gole, sporo przestrzeni dla zawodników ofensywnych. Ale to Polacy dołożyli kolejne trafienie, a konkretnie Piotr Zieliński, który wbił piłkę z kilku metrów po świetnym rajdzie Grosickiego i wcześniejszym podaniu Krychowiaka. Ale by nie było różowo i hurraoptymistycznie, to po kilku minutach defensywa popełniła błąd w ustawieniu przy dośrodkowaniu i wbiegający z drugiej linii Diego Valdes strzelił kontaktowego gola.

W przerwie Adam Nawałka dokonał trzech zmian, ale najważniejsza była ta w ustawieniu, bo Polacy – zgodnie z planem – przeszli na grę trójką środkowych obrońców. I od razu Chilijczycy przeszli do sprawdzenia czujności biało-czerwonych w defensywie, kilka podań w pole karne zmusiło Jana Bednarka do interwencji i wybić piłki. Również wprowadzony na drugą połowę Łukasz Fabiański skutecznie wyłapywał dośrodkowania.

Jednak nawet polski golkiper nie był w stanie zatrzymać trafienia Miiko Albornoza, który piękny półwolejem uderzył piłkę idealnie w okienko bramki. Jego strzał był efektem kilku kolejnych dośrodkowań, które z problemami wybijali gospodarze. Wysoki pressing Chilijczyków opłacił się i był też dla defensywy idealnym przetarciem przed tym, co może ich czekać na mistrzostwach świata.

Pierwszym sygnałem, że sytuacja na boisko się powoli stabilizuje była indywidualna szarża Krychowiaka, który po przechwycie minął dryblingiem dwóch rywali, lecz po kilkudziesięciu metrach sprintu nie miał możliwości oddania czystego strzału. Po chwili i po kolejnej kontrze znów pomocnik uderzał i znów niecelnie.

Na kolejną świetną sytuację Polacy czekali aż do 75. minuty. Wtedy, po kilku zmianach, początkowo nerwowa gra się ustabilizowała, gospodarze częściej rozgrywali piłkę i właśnie z ataku pozycyjnego Arkadiusz Milik powinien pokonać Ariasa. Świetnie podał mu w pole karne Teodorczyk, który ściągnął uwagę dwóch obrońców, lecz podcinka napastnika była niecelna.

Było w tym wszystkim kilka ważnych dla selekcjonera informacji. Po pierwsze, obyło się bez kontuzji, choć mecz był dosyć ostry. Po drugie, Błaszczykowski rozegrał całe spotkanie i wyglądał w nim więcej niż dobrze. Po trzecie, Piotr Zieliński oraz Kamil Grosicki pokazali, że na mundialu mogą odegrać kluczowe role w drużynie. Po czwarte, defensywa wciąż wymaga udoskonalenia, by nie powtarzały się błędy takie, jak choćby przy pierwszym golu dla Chile. Do początku gry na mundialu zostało jedenaście dni, reprezentanci ponownie zbiorą się w Warszawie w niedzielę, a przed wylotem do Rosji zagrają jeszcze we wtorek z Litwą (Stadion PGE Narodowy, godz. 18)

Polska (2:1) Chile

Bramki : Lewandowski 30’, Zieliński 34’ – Valdes 38’, Albornoz 56’

Polska : Wojciech Szczęsny (46. Łukasz Fabiański); Łukasz Piszczek (46. Thiago Cionek), Jan Bednarek, Michał Pazdan, Maciej Rybus (82. Bartosz Bereszyński); Karol Linetty (46. Arkadiusz Milik), Grzegorz Krychowiak; Jakub Błaszczykowski, Piotr Zieliński, Kamil Grosicki (67. Jacek Góralski); Robert Lewandowski (k) (74. Łukasz Teodorczyk)

Chile : Gabriel Arias; Paulo Diaz (87. Francisco Sierralta), Enzo Roco (k), Guillermo Maripan, Sebastian Vegas (34. Miiko Albornoz); Lorenzo Reyes, Jimmy Martinez (67. Angelo Araos), Angelo Sagal (82. Jose Bizama), Diego Valdes, Junior Fernandes; Nicolas Castillo (87. Christian Cuevas)

Sędziował : Paolo Mazzoleni (Włochy)

Widzów : 41 216

źródło: pzpn.pl