Z OSTATNIEJ CHWILI

OGRZEWANIE

Potrzeba ogrzewania pomieszczeń, gdy nastaną chłody, towarzyszy ludzkości od zawsze, zwłaszcza w naszym klimacie. W jaskiniach palono ogniska, w kurnych chatach (tych jeszcze bez okien, bez komina, z klepiskiem, prymitywnymi ścianami i dziurą na dym w dachu) swego czasu powszechnych u Słowian, utrzymywano ciepło w palenisku, położonym pośrodku chaty, przeznaczonym do gotowania i ogrzewania.

W wiekach późniejszych chata (chałupa) miała sień i zwykle dwie izby, białą – reprezentacyjną, i tzw. czarną, gdzie stawiano piec z kominem, piecem chlebowym, lepką do przysiadania w cieple – był to rodzaj wymurowanej ławy, we wnętrzu której przepływał ciepły dym, rozgrzewając ją.

Jakże daleko odeszliśmy, z nowymi technologiami budowania ciepłych domów, termomodernizacjami tych starszych, ogrzewaniem centralnym, podłogowym czy oszczędnymi kolektorami słonecznymi na dachu.

Ciekawe, czym nas zaskoczy przyszłość. Może pożyteczne, choć niezbyt piękne panele słoneczne będą ukryte w bokach rynien, może pojawią się nieoczekiwanie jeszcze inne sposoby, tańsze i bezpieczniejsze dla nas i dla planety?