Nie maluję źle o Warszawie

„Mieszkaniec” rozmawia z Tytusem Brzozowskim, akwarelistą, architektem zafascynowanym duszą miasta, mieszkańcem Saskiej Kępy, zdobywcą tytułu Warszawiak Roku w plebiscycie Warszawiaki 2022, twórcą warszawskich murali, autorem książki obrazkowej Miastonauci.

– Otrzymał Pan zaszczytny tytuł Warszawiak Roku 2022. Czy wyróżnienie będzie dodatkową inspiracją do dalszej pracy?

– Oczywiście! Nie ma nic lepszego niż taki sygnał od mieszkańców mojego kochanego miasta! To dla mnie ważna wiadomość i świetny impuls do dalszej pracy. Kilka tematów jest już potwierdzone i poza obrazami, które maluję cały czas, można spodziewać się również nowych murali. Niepotwierdzone, ale na dobrej drodze, są malowidła bardzo duże, które naprawdę miałyby szansę stać się dużym wydarzeniem w tkance miasta.

– Jest Pan mieszkańcem Saskiej Kępy. Czy jest to miejsce najbliższe Pana sercu? Czy mieszka Pan na Saskiej Kępie od urodzenia? Czy dzielnica jest wyborem ze względu na architekturę?

– Na Kępie mieszkali moi dziadkowie, mój tata, teraz ja ze swoimi dziećmi – to nasza okolica, do której jesteśmy bardzo przywiązani. Uwielbiam atmosferę niewielkiego miasteczka zatopionego w środku wielkiego organizmu jakim jest Warszawa. Saska Kępa ma świetną, bardzo przyjazną skalę zabudowy, piękną architekturę. Pełną życia Francuską uzupełniają ciche, zielone uliczki. Wszędzie jest blisko, wszystkie sprawy można załatwić piechotą w najbliższej okolicy. To świetne miejsce do życia. Drugi rodzinny korzeń łączy mnie ze Szmulkami na Pradze Północ i choć to zupełnie inne miejsce, to też bardzo dla mnie ważne.

– Swoimi pracami mówi Pan o Warszawie. Jakich przestrzeni o jakich cechach jest w stolicy za mało?

– Moje motto to: „Nie maluję źle o Warszawie” i w ramach tego skupiam się przede wszystkim na tym, co w Warszawie atrakcyjne, często pozwalam sobie nieco nasze miasto podkoloryzować, dodać mu wielkomiejskiego blasku i strzelistości – to przestrzeń marzeń. Jestem jednak świadom problemów. Chciałbym, żeby Warszawa była coraz bardziej przyjazna. Z pewnością przydałoby nam się więcej kameralnych przestrzeni publicznych w skali Placu Zbawiciela. Dlatego cieszę się z miejskiego Placu Pięciu Rogów, który oferuje miejską intymną przestrzeń do spotkań i spędzania wolnego czasu.

Mural autorstwa Tytusa Brzozowskiego przy Rondzie Wiatraczna na Pradze Południe Foto Juliusz Sokołowski– Jaką rolę pełni sztuka wychodząca „na ulice”?

– Sztuka miejska pomaga oswoić przestrzeń, nadać jej nowe cechy, zindywidualizować otoczenie. Dobrym przykładem jest wesoły mural zaprojektowany przez dzieci przy ulicy Brzeskiej. To trudne, zaniedbane otoczenie nabiera zupełnie innej atmosfery. Kolory i dziecięca kreska zupełnie rozbrajają to, co w tym miejscu trudne. Palma z ronda De Gaulle’a stanowi już integralny element otoczenia, tak samo jak pegazy z placu Krasińskich.
Murale, a to właśnie tą dziedziną sztuki ulicznej się zajmuję, mogą upamiętniać ważne osoby czy zdarzenia, mogą stanowić charakterystyczne miejsce spotkań, atrakcję turystyczną czy zindywidualizować identyczne wcześniej bloki.

– Czy tworzy Pan murale dla siebie czy lokalnej społeczności?

– Mój pomysł na murale to przedstawienie na nich najbliższego otoczenia. Powstaje obraz opowiadający o miejscu, w którym się znajduje – jakie jest, czasem jakie było. To trochę tak jakbym podarował komuś obraz, który można powiesić w domu, tylko tym domem jest miasto, które wspólnie dekorujemy i o które razem dbamy. Moja robota to dodawanie dużo koloru i ciepłych emocji.

– Czy będzie mural Tytusa Brzozowskiego w warszawskim metrze?

– Bardzo bym chciał. Pojawiły się jakiś czas temu przymiarki do takiego pomysłu, ale finalnie nic z tego nie wyszło. Mój pomysł zakładał, że na każdej z kilku projektowanych stacji pojawi się malowidło przedstawiające najważniejsze składniki najbliższej okolicy. Myślę, że ta koncepcja może jeszcze kiedyś wrócić.

– W swoich pracach łączy Pan Warszawę nowoczesną z historyczną. Dlaczego?

– Bo Warszawa jest mieszanką tego, co było i tego co powstaje obecnie. Na jej wizerunek bardzo silny wpływ ma historyczna zabudowa, jak choćby bardzo charakterystyczna sylwetka Starego Miasta, piętrzącego się na Skarpie Wiślanej, Zamek Królewski, wieże kościołów czy pałace, ale niemniej ważne jest to, co wydarzyło się niedawno: współczesne dominanty wyrastające ponad miasto.

– Akwarela związana jest z warszawską szkołą architektury. Czy z tego powodu posługuje się Pan tą formą sztuki?

– Tak! Jestem architektem i nauczyłem się tej techniki na studiach. Niegdyś była to najszybsza metoda przedstawienia projektu, od kilkudziesięciu lat robimy to już na komputerach, a malarstwo pozostało jako tradycja i wyróżnik naszej uczelni.

Rozmawiała Oktawia Michałowska

Z innymi pracami Tytusa Brzozowskiego można zapoznać się na FB/tytus.brzozowski lub na stronie internetowej tytusbrzozowski.pl


Foto: Tytus Brzozowski, Juliusz Sokołowski (mural autorstwa Tytusa Brzozowskiego przy Rondzie Wiatraczna na Pradze Południe)


Warszawski Portal Informacyjny Gazety Mieszkaniec



error: Zawartość chroniona prawem autorskim!! Dbamy o prawa: urzędów, instytucji, firm z nami współpracujących oraz własne. Potrzebujesz od nas informacji lub zdjęcia? Skontaktuj się redakcja@mieszkaniec.pl
Skip to content