Z OSTATNIEJ CHWILI

Zaraz zwyciężymy!

Choć w 1939 roku już od wiosny mówiło się o możliwej zbliżającej się wojnie, to Polacy byli pewni: wygramy! W końcu 20 lat wcześniej wygraliśmy z bolszewikami. Gdy 1 września 1939 roku Niemcy bez wypowiedzenia wojny przekroczyli nad ranem polskie granice wierzono, że ten konflikt potrwa najwyżej kilka tygodni. Nikt nie przypuszczał, że te kilka tygodni zmienią się w 6 długich lat…

1 września 1939 roku prasa polska pisała i z troską, i entuzjastycznie. Przede wszystkim publikowano orędzie prezydenta Rzeczpospolitej Ignacego Mościckiego.

OBYWATELE RZECZYPOSPOLITEJ!

Nocy dzisiejszej odwieczny wróg nasz rozpoczął działania zaczepne wobec Państwa Polskiego, co stwierdzam wobec Boga i historii.

 W tej chwili dziejowej zwracam się do wszystkich obywateli Państwa w głębokim przeświadczeniu, że cały Naród w obronie swojej Wolności, Niepodległości i Honoru, skupi się dookoła Wodza Naczelnego i Sił Zbrojnych oraz da godną odpowiedź napastnikowi, jak to się już nieraz działo w historii stosunków polsko niemieckich.

Cały Naród Polski, pobłogosławiony przez Boga, w walce o swoją świętą i słuszną sprawę, zjednoczony z Armią, pójdzie ramię przy ramieniu do boju i pełnego zwycięstwa.

Warszawa, dnia 1 września 1939 r.

(-) IGNACY MOŚCICKI PREZYDENT RZECZYPOSPOLITEJ

„Kurjer Warszawski” donosił o tym, jak na wiadomość o wybuchu wojny w Polsce zareagowały państwa zachodnie: „Gabinet francuski obraduje”, „Zwołanie parlamentu angielskiego”.

W obszernym artykule zatytułowanym „W imię Boże – do zwycięstwa!” pisano:

„Ojczyzna w niebezpieczeństwie woła pod broń swych synów. W wielkiej powadze staje naród wobec nawały zdarzeń. Przed duszami otwiera się, jak w świetle błyskawicy, głębia przeznaczeń. Pokój jest wielkim dobrem ludzkości i jakby przyrodzonym dążeniem życia, a przykazaniem Bożym jest pokój z ludźmi dobrej woli. Podwójny płynie stąd nakaz i obowiązek. Nie gwałcić pokoju niesprawiedliwym nastawaniem, ale i nie ulegać biernie gwałcącej go złej woli. Polska, stojąc dziś pod bronią, by odeprzeć zamach na wolność własną i na wolność świata współczesnego, wierna jest obu tym nakazom i w bój o świętą sprawę idzie w imię Boże. (…) Nie na to tysiąc lat Polski – nie na to wieki twórczości i potęgi, nie na to sto lat cierpienia, nie na to cud zmartwychwstania – by tu władał Niemiec, mąciciel pokoju świata, który na ziemie polskie i na majestat Rzeczypospolitej dłoń świętokradczą podnieść się poważył. Bywaliśmy sami, wśród potopu wrogiego, a wydobywaliśmy się zwycięsko. Dzisiaj nie jesteśmy sami. Ufni w pomoc boską, ufni w siły własne, i współdziałanie sojuszników naszych idziemy w bój z wiarą niezłomną w zwycięstwo świętej naszej sprawy. Wierzymy. Będziemy się bić i będziemy bić aż do ostatecznego zwycięstwa. Zwyciężymy. W imię Boże!”

„Goniec Poranny” cytował Myśli Józefa Piłsudskiego z jego przemówienia na 2. zjeździe Legionistów we Lwowie, 6 sierpnia 1925 r. „Państwa i narody, które na podstawie kłamstwa, na podstawie negowania prawdy podają myśl polityczną, dążą do zguby. Takie państwo zbliża się ku upadkowi. Prawo walki o byt jest prawem istnienia życia w świecie. Ten jest słabszy, kto buduje na kłamstwie i fałszu, w porównaniu z tym, który buduje na prawdzie. Jak w walce wódz, który opiera się na kłamliwych wieściach, który się kłamliwymi raportami kieruje, idzie do przegranej, tak samo naród, który na kłamstwie buduje swe myśli, idzie do swej zguby”.

Ponadto gazety informowały o tym, jak udzielać pierwszej pomocy w przypadku zatrucia gazami bojowymi oraz skąd brać maski przeciwgazowe.

4 września wszystkie publikowały sensacyjną wiadomość, że Anglia i Francja wypowiedziały wojnę Niemcom.

5 września z radością donoszono o bombardowaniu portów niemieckich przez lotników angielskich. 8 września satyryczne pismo „Mucha” opublikowało na pierwszej stronie dowcip rysunkowy zatytułowany „Hołd pruski w Moskwie”, na którym Ribbentrop całuje Stalina w rękę. Dowcipowi towarzyszy podpis: „STALIN – Pakt my tobie, Ribbentropie podpisali. Ty w rączkę nas pocałuj, pakt bierz, a co my zrobimy dalej, to jeszcze podumajem”.

11 września, w czwarty dzień obrony stolicy, „Wieczór warszawski” informował, że kolos niemiecki trzęsie się w posadach, a niemieckie radio przyznaje, że Niemcy cofnęli się spod Warszawy. Informowano też o tym, że Anglia podziwia bohaterstwo mieszkańców. Cytowano fragmenty przemówienia prezydenta Starzyńskiego, który „przekazał swoje wskazania dla ludności cywilnej, podnosząc szczególnie konieczność utrzymania czystości, która jest niezbędnym warunkiem zdrowia. Choroby są podczas wojny groźniejszym wrogiem niż granaty, bomby i kule. Przed żelazem i środkami wybuchowymi wroga broni nas nasza siła zbrojna, bronimy się sami przez organizację O. P. L. Musimy także podjąć walkę z chorobotwórczymi bakteriami. Na razie stan zdrowotny Warszawy jest bardzo dobry. Dopilnujemy, żeby się nie zepsuł, a pierwszym warunkiem tej walki jest czystość mieszkań, schronów, podwórz, ulic i ciał naszych.”

Prasa co rusz podkreślała zasługi Polskiego Radia w szerzeniu optymizmu wśród mieszkańców zachęcając do słuchania bieżących komunikatów. Zachęcała też ochotników do wstępowania do wojska.

Pisano: Gdy pęka Linia Zygfryda, Niemcom grozi rewolucja. Złamiemy pod Warszawą potęgę krzyżacką”. Pełen nadziei tekst kończyły słowa: „Żołnierzu polski. Pomścij więc każdy rozwalony dom, każde zamordowane życie. Krew ta nie na ciebie spadnie. Ty wojny nie rozpoczynałeś, a dziś bronisz nie tylko narodu, ale i Boga przed pogańskim barbarzyńcą, a więc Bóg musi być z tobą. Pamiętaj, że jesteś żołnierzem Chrystusa, a CHRYSTUS ZWYCIĘŻA ZAWSZE!”.

Jednocześnie prasa wzywała byłych członków straży obywatelskiej do stawienia się w 4. okręgu przy Niskiej. Do natychmiastowego stawiennictwa wzywano lekarzy kolejowych, sanitariuszy i felczerów. Wzywano też inżynierów do wstąpienia do Samopomocy Technicznej Komitetu Obywatelskiego.

Wystarczyło jednak kilka dni ostrych walk w obronie miasta, by polska prasa przestała być tak optymistyczna. 26 września Warszawa skapitulowała, a 30 września „Express poranny” opublikował skierowaną „Do obywateli stolicy” odezwę dowództwa armii Warszawa, która brzmiała:

„W związku z ogólnym położeniem wojennym na ziemiach polskich, nie dającym nadzieji na jakąkolwiek pomoc czy odsiecz z zewnątrz oraz w związku z niemożnością dalszej obrony stolicy z powodu braku wody, żywności i amunicji – zdecydowałem rozpoczęcie rokowań z dowództwem wojsk niemieckich. W wyniku tych rokowań zostały podpisane przeze mnie warunki kapitulacji gwarantujące w pełni ich honorowość. Tak więc oficerowie z białą bronią odchodzą do honorowej niewoli, a podoficerowie i szeregowcy, po wypełnieniu niezbędnych formalności, zostaną zwolnieni do domów. W wyniku podpisanej kapitulacji począwszy od godz. 12-ej dnia 29 września wojska niemieckie mogą rozpocząć wkraczanie do Warszawy. Losy wojenne są zmienne. Liczę więc, że ludność Warszawy, która bohaterskim zachowaniem swoim udowodniła swój głęboki patriotyzm, przyjmie fakt wkroczenia wojsk niemieckich ze spokojem, godnością i równowagą ducha. Dowódca Armii „Warszawa” (-) RÓMMEL Generał dywizji”.

Od tej pory przez najbliższe sześć lat warszawiaków czekało życie w strachu przed masowymi egzekucjami, łapankami, więzieniem na Pawiaku, przesłuchiwaniami na Gestapo w Alei Szucha i wywózką do obozów masowej zagłady.

Na podstawie polskiej prasy z września 1939 opracowała:
Małgorzata Karolina Piekarska