Nocne Pogotowie Alkoholowe – czyli nie masz cwaniaka nad Warszawiaka…

nocna prohibicja; Pixabay

Nałożyć na Polaka zakaz to tak jakby dać zielone światło do kombinowania i znalezienia sposobu na jego ominięcie. W kontekście historycznym omijanie nakładanych zakazów przez zaborców było uznawane za patriotyczny obowiązek. Czasy PRL-u i permanentny brak towarów w sklepach też wymuszały kombinowanie.

Mogłoby się wydawać, że w XXI w. towarów jest pod dostatkiem i kombinować już nie trzeba. Jednak pojawiła się bariera w postaci nocnego zakazu sprzedaży alkoholu w Warszawie w godz. 22.00-6.00.

Trzeba przyznać, że kreatywność w narodzie jest. Zarówno wśród właścicieli sklepów jak i samych mieszkańców. Właściciele rejestrują swoje sklepy jako punkty gastronomiczne – sklep po godz. 22.00 w ciągu kilku sekund staje się pubem/barem/punktem gastronomicznym, tak jak to miało miejsce na Nowym Świecie 30. „Nocne piwko” jest dwa razy droższe, a klient otrzymuje otwartą butelkę do spożycia na miejscu. Prowadzenie takiej działalności jest zgodne z obowiązującymi przepisami.

– Przez chwilę był spokój, a teraz znowu hałas. – To jakiś absurd. Wchodzą, kupują, wychodzą i piją na ulicy. – Może powinni wpuszczać tylko tych w krawatach, bo przecież klient w krawacie jest mniej awanturujący się – mówią mieszkańcy.

A jak inni radzą sobie w czasie nocnego zakazu?

Korzystają z internetowych „e-melin” oferujących alkohol z dostawą, jeżdżą po napoje wyskokowe poza Warszawę lub zlecają taksówkarzom zakup alkoholu poza miastem – zainteresowanie takimi usługami wzrasta w weekendy.

Choć efekt zakazu nocnej sprzedaży alkoholu w Warszawie jest widoczny i spełnia pewne założenia (zmniejszenie liczby nocnych interwencji, mniej awantur i hałasu, mniej pacjentów na SOR-ach), to kreatywność części mieszkańców nie poszła w dobrym kierunku. Z powodu nocnego pragnienia z sytuacji korzystają dostawcy różnych używek, którzy poszerzyli asortyment o alkohol. „K0K0, M3FKA, W33D,DARMOWA DOSTAWA, ALKOHOL” – to treść ogłoszeń, które pojawiają się w sieci… i jednocześnie przynoszą większe zyski dilerów.

Nocna prohibicja spowodowała także to, że część Warszawiaków nauczyła się planować i robić zapasy.

– Ci którzy chcą się napić zawsze znajdą sposób i może lepiej, że robią zapasy, a nie kupują nie wiadomo co na melinach. – Alkohol nad Wisłą? Co za problem, stali bywalcy wiedzą do kogo podejść i od kogo kupić. – A ja się cieszę, że u mnie pod blokiem już w nocy nie piją, w końcu jest spokój – piszą mieszkańcy.


Omijanie nocnego zakazu sprzedaży alkoholu może także wskazywać na fakt, że niektórzy nie radzą sobie z czasowym brakiem dostępu do alkoholu, a to z kolei pokazuje albo uzależnienie, albo brak radzenia sobie z emocjami bez procentów. Publikacje ekspertów, m.in. dla serwisu podyplomie.pl, wskazują, że Warszawa przoduje w zjawisku tzw. High-Functioning Alcoholics, czyli wśród alkoholików wysoko funkcjonujących. To alkoholizm w białych kołnierzykach. Picie weekendowe i wieczorne służące do redukcji stresu. Picie przez osoby dobrze sytuowane, po których w dzień nie widać, że mają problem.

TeO

Foto: pixabay.com

 
gazeta Mieszkaniec

Mieszkaniec – gazeta mieszkańców Warszawy

Podziel się informacjami
error: Zawartość chroniona prawem autorskim!! Dbamy o prawa: urzędów, instytucji, firm z nami współpracujących oraz własne. Potrzebujesz od nas informacji lub zdjęcia? Skontaktuj się redakcja@mieszkaniec.pl
Przejdź do treści