Te niegrzeczne biletomaty…

Miały być udogodnieniem dla warszawiaków. I spełniają tę funkcję, ale gorzej, gdy zawodzą. Wtedy człowiek może poczuć się jak oszust. Mowa o stacjonarnych biletomatach.

W ostatnim czasie trafiło do nas kilka sygnałów o awarii lub wadliwym funkcjonowaniu warszawskich biletomatów. Taka sytuacja spotkała też autora tej publikacji (dziennikarz też człowiek i czasami pasażer).

Aaa, taka sytuacja…

Spieszymy się. Kilka minut do odjazdu autobusu czy tramwaju. Na przystanku biletomat. Pasażer „zbiorkomu” już widzi majaczący w oddali pojazd. Kupuje bilet w biletomacie. Postępuje zgodnie z instrukcją. Płaci gotówką lub kartą. Operacja zakończona sukcesem, tylko… automat nie wydał biletu. A pojazd już podjeżdża do przystanku. Co robić? Wsiadać i jak oszust jechać na gapę, narażając się na nieprzyjemności? Czy próbować kupić bilet jeszcze raz lub gdzieś indziej i spóźnić się do pracy także narażając się na nieprzyjemności…?

Lewa a prawa strona Warszawy

Stacjonarne biletomaty są w Warszawie coraz bardziej popularne. Po prawej stronie Wisły najwięcej jest ich na Pradze Południe (67). Praga-Północ ma ich 31, Targówek 19, zaś Białołęka 17. Najmniej mają dzielnice obrzeża – Wawer (10), Rembertów (6) i Wesoła (5). W całej prawobrzeżnej Warszawie jest ich mniej niż w samym tylko Śródmieściu… Z jednej strony to nie dziwi, ale z drugiej – różnica jest porażająca – tylko po kilka w Rembertowie i Wesołej, a w Śródmieściu ponad 170! Niemniej, nie o dysproporcjach ten tekst.

Biletowa tabula rasa

– Wracaliśmy z mężem wieczorem z imprezy na Pradze Południe. Wiedzieliśmy, że przed Urzędem Dzielnicy jest automat. Podchodzimy, a tam biały ekran, tabula rasa, carte blanche. Nie działa. Kioski pozamykane i co robić? Pojechaliśmy bez biletów, ale z duszą na ramieniu. Taki stres nam niepotrzebny… – pisze do naszej redakcji Beata z Rembertowa i przesyła zdjęcie niedziałającego urządzenia.

Niemiły problem z tym biletomatem miał Adam z Kamionka. Kupił bilet, zapłacił kartą, nie poprosił o wydruk potwierdzenia zapłaty, bo „szkoda drzew”. Automat wykonał pełną operację, tylko… nie wydrukował biletu. Adam po raz drugi kupił bilet. Tym razem poprosił o potwierdzenie. I biletu znowu nie dostał. Zaryzykował i pojechał na gapę.

Kasa przyjęła, towaru brak

– Kupowałam bilet przy ul. Targowej – mówi Katarzyna, mieszkanka Wawra. – Wszystko było jak należy, ale automat „wypluł” czysty kartonik, który zresztą formatem nie pasował do kasownika…

O innej historii opowiada Ola z Pragi Południe, która zapłaciła gotówką w biletomacie na wysokości Grochowskiej 304: – Automat wydał mi resztę, ale biletu już nie. Poszłam więc do pobliskiego kiosku, ale nie miałam już gotówki tylko kartę, a tam dowiedziałam się, że za bilety mogę zapłacić tylko gotówką. Musiałam szukać bankomatu, wypłacić pieniądze i wrócić do kiosku… Koszmar! Prawie godzinę spóźniłam się do pracy.

Awaryjność praktycznie zerowa

Dzwonimy do Zarządu Transportu Miejskiego, ponieważ ogólnie bilety leżą w gestii ZTM.

– Operatorami stacjonarnych biletomatów są dwie firmy: Mennica Polska i ASEC – mówi Tomasz Kunert z ZTM. – Te firmy działają komercyjnie, na takich zasadach jak kiosk, tylko bez sprzedawcy.

Ponieważ dwa z biletomatów w opisywanych powyżej przypadkach należą do Mennicy próbujemy dowiedzieć się więcej na temat awaryjności automatów.

– Awarie biletomatów zdarzają się bardzo rzadko – wyjaśnia Karolina Mystek, rzecznik Mennicy Polskiej. Dodaje, że „najczęściej spowodowane są aktami wandalizmu”, a firma „dokłada wszelkich starań, aby jak najszybciej reagować na wszelkie zgłoszenia o nieprawidłowym działaniu automatów”.

Bilet NBP wygrywa z biletem ZTM

O ile druga część wypowiedzi rzecznik Mennicy nie budzi wątpliwości, o tyle odnośnie pierwszej trudno dać wiarę.

– Te biletomaty muszą być fatalnie wyprodukowane – mówi „Mieszkańcowi” Lidia Lewandowska, która prowadzi kiosk w pobliżu opisywanego biletomatu przy Grochowskiej 304. – Z relacji klientów, którzy do mnie przychodzą, wiem, że ten obok psuje się kilka razy w tygodniu.

Przy okazji dopytujemy panią Lidię, dlaczego za bilet nie można zapłacić kartą: – Bo to się nie opłaca. Marża, jaką narzuca nam ZTM jest prawie równa z tą, którą musimy zapłacić za operację kartą bankową.

Z tego powodu w wielu zresztą kioskach za bilety trzeba płacić wyłącznie gotówką.

Tajemnicza superata

Mennica Polska nie chce ujawnić statystyk awaryjności biletomatów, ani podać wysokości „nadwyżki”, jaka zostaje w firmie w wyniku pobrań pieniędzy, a niewydawania biletów. Bo przecież nie wszyscy klienci domagają się zwrotu straconych kilku złotych, więc część kasy zostaje u operatora. Rzecznik Karolina Mystek podkreśla, że „te nadwyżki zasilają pulę reklamacyjną – to właśnie z tej puli wypłacane są zwroty reklamacyjne dla pasażerów”.

Z całym szacunkiem dla Pani Rzecznik, bo musimy przyznać, że działa szybko i profesjonalnie, to trochę mydlenie oczu. Jakby tłumaczyć, że ktoś sobie coś przywłaszczył, ale z tego przywłaszczonego majątku wypłaca odszkodowania, więc wszystko jest ok…

Reklama reklamacji

– Reklamacje dotyczące funkcjonowania biletomatów można zgłaszać zarówno u nas, jak i bezpośrednio u operatora automatu – wyjaśnia Tomasz Kunert z ZTM.

Dwie z wymienionych w tekście osób zdecydowały się na złożenie reklamacji w Mennicy Polskiej. Obydwa przypadki zostały rozpatrzone pozytywnie i szybko.

– Zgłaszałam przez telefon. Było miło i nie odczułam, żebym została potraktowana jako „natrętny klient”. A przecież nie miałam żadnego dowodu, że zapłaciłam za bilet – mówi Ola. – Niemniej, nie chciałabym po raz kolejny przeżywać podobnego stresu.

I tego życzymy pasażerom „zbiorkomu”…

Adam Rosiński