Powstanie Listopadowe w oczach potomnych

Inscenizacja nocy listopadowej. Fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe


„Wieki i lata, co przyjdą,
żyć będą ziaren tych treścią.
(…)
Pokoleniom ostawię czyny,
po ojcach wielkich – wielkie wskrzeszę syny –
kiedyś – będziecie wolni”
Wyspiański, Noc listopadowa, scena VIII, w.182-190


Dla wielu z nas Powstanie Listopadowe jest abstrakcją. Znamy je z historii, ale nie mamy do niego stosunku osobistego, bo często nie wiemy, co wtedy robili nasi przodkowie. W końcu od nocy listopadowej mija właśnie 188 lat. Tymczasem w listopadzie 1930 roku Warszawa niemal żyła Powstaniem Listopadowym obchodząc jego stulecie niemniej hucznie niż my ostatnio rocznicę odzyskania niepodległości. Cóż… były to pierwsze obchody okrągłej i ważnej rocznicy w wolnej Polsce.

Na długo przed uroczystymi obchodami Prezydent Warszawy zwrócił się do wszystkich obywateli stolicy z gorącym apelem, aby zechcieli w dniach 29 i 30 listopada przybrać swe domy sztandarami, jak pisała prasa, „celem uświetnienia obchodu setnej rocznicy wiekopomnego, bohaterskiego wysiłku narodu w dniach listopadowych 1830 roku”.

Same uroczystości stulecia wybuchu Powstania Listopadowego rozpoczęły się 29 listopada 1930 roku o godzinie 9 rano uroczystym nabożeństwem w katedrze św. Jana. Pół godziny później odbyło się nabożeństwo w kościele Ewangelicko-Augsburskim przy placu Małachowskiego.

Tuż po nabożeństwach na Placu Zamkowym, w obecności Prezydenta Ignacego Mościckiego, odbyła się defilada szkół podchorążych, których uznano za spadkobierców tradycji z 1830 roku. O godzinie 11:30 zaciągnięto historyczną wartę w Belwederze, a w dawnej szkole podchorążych w Łazienkach odsłonięto pamiątkową tablicę. Potem wszyscy uczestnicy uroczystości pomaszerowali szlakiem Piotra Wysockiego na Plac Krasińskich. Pochód szedł ulicami: Myśliwiecką, Górnośląską, Piękną, Nowym Światem, Krakowskim Przedmieściem, Trębacką, Marszalka Focha, pl. Teatralnym, Bielańską i Nalewkami, by na skwerku przy ogrodzie Krasińskich niedaleko Arsenału odsłonić pamiątkowy głaz.

Warta w mundurach historycznych wkracza do Belwederu. Fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe

Nie był to jednak koniec. Oto chwilę później kolejną tablicę odsłonięto na ulicy Zakroczymskiej na dawnych koszarach Sapieżyńskich. Jakby tego było mało o 18:00 w gmachu Politechniki Warszawskiej odbyła się uroczysta akademia, a wieczorem w różnych częściach miasta zorganizowano odczyty, koncerty okolicznościowe i przedstawienia teatralne. O 19:00 w Łazienkach uroczystym apelem uczczono pamięć wszystkich poległych podchorążych w r. 1830. Przed historyczną kordegardą w Łazienkach ustawiły się zresztą całe bataliony szkół podchorążych, wśród których jeden pluton odziany był w historyczne mundury z 1830 roku. Miejsce uroczystości oświetlały setki pochodni, olbrzymie reflektory i wielkie ognisko.

Po zdaniu raportu przez pułkownika Ludwika Bociańskiego, który był dowódcą Szkoły Podchorążych Piechoty w Ostrowi Mazowieckiej-Komorowie, generałowi Janowi Karolowi Wróblewskiemu, który był dowódcą Okręgu Korpusu Nr I, nastąpiło odczytanie listy podchorążych poległych na polu chwały. Tuż po apelu orkiestra wojskowa odegrała marsz żałobny. Uroczystość zakończyła modlitwa odmówiona przez podchorążych za poległych towarzyszy broni. O 20:00 rozległ się capstrzyk orkiestr garnizonu warszawskiego.

Następnego dnia o 9:30 odbyło się nabożeństwo w kościołku na Woli oraz poświęcenie kamienia węgielnego pod pomnik generała Sowińskiego. O godz. 11:30 została ściągnięta warta w Belwederze, a o godz. 12:00 nastąpił wyjazd na uroczystości do Warki, gdzie urodził się i został pochowany Piotr Wysocki. W obchodach zorganizowanych przez miejscowy komitet, uczestniczyli dostojnicy państwowi oraz delegacje województw i organizacji społecznych.

W obchodach rocznicowych brali udział artyści. Teatry wystawiały „Noc listopadową”, „Spisek koronacyjny” i „Warszawiankę”. A w „Morskim oku” pokazano rewię zimową „Złote szaleństwo” zatytułowaną „Wizja z roku 1830”, która jak pisała prasa „przedstawia nieziemskie postacie ułanów polskich w marszu i pojedynku wojennym” i była poprzedzona „piękną recytacją” w wykonaniu Aleksandra Żabczyńskiego, do którego wtedy wzdychały niemal wszystkie Warszawianki.

Pluton podchorążych wraz z orkiestrą Wojska Polskiego opuszcza dziedziniec Belwederu po oddaniu hołdu marszałkowi Józefowi Piłsudskiemu. Fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe

O rocznicy rozpisywała się prasa. Socjalistyczny „Robotnik” nazywał listopadowy zryw rewolucją. „Polska zbrojna” poświęciła tematyce powstańczej ponad połowę swojego wydania z 28 listopada 1930 roku, bo aż 10 z 16 stron. Analizowano hasła i programy w czasach Powstania Listopadowego oraz polską politykę zagraniczną stworzonego wówczas rządu.

Niemal wszystkie gazety szczegółowo opisywały przebieg nocy listopadowej i reszty wydarzeń z 1830 roku.

Publikowano też wiersze ku czci powstańców, gdyż był to zryw narodowowyzwoleńczy, który przez sto lat kształtował tożsamość narodową Polaków i krzewił w nich ducha patriotyzmu.

Oprac. Małgorzata Karolina Piekarska