Apteczka na …wszelki wypadek

apteczka na wszelki wypadek Foto: ZTM, freepik.com

Bezpieczeństwo osób jeżdżących komunikacją miejską jest wynikową sprawnego i dobrze wyposażonego pojazdu, kwalifikacji kierowcy, infrastruktury i zachowania pasażerów. Są jednak zdarzenia, których nie da się przewidzieć. To wypadki.

Odpowiednie wyposażenie pojazdów komunikacji miejskiej, takie jak apteczka pierwszej pomocy, mogłoby zminimalizować skutki niektórych wypadków. Mogłoby gdyby… było.

Problem jednak w tym, że rozporządzenie Ministra Infrastruktury w sprawie warunków technicznych pojazdów oraz zakresu ich niezbędnego wyposażenia, przepis dotyczący wyposażenia autobusu (rozdz. 5. § 18.1, pkt 5) nie dotyczy autobusów używanych w komunikacji miejskiej i podmiejskiej lub w przewozach okazjonalnych wykonywanych w granicach administracyjnych miasta i gminy.

Kierowcy autobusów przechodzą szkolenia z zakresu udzielania pierwszej pomocy, ale do tego przydatny jest także niezbędny sprzęt.

Dlaczego apteczka na pokładzie autobusu jest tak ważna?

Spytaliśmy o to Borkosia (Marcina Borkowskiego), znanego ratownika medycznego, który udziela pomocy ofiarom wypadków. Poniżej publikujemy wypowiedź Borkosia.

Marcin Borkoś Borkowski Foto Borkoś Do artykułu apteczka na wszelki wypadek

Apteczki w autobusach to must have

Wszelkie środki transportu publicznego to potencjalne mobilne ośrodki niesienia pierwszej pomocy, szczególnie, że są w ciągłym ruchu miejskim jak krew w krwioobiegu organizmu. Gdy jeszcze dołożymy do tego kierowcę, który się zna lub pasażera, który czuje się w pierwszej pomocy jak ryba w wodzie, to sukces murowany.
Apteczka, gaśnica, trójkąt ostrzegawczy i kamizelka odblaskowa powinny znajdować się w każdym środku transportu publicznego. Dokładając do tego automatyczny defibrylator AED przenosimy się do świata doskonałego – czy to możliwe, pożyjemy zobaczymy.

Co do np. autobusu, w którym może podróżować np. 60 osób, powinna zawierać 60 koców pomocy (folia NRC). Dlaczego? Gdy dojdzie do zapalenia się pojazdu i wszyscy pasażerowie zostaną zmuszeni do szybkiego opuszczenia wnętrza, do tego jest zima i -20°C, rozdany każdemu koc pomoc może wyhamować wychładzanie się do przyjazdu służb ratunkowych. Koszt takiego koca to śmieszna suma w porównaniu do np. AED, ale jakże istotny w procesie niesienia pomocy. Ważne jest to, by nie obciążać kosztami samych kierowców, motorniczych czy maszynistów, ci często z własnej pasji mają takie chwalebne zapędy. Sprzęt ten powinien leżeć po stronie producentów pojazdów, zakładów pracy, itp. Przede wszystkim powinno to być uregulowane prawnie i stać się regułą.

Bo kuriozum jest fakt, że gaśnica jest obowiązkowa, a jak ominiemy palący się pojazd i nie użyjemy swojej gaśnicy, to nic nikt nam nie zrobi. Za to, apteczka nie jest obowiązkowa, a za nie udzielenie pierwszej pomocy grożą nam 3 lata.

Pamiętam jak w 2010 roku byłem w Szwedzkim szpitalu i wszedłem do komory hiperbarycznej, która od 2 lat już nie działała. Niemniej jednak stała się dawcą części do innych komór. Ale do sedna, w pomieszczeniu tym był zawieszony defibrylator AED, zapytałem po co on tam, skoro można go powiesić gdzieś, gdzie jest większy ruch. Personel odpowiedział mi, że gdzie indziej już jest, a tu też może dojść do zatrzymania krążenia np. pana montażysty podczas pobierania jakiejś części. To jednak inny sposób myślenia i inna zamożność. Minęło jednak 16 lat i mam nadzieję, że w naszych środkach transportu publicznego doczekamy się tych przedmiotów do ratowania życia.

Do zobaczenia na mieście i skutecznych działań podczas sytuacji kryzysowych.

Marcin „Borkoś” Borkowski, Ratownik Medyczny:

To samo pytanie skierowaliśmy do Wojewódzkiej Stacji Pogotowia Ratunkowego Transportu Sanitarnego MEDITRANS – odpowiedź poniżej.

Mimo braku jednoznacznych uregulowań prawnych dotyczących wyposażenia autobusów miejskich w apteczki pierwszej pomocy, doświadczenie uczy, że apteczki mogą być bardzo przydatne. Natężony ruch komunikacyjny w miastach i znaczna liczba pasażerów korzystających ze środków publicznego transportu, stwarzają duże ryzyko wystąpienia wypadków drogowych i liczby osób w nich uczestniczących.

Oczywiście zasadnym wydaje się aby była ona w dyspozycji kierowcy autobusu, a nie ogólnie dostępna.

Pytamy także mieszkańców.

– Autobus nagle zahamował, mężczyzna, który siedział, uderzył głową o poręcz. Rozciął łuk brwiowy. Okazało się, że w autobusie nie ma apteczki i to pasażerowie wyjmowali chusteczki, którymi tamowano krwotok. Robiono to gołymi rękami, bo nikt w tej sytuacji nie miał przy sobie jednorazowych rękawiczek. Przecież nikt nawet nie myśli o tym, że warto je mieć. Wezwana karetka przyjechała po 30 minutach. – Jak to w autobusie nie ma apteczki? Wychodzi na to, że każdy powinien mieć przy sobie własną. – Apteczki powinny być obowiązkowe!

Apteczki powinny być obowiązkowe. Obowiązkowe jednak nie są. W niektórych autobusach można je spotkać, ale jest to kwestia dobrej woli operatora obsługującego daną linię.

W autobusach komunikacji miejskiej zostało za to umieszczonych 100 automatycznych defibrylatorów zewnętrznych, zakupionych w ramach Budżetu Obywatelskiego, o czym na początku marca informował warszawski Ratusz. Biorąc jednak pod uwagę wielkość taboru (ponad 1700 pojazdów) to kropla w morzu potrzeb…

TeO

Foto: ZTM, freepik.com, Marcin „Borkoś” Borkowski

 

gazeta Mieszkaniec

Warszawski Lokalny Portal Informacyjny Mieszkaniec

Podziel się informacjami
error: Zawartość chroniona prawem autorskim!! Dbamy o prawa: urzędów, instytucji, firm z nami współpracujących oraz własne. Potrzebujesz od nas informacji lub zdjęcia? Skontaktuj się redakcja@mieszkaniec.pl
Przejdź do treści