Z OSTATNIEJ CHWILI

Wyścig rusza do Ratusza

Obaj mówią o Warszawie. Jeden przyznaje, że jest „słoikiem”, ale stolica to miasto jego i jego rodziny. Drugi, chociaż poseł z Krakowa, objeżdża Warszawę z ławką w kolorze niebieskim. Który z dwóch głównych kandydatów do fotela prezydenta m.st. Warszawy ma większe szanse? Patryk Jaki czy Rafał Trzaskowski? I co z tego wyboru wyniknie dla Pragi Południe?

Od wielu już lat elity polityczne udowadniają, że „właśnie te, zbliżające się wybory będą kluczowe, będą przełomowe, będą najważniejsze”. Nie inaczej jest i z jesiennymi wyborami samorządowymi. Prym wiedzie sejmowa opozycja, która pod wodzą PO twierdzi, że ostały się ino samorządy i że tutaj stoczona zostanie ostatnia walka o „demokrację”. Jak mi się wydaje, sami nie do końca wiedzą, jaka to walka i o co ta walka.

Fakt, samorząd to jedna z instytucji, która tak w badaniach, jak i głosach ekspertów zasługuje na miano jednego z najlepszych rozwiązań systemowych w III RP. Jednostki samorządu terytorialnego (w Warszawie w dużej mierze dzielnice i samo Miasto) odgrywają istotną rolę w życiu lokalnych społeczności. To tutaj załatwiamy większość spraw (urzędy), tu mamy swoich przedstawicieli (radni), tu w końcu płacimy i zostawiamy 50% naszego PITu. Samorząd więc musi być wydolny, odpowiedzialny, musi być wreszcie reprezentatywny.

Warszawa jako stolica przyciąga uwagę całego kraju. To tu stoczona zostanie (pisząc nomenklaturą opozycji z Wiejskiej) ostateczna walka, tu staną szańce. Ta wojenna retoryka nigdy do mnie nie przemawiała. Puszenie się i nadymanie dzisiaj, podczas gdy przez ostatnie 12 lat rządząca stolicą Platforma Obywatelska lekceważyła tych najsłabszych… Zresztą nie tylko w stolicy tak było. Warszawa pokazuje najbardziej, jak używać słowa „nie da się” jeżeli chodzi o reprywatyzację, a Sejm poprzednich kadencji pokazywał dobitnie, jak „nie da się”, jeżeli chodzi o ważne programy społeczne, jak 500 Plus czy wyprawka szkolna 300 Plus. Te dwa różne podejścia reprezentują również Patryk Jaki i Rafał Trzaskowski. Ten pierwszy odzyskał już dla budżetu Warszawy prawie 600 mln zł. Ale odzyskał przede wszystkim… wiarę w państwo. W siłę prawa i decyzji polityków. Rafał Trzaskowski (jak wskazują ostatnie badania) z wolna traci poparcie i impet. Wróć, impetu nie miał, więc i stracić go nie może. W mediach, ale również na ulicach widać obu kandydatów. Widać dynamikę Jakiego, ciekawe propozycje, ale też realne działania i co tu dużo kryć – zasługi dla miasta stołecznego. Trzaskowski zaś, wypchnięty z tylnych ław do pierwszego szeregu, czuje się w nim nieswojo i trochę z musu. Zerknąłem na interpelacje posła Trzaskowskiego (tak bardzo – jak sam twierdzi związanego z Warszawą) i jak dobrze liczę, zaledwie kilka zapytań poselskich dotyczy… Warszawy. Co trzeba pamiętać, Pan Trzaskowski był szefem sztabu wyborczego skompromitowanej Hanny Gronkiewicz-Waltz, a ostatnio mocno chwalił ją w mediach. Obawiam się, że odcięcia nie będzie, a to co będzie to aksamitna… kontynuacja, trochę przypudrowana, ale jednak kontynuacja.

Co zmiany w Ratuszu na Bankowym mogą znaczyć dla Pragi Południe? Mam nadzieję, że większą dynamikę i przewietrzenie urzędu przy Grochowskiej. W drugiej co do wielkości dzielnicy Warszawy potrzeba sprawnego menedżera, a nie administrującego z gabinetu urzędnika. Nie chcę przez to powiedzieć, że „wszystko jest źle” i nigdy tak nie myślałem, ale tak wiele głosów na Pradze Południe nie jest słyszanych, tak wiele rzeczy można poprowadzić inaczej, szybciej, sprawniej, że liczę na zmiany. Jako rodzic, jako podatnik i wreszcie jako radny.

Dariusz Lasocki

radny dzielnicy Praga-Południe