30 dni w śpiączce…

Marcowe popołudnie, czas powrotów ze szkoły. Miało być jak zawsze. Droga znana na pamięć. W domu czekał już pewnie obiad, potem może trochę zabawy, jakaś gra na komputerze, klocki lego, a może książka, rysunki. Ale nie… Nie było nawet śladów hamowania. Rozpędzone BMW wjeżdża z impetem na przejście dla pieszych na ul. Umińskiego (na wysokości nr 6) na Gocławiu, nieopodal Szkoły Podstawowej nr 312 i brutalnie potrąca 7-letniego Dawida. Obiad ostygł, klocki pozostawione poprzedniego wieczoru na dywanie nietknięte.

To mógł być każdy z nas. To mogło być dziecko każdego z nas. To przecież kolejny wypadek w tym miejscu. Jedna z mieszkanek Gocławia na facebookowej grupie „Gocław” publikuje dane. Dziennie ulicą Umińskiego może przejeżdżać nawet do 15 tysięcy aut. Wielu kierowców robi sobie skrót z Mostu Siekierkowskiego na Grochów. Przejścia są miejscami grozy, a powinny być bezpieczne.

Zaraz po wypadku mieszkańcy zebrali się, aby protestować. W godzinach porannych i popołudniowych pikietowało kilkaset osób. Sfilmowało to i napisało o sprawie ponad 20 redakcji. Mówiły o tym stacje ogólnopolskie, huczały portale internetowe, rozgrzał się facebook i twitter. Minister Spraw Wewnętrznych polecił stołecznym policjantom zawnioskowanie do Zarządu Dróg Miejskich o postawienie w tym miejscu świateł drogowych. Urzędnicy odpowiedzieli, że świateł nie będzie. Szybko pojawiły się jednak progi zwalniające. I to już jakiś sukces. Gocławianie nie poddają się. W czwartek (28 kwietnia) sprawa ponownie ujrzała światło dzienne. Telewizja (w interwencyjnym programie na żywo z Gocławia) pytała zebranych mieszkańców, czy jest bezpiecznej i dlaczego nie ma świateł. Odpowiadali, że boją się tu chodzić, nie puszczają dzieci samych do szkoły. Przy tych słowach słychać szybko przejeżdżające i wyjące silnikiem na wysokich obrotach auto. Symboliczne. Ludzie oglądają się na ulicę i przyciskają dzieci do siebie.

Warto podkreślić, że połowa z naszego PIT zostaje w samorządzie. Zostaje więc tu, gdzie należy zadbać i o bezpieczeństwo, i o dobre szkoły, i o zieleń. Jesteśmy gospodarzami swojego sąsiedztwa. Upór mieszkańców Gocławia doprowadził do tego, że w ekspresowym (!) tempie zamontowano progi zwalniające. Wypada mieć nadzieję, że nie poprzestaniemy tylko na tym.

7-letni Dawid został wybudzony z farmakologicznej śpiączki po ponad 30 dniach. Ma m.in. obrzęk mózgu. Przebywa w Klinice Budzik. Jestem przekonany, że działania mieszkańców Gocławia, chociaż zorientowane na przyszłość, są również podyktowane pamięcią o małym uczniu Szkoły Podstawowej nr 312. Jesteśmy mu to winni. Wracaj do zdrowia!

Dariusz Lasocki